Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Wirus zaatakował hodowle karpi, hodowcy ryb dostaną pomoc z UE?

Rybacy z naszego regionu doczekali się. Mogą liczyć na wsparcie finansowe. W ub. roku ich hodowle karpi zdziesiątkował wirus. Wielu przedsiębiorców doprowadziło to na skraj bankructwa. Po miesiącach niepewności okazało się, że mogą skorzystać z funduszy europejskich.
Wirus zaatakował hodowle karpi, hodowcy ryb dostaną pomoc z UE?
(sxc.hu)
O kłopotach rybaków informowaliśmy we wrześniu ub. roku. Hodowle zaatakował wirus KHV. Nieszkodliwy dla ludzi, ale zabójczy dla karpi. Tylko w Gospodarstwie Rybackim \"Polesie” w Sosnowicy wyłowiono ze stawów ponad 120 ton śniętych ryb. To oznaczało milionowe straty. – W kilka tygodni jedno z najlepszych gospodarstw w Polsce stanęło na skraju bankructwa – mówi Andrzej Armaciński, właściciel gospodarstwa. – Wirus zniszczył ponad 97 proc. hodowli. Straty obliczyłem na ponad 3 mln zł. Żeby jakoś przetrwać, musiałem ratować się kredytami. Zastawiam nieruchomości. Właśnie podpisałem kolejną umowę. W podobnej sytuacji znalazło się wiele innych hodowli. W Sosnowicy kilku pracowników straciło pracę. Rybacy próbowali walczyć o państwową pomoc. Domagali się odszkodowań za śnięte ryby i pokrycia kosztów utylizacji. Służby weterynaryjne przekonywały, że nie ma takiej możliwości. Twierdziły, że przepisy uniemożliwiają wypłatę zadośćuczynienia hodowcom ryb. Odwrotnie niż w przypadku hodowców bydła czy świń. – Po miesiącach starań Ministerstwo Rolnictwa znalazło jednak odpowiedni paragraf. W tym nasza nadzieja – dodaje Armaciński. – Przypadek KHV potraktowano, jako \" noszący znamiona klęski żywiołowej”. Minister wydał specjalną instrukcję, która trafiła już do samorządu województwa. Na jej podstawie będziemy się mogli starać o pieniądze ze środków unijnych. Wytyczne otrzymała także Lokalna Grupa Rybacka w Lubartowie. Stowarzyszenie obejmuje swym zasięgiem 16 gmin. Skupia blisko 70 hodowców. To właśnie LGR ma przyjmować wnioski od rybaków i zająć się rozdysponowaniem pomocy. – Chodzi o zwrot 85 proc. wydatków, jakie ponieśliśmy na odnowienie narybku i utylizację śniętych ryb – wyjaśnia Armaciński. – Tylko u nas wydaliśmy na ten cel 600 tys. zł. Refundacja większości tych pieniędzy będzie dla nas olbrzymią pomocą. Uda się odnowić produkcję i wyjść z długów. Na razie jednak hodowcy muszą bazować na kredytach. Nabór wniosków od poszkodowanych powinien rozpocząć się w czerwcu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że na wypłatę środków trzeba będzie poczekać ok. pół roku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama