Holender dołączył do drużyny w trakcie sezonu 24/25. Kilka razy pokazał się z dobrej strony. Szybki, przebojowy, z bardzo dobrym dośrodkowaniem. 26-latek miał jednak problem z finalizacją sytuacji. W żółto-biało-niebieskich barwach 43 oficjalne spotkania, ale zdobył tylko dwa gole. Oba w poprzednich rozgrywkach, przy okazji spotkań z GKS Katowice i Legią Warszawa.
W sezonie 25/26 zanotował 28 gier i zaliczył cztery asysty. Wiosnę rozpoczął jako rezerwowy, ale w końcówce wygrał rywalizację o miejsce na lewym skrzydle z Fabio Ronaldo. Z sześciu ostatnich meczów, pięciokrotnie wychodził na murawę w podstawowym składzie.
Kibice w mediach społecznościowych śmieją się przez łzy pytając czy Lublinianie będą mieli wystarczającą liczbę zawodników, żeby w ogóle wznowić treningi? Albo, że na obóz będzie można pojechać busem, a nie klubowym autokarem.
Dziwią się też eksperci, bo działacze klubu z Lublina nie uczą się na błędach. Przed rokiem z zespołu za darmo odchodził najlepszy strzelec Samuel Mraz. Niedawno z drużyną pożegnał się Ivan Brkić, który podpisał kontrakt z Legią Warszawa. Prawdziwym ciosem jest jednak odejście kapitana, Bartosza Wolskiego za zaledwie 100 tysięcy euro.
W każdym z tych przypadków Motor za późno brał się za przedłużanie umów swoich kluczowych zawodników, albo nie potrafił się dogadać z piłkarzami. Wtedy wkraczały inne ekipy i bez problemu przebijały żółto-biało-niebieskich.
W mediach społecznościowych ostro ostatnie wydarzenia w Motorze ocenił komentator sportowy Mateusz Borek. – Katastrofa polityki sportowej. Bez mapy – napisał.
O tym, jak wyglądają negocjacje w Lublinie niedawno mówił nam Michał Król, który po pięciu sezonach również odchodzi z drużyny.
– Pierwszy sygnał od prezesa Jakubasa, że dostanę nowy kontrakt pojawił się już po letnim obozie. Mój menedżer we wrześniu został zaproszony na spotkanie z dyrektorem Golańskim. Wtedy udało się wypracować jakieś ustalenia, dostałem informację, że w najbliższym czasie wszystko zostanie przelane na papier. Minął jednak tydzień, potem drugi, trzeci i kolejne. Mój agent wiele razy kontaktował się z dyrektorem sportowym i zawsze dostawałem wiadomość w stylu „ogarniemy temat”. Ostatecznie aż do grudnia żadnego odzewu jednak nie było. Mimo prób kontaktu ze strony mojego agenta – wyjaśniał Michał Król.
Jak sprawy potoczyły się później?
– W końcu mój menedżer przekazał, że jak trafi się jakaś oferta w styczniu, to nie będę dłużej czekał, bo to wszystko trwa za długo i wygląda, jakby jednak klub nie chciał przedłużyć mojego kontraktu. Trener mówił całej drużynie, że zdaje sobie sprawę, jak wygląda sytuacja z umowami, że zrozumie, jeżeli ktoś podpisze w styczniu z innym klubem, bo mamy do tego prawo. To dało mi do zrozumienia, że jednak w klubie nie ma długofalowych planów, żebym w nim został. W styczniu poinformowałem trenera, że doszedłem do porozumienia z Wisłą Płock. To jednak nie było tak, że nie chciałem zostać w Motorze. Po pół roku czekania nie chciałem po prostu czekać jeszcze dłużej – dodawał skrzydłowy, który od 1 lipca oficjalnie będzie piłkarzem Wisły Płock.
Kibice martwią się o przyszłość drużyny i z niecierpliwością czekają na pierwsze ruchy do klubu. W końcu na razie mamy dziewięć nazwisk po stronie strat i ani jednego po stronie zysków. Nowy dyrektor sportowy Veljko Nikitović w jednym z wywiadów mówił o pięciu-ośmiu transferach. Biorąc pod uwagę, ilu graczy już opuściło zespół, to może się jednak okazać dużo za mało. Tym bardziej, że już na wiosnę brakowało opcji na ławce rezerwowych.
TRANSFERY W MOTORZE LUBLIN
Przybyli: nikt
Ubyli: Ivan Brkić (Legia Warszawa), Michał Król (Wisła Płock), Bartosz Wolski (GKS Katowice), Kacper Karasek (Radomiak), Filip Wójcik, Arkadiusz Najemski, Mathieu Scalet, Renat Dadashov, Bradly van Hoeven (wszyscy koniec kontraktów).


Komentarze