Trwa świetna passa Podlasia. Piłkarze Władimira Geworkjana po derbowej porażce w Radzyniu wygrali cztery kolejne spotkania. W sobotę dołożyli piąty triumf z rzędu. Bialczanie rozprawili się ze Stalą Mielec. I to w bardzo dobrym stylu, bo ekipa z Podkarpacia poległa w Białej Podlaskiej aż 0:4.
Wojciech Hołoweńko zdobył dwa gole w meczu Podlasia ze Stalą Mielec (FRANCISZEK ŻMUDA)
W środku tygodnia Michał Sobiczewski i jego koledzy bardzo szybko wybili z głów myśli o korzystnym wyniku piłkarzom Chełmianki. Już po 16 minutach prowadzili 3:0.
W sobotę było bardzo podobnie. Znowu ostre strzelanie rozpoczął Adrian Jesionek, który wykorzystał podanie Pawła Komara i z kilku metrów wpakował piłkę do siatki. Goście w pierwszych fragmentach mieli poważne problemy ze skonstruowaniem akcji ofensywnej. Miejscowi wyraźnie dominowali, a swoją wyższość udokumentowali po raz drugi w 31 minucie.
Znowu asystę zaliczył Komar, tym razem wrzucając piłkę na głowę Wojciecha Hołoweńki. 20-letni napastnik nie zmarnował szansy i zdobył swoją 12 bramkę w sezonie. Po chwili sympatycy Podlasia mogli po raz kolejny unieść w ręce w geście triumfu.
I ponownie dał o sobie znać Hołoweńko, który tym razem w pojedynkę rozmontował całą obronę Stali, na koniec minął jeszcze bramkarza i praktycznie z linii bramkowej wepchnął piłkę do siatki. W tym momencie było już jasne, że bialczanie tego meczu nie przegrają.
W końcówce pierwszej odsłony szansę na honorowe trafienie zmarnował Michał Wolański, a po przerwie gra z obu stron wyglądała już spokojniej, chociaż nadal więcej okazji mieli bialczanie. Udało się podwyższyć efektowny rezultat w samej końcówce. Po kolejnym uderzeniu Hołoweńki powstałe spore zamieszanie w polu karnym Stali, a najprzytomniej zachował się Arkadiusz Maksymiuk i strzelił na 4:0.
Podlasie Biała Podlaska – Stal Mielec 4:0 (3:0)
Bramki: Jesionek (4), Hołoweńko (31, 36), Maksymiuk (86).
Podlasie: Wasiluk – Bojarczuk, Adamiuk, Jędrzejuk, Komar, Sobiczewski, Litwinikuk, Maksymiuk, Jesionek (72 Sawtyruk), Gawroński, Hołowenko.
Stal: Daniel – Cichosz, Marek, Kiciński, Kardyś, Łętocha, Buczyński (58 Kołodziej), Pruchnik, Jędryka, Wolański (66 Skiba), Ryguła (75 Stępień).
Żółte kartki: Sobiczewski (Podlasie) – Pruchnik (Stal).
Sędziował: Arkadiusz Łaszkiewicz (Zamość). Widzów: 450.
Kolejny przyzwoity występ zanotowali w sobotę piłkarze Chełmianki. Niestety z wyjazdu do Krosna "biało-zieloni” wrócili po raz kolejny bez choćby jednego punktu. Po wyrównanym spotkaniu gospodarze okazali się lepsi o jednego gola, a zwycięską bramkę zdobyli w 82 minucie.
Artur Bożyk rozpoczął swoją pracę z Chełmianką od arcyważnego zwycięstwa w Przemyślu. Od tamtej pory Chełmianka przegrała jednak cztery kolejne mecze ligowe. Na szczęście rywale w walce o utrzymanie też nie kolekcjonują w ostatnich tygodniach punktów i "biało-zieloni” ciągle są w grze. W sobotę mecz mógł się potoczyć jednak zupełnie inaczej.
W pierwszej odsłonie dobre okazje do otwarcia wyniku mieli zarówno gospodarze, jak i goście. Będzie miał, czego żałować zwłaszcza Daniel Krakiewicz. Po pół godzinie gry popularny "Krakers” dostał podanie od Krzysztofa Fajmana i z 10 metrów uderzył nad poprzeczką.
Kilkadziesiąt sekund wcześniej o trafienie mógł się pokusić także Adrian Siatka, ale po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował niecelnie. W kolejnych minutach do głosu powoli zaczęli dochodzić krośnianie. Bardzo dobrą okazję zmarnował najpierw Bartłomiej Buczek, a w ostatnich sekundach nikt z graczy Karpat nie potrafił dojść do podania Marcina Włodarskiego i po 45 minutach nie było bramek.
Po przerwie lepiej zaczęli przyjezdni, ale swojej przewagi nie udokumentowali ani jednym trafieniem. Idealną szansę mieli na to zwłaszcza w 62 minucie.
Najpierw strzał z woleja Dawida Wieczorka zdołał obronić bramkach gospodarzy, a piłka spadła jeszcze pod nogi Karola Koniczuka i ten mógł zapytać golkipera "w który róg ma strzelać”, ale uderzył bardzo lekko prosto w ręce Damiana Albrychta. 10 minut później Buczek znalazł się sam przed Bartłomiejem Porzycem i nie potrafił skierować piłki do siatki.
Na kwadrans przed końcem meczu wydawało się, że gospodarze będą mieli spore problemy z dowiezieniem remisu, bo po przepychance Arkadiusza Słomki z Mateuszem Woźniakiem obaj piłkarze obejrzeli żółte kartki.
Dla gracza Karpat było to jednak drugie upomnienie i podopieczni trenera Tomasza Wacka kończyli zawody w dziesiątkę. O dziwo od tego momentu miejscowi byli jednak wyraźnie lepsi i w 82 min przeprowadzili bramkową akcję, w której wymienili kilka podań, aż Dawid Korzeniowski z bliska głową zdobył jedynego gola.
Karpaty Krosno – Chełmianka Chełm 1:0 (0:0)
Bramka: Korzeniowski (82).
Karpaty: Albrycht – Woźniak, Tomkiewicz (88 Sobota), Łukaczyński, Włodarski, Stanisz, Chmielowski, Kozieł, Mikulec (78 Meier), Pęcak (60 Korzeniowski), Buczek.
Chełmianka: Porzyc – Krzyżak, Słomka, Siatka, Kogut, Koniczuk, Wieczorek, Kasperek (85 Gregorowicz), Pogorzelec (66 Dyczko), Krakiewicz (80 Wyroślak), Fajman.
Żółte kartki: Chmielowski, Woźniak (Karpaty) – Słomka (Chełmianka).
Czerwona kartka: Woźniak (Karpaty, 76 minuta, za drugą żółtą).
Sędziował: Łukasz Strzępek (Rzeszów). Widzów: 600.
Komentarze