Stal Poniatowa – GKS II Bogdanka 3:2, Unia Bełżyce – Lewart Lubartów 0:5
Kibice w Poniatowej doczekali się wreszcie zwycięstwa swojej drużyny. W sobotę Stal sprawiła sporą niespodziankę ogrywając u siebie wyżej notowane rezerwy I-ligowego GKS Bogdanka.
- 06.05.2012 20:57

(JACEK ŚWIERCZYŃSKI)
Gola na wagę trzech punktów zdobył dla gospodarzy Adrian Kowalski. 20-latek wykończył kombinacyjne zagranie z rzutu rożnego.
– Próbowaliśmy tego w tym meczu trzy razy i dopiero za czwartym się udało – śmieje się Henryk Kamiński, trener Stali. Dzień później humory popsuł mu Start, wygrywając ze Spartą. – Ale może to i dobrze, bo liga będzie ciekawa do końca – podkreśla szkoleniowiec.
Po sobotnim spotkaniu widać ile dla Stali znaczą nieobecni ostatnio Adam Mróz i Patryk Niezbecki, którzy uporządkowali grę w defensywie.
– To był nasz pierwszy mecz w tej rundzie rozegrany w optymalnym składzie. Nasz zwycięstwo jest zasłużone. Grając z tak mocną drużyną jak Łęczna dwa razy goniliśmy wynik i udało nam się to, a w dodatku potrafiliśmy postawić kropkę nad i. To pokazuje, że w tym zespole drzemią spore możliwości. Nie tracimy nadziei i walczymy do końca – komentuje obecną sytuację Stali Kamiński.
Gospodarze mogli jeszcze w ostatniej minucie podwyższyć wynik, ale Karol Czajka nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Bogdanki.
– Stal grała z większym zaangażowaniem niż my. Chyba po ostatniej wygranej uwierzyliśmy, że nie ma na nas mocnych, bo takich bramek jak my w Poniatowej nie traci się nawet w juniorach – uważa Tomasz Hermann, trener rezerw Bogdanki.
Stal Poniatowa – GKS II Bogdanka 3:2 (1:1)
Bramki: Czarnecki (25), Dziosa (69 z karnego), Kowalski (75) – Falkowski (17), Dubicki (64).
Stal: Zakrzewski – Młyniec, Mróz, Węgorowski, Niezbecki, Pikuła (88 Jackowski), Miazga, Kowalski (85 K. Wojnicki), Dziosa, Czajka, Czarnecki (89 Wieczorek).
GKS II: Krawczak – Sidqy (46 Bancerz), Ninković, M. Michalak, Bodziak, Rembiesa, Falkowski, T. Tymosiak, Labrado (46 Bujak), K. Michalak (80 J. Tymosiak), Kwiatkowski.
Żółte kartki: Kowalski (S) – Krawczak, Dubicki, Falkowski (B). Sędziował: Karol Bancerz (Lublin).
Widzów: 200.
Piłkarze Unii kontynuują fatalną passę. W sobotę przegrali osiemnasty mecz w tym sezonie i wygląda na to, że na dłużej zakotwiczyli na ostatnim miejscu w tabeli.
Tym razem zostali rozgromieni na własnym boisku przez Lewart. Dwa gole dla gości strzelił Łukasz Mitaszka. Do siatki trafiała też stara gwardia zawodników: Borys Kaczmarski, Andrzej Gutek i Jarosław Bielak.
O takich piłkarzach w Bełżycach mogą na razie tylko pomarzyć.
– Lewart ma doświadczony skład, a u nas gra już praktycznie sama młodzież – mówi Michał Winiarski, trener Unii.
– Do przerwy nie odstawaliśmy bardzo od rywala, ale w drugiej połowie zabrakło nam sił. Mamy okrojoną kadrę, a przez granie w ostatnim czasie co trzy dni ci młodzi zawodnicy nie wytrzymują trudów całego meczu – dodaje szkoleniowiec, który z tego powodu sam musiał pojawić się na boisku zastępując swojego brata Macieja.
Unia Bełżyce – Lewart Lubartów 0:5 (0:1)
Bramki: Mitaszka (22, 68 z karnego), Kaczmarski (47), Gutek (63), J. Bielak (79).
Unia: Pyć – Pruszkowski, Jezierski, Tarczyński, Iwaniak, Zalewski, Pawliczek, Pietrzak, Maciej Winiarski (70 Michał Winiarski), Gołofit, Kwiatkowski.
Lewart: Herda – Jezior, Farotimi, Mitura, Kłysiak, Krzyżanowski (63 J. Bielak), Kuzioła (77 Woźniak), Gutek (70 Nogas), Mitaszka, Kaczmarski, Kucharzewski.
Żółta kartka: Pietrzak (U). Sędziował: Sławomir Olucha (Lublin). Widzów: 100.
Reklama
















Komentarze