Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Światowy Dzień bez Tytoniu: Palimy mniej i po kryjomu

W ciągu ostatnich czterech miesięcy lublinianie dostali 210 mandatów za palenie w niedozwolonych miejscach. Kar dla firm i instytucji było zdecydowanie mniej. W całym województwie sanepid wystawił tylko 12 mandatów.
Światowy Dzień bez Tytoniu: Palimy mniej i po kryjomu
Papieros na przystanku może kosztować nawet 500 zł. To najwyższa kara za złamanie zakazu palenia w t
– W ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku wystawiliśmy 210 mandatów na blisko 8 tys. zł. A w całym ubiegłym roku – 572 mandaty na prawie 19 tys. zł – mówi Robert Gogola ze Straży Miejskiej w Lublinie. Najczęściej kary dostają palacze czekający na autobus na przystankach przy al. Tysiąclecia i przy Al. Racławickich. – Ale patrole kontrolują całe miasto i w sytuacji, gdy ktoś pali w niedozwolonym miejscu, mogą go ukarać mandatem w wysokości od 20 do 500 zł – dodaje Gogola. Według przepisów, nie wolno palić tam, gdzie bawią się dzieci i na przystankach autobusowych. – Przyjmujemy, że jeżeli na przystanku są inne osoby oczekujące na autobus, to powinna być zachowana taka odległość, aby dym papierosowy do nich nie docierał – tłumaczy Gogola. Wewnątrz budynków przepisy są bardziej restrykcyjne. Od 15 listopada ub. roku palić nie wolno w większości firm i instytucji, a także w budynkach uczelni, szpitali, szkół, teatrów, kin i restauracji. To, czy zakaz jest respektowany, kontrolują służby sanitarne. Od stycznia do kwietnia w całym województwie sanepid nałożył tylko 12 mandatów (9 za złamanie zakazu palenia i 3 za brak znaku informującego, że palić nie wolno) na ponad 2 tys. zł łącznie. – Nie działamy restrykcyjnie, a profilaktycznie. Uczymy i wyjaśniamy przepisy, a dopiero gdy to nie przynosi efektów, sięgamy po mandaty – tłumaczy Piotr Cioczek, zastępca szefa lubelskiego sanepidu. – Najczęściej karzemy zakłady gastronomiczne Według Piotra Cioczka, dymu papierosowego jest wokół nas coraz mniej. – Widać to nawet na rodzinnych czy okolicznościowych imprezach. 5 czy 10 lat temu papieros należał do dobrego tonu. Teraz, jeśli ktoś pali, to poza pomieszczeniem – zauważa. – Tak jest lepiej, bo kto chciałby jeść w dymie? – pyta Paulina Klepka ze „Stacyjki” przy staromiejskim Rynku w Lublinie. – Stali klienci wiedzą, w którym miejscu można palić. Z zasady takim miejscem jest ogródek, a kiedy jest zimno, wydzielone pomieszczenie w środku – dodaje Joanna Sawłuk, kelnerka z restauracji „Ceska Pivnica”. Wyjątki jednak się zdarzają. – Klienci raczej przestrzegają przepisów. Ale gdy podczas koncertów każemy palić wyłącznie na dworze, to zdarza się że popalają pod stołami – mówi barmanka z innej restauracji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama