Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Cezary Zamana: Lublinianie kochają rowery

ROZMOWA Z Cezarym Zamaną, organizatorem Merida Mazovia MTB Marathon
Cezary Zamana: Lublinianie kochają rowery
(Mateusz Włodarczyk/wikpedia)
• Jak pan oceni niedzielny maraton? – Cieszy mnie duża frekwencja i to, że uniknęliśmy deszczu. Lublinianie kochają rowery, co niejednokrotnie już udowodnili. Pamiętam, że dwa lata temu, mimo fatalnej pogody, na starcie Mazovia MTB Marathon stanęło około tysiąca uczestników. • Trasa się sprawdziła? – Uczestnicy sobie ją chwalili, więc wydaje się, że była dobrze przygotowana. Trzeba było zmierzyć się z ogromną ilością małych podjazdów. Zapewne każdy kolarze odczuł je w nogach. Dla prawdziwego sportowca, ten ból jest jednak ogromną przyjemnością. • Ilu kolarzy przewinęło się przez Mazovia MTB Marathon? – Przez siedem lat zorganizowaliśmy około dziewięćdziesięciu maratonów, w których wzięło udział około 80 tysięcy kolarzy. W tym roku na liczniku mamy już ponad osiem tysięcy zawodników. Uważam, że to bardzo duża liczba, zwłaszcza, że w Polsce organizowanych jest wiele podobnych imprez. • Skąd wziął się wysyp maratonów rowerowych w ostatnich latach? – Powodem jest ogromna popularność kolarstwa. Trzeba zaznaczyć jednak, że dotyczy ona przede wszystkim rowerów górskich. Zawody w kolarstwie terenowym są dużo łatwiejsze do zorganizowania. Nie powodujemy korków na ulicach, przez co mieszkańcom jest łatwiej zaakceptować nasze imprezy. • Dlaczego zaangażował się pan w kolarstwo górskie? – Ponieważ swoją karierę zaczynałem właśnie od rowerów górskich. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości spróbuję swoich sił jako organizator imprez szosowych. • Jest pan ostatnim Polakiem, który wygrał Tour de Pologne. Było to jednak aż dziewięć lat temu. Dlaczego tyle czasu czekamy na kolejny triumf "biało-czerwonych” w najważniejszym wyścigu w naszym kraju? – Polacy umieją pięknie jeździć, ale ciągle pracują na kogoś. To jest bierna jazda w peletonie. Musimy nauczyć się jeździć na siebie. Jesteśmy w stanie to robić, co fragmentami pokazywał Sylwester Szmyd. On musi przede wszystkim uwierzyć, że jest w stanie wygrywać z najlepszymi. • Na słabą kondycję polskiego kolarstwa zawodowego wpływ ma również brak silnych grup... – Kiedy ścigałem się, to w peletonie były dwa mocne zespoły – CCC i Mróz. Ta rywalizacja napędzała polskie kolarstwo. Musieliśmy wygrywać, aby pokazać, że jesteśmy lepsi. Teraz nie mamy żadnej drużyny biorącej udział w najważniejszych wyścigach na świecie. Szkoda również, że nie wciąga się do pracy nad polskim kolarstwem byłych zawodników. • Chciałby pan zostać prezesem Polskiego Związku Kolarskiego? – Nie trzeba być prezesem, aby zmieniać polskie kolarstwo. Należy stworzyć zespół ludzi, którzy wyciągną ten sport z kryzysu ekonomicznego w jakim się znalazł. Pewnie do kolarstwa szosowego jeszcze wrócę, bo nie czuję się jeszcze do końca spełniony.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama