Polska ma realne szanse na co najmniej dwa medale na jubileuszowych XXX Igrzyskach Olimpijskich w Londynie
(grom)
25.07.2012 19:48
Marcin Dołęga celuje w złoty medal igrzysk olimpijskich w Londynie (ARCHIWUM)
Podczas ostatnich Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, w 2008 roku, Polska zdobyła dziesięć medali; trzy złote, sześć srebrnych w jeden brązowy.
W tej grupie był jeden sztangista, Szymon Kołecki. Polak, z wynikiem 403 kg w dwuboju, wywalczył srebro w kategorii do 94 kg. Tym samym ciężarowiec powtórzył wyczyn z 2000 roku, kiedy w Sydney, także został wicemistrzem olimpijskim, z rezultatem 405 kg.
Taką samą liczbą olimpijskich medali może poszczycić się Agata Wróbel. Popularna „Kruszynka”, startując w najcięższej wadze + 75 kg, dźwignęła w Sydney srebro (295 kg w dwuboju). Cztery lata później, w Atenach, w 2004 roku, Polka uzyskała w dwuboju 290 kg, co dało jej brązowy krążek.
Kołecki i Wróbel to najbardziej utytułowani polscy sztangiści przełomu wieków XX i XXI. Oboje zakończyli już czynną przygodę ze sztangą. Kołecki stara się bywać na różnych zawodach w podnoszeniu ciężarów i swoją osobą promować tę dyscyplinę sportu.
W obecnej reprezentacji Polski na IO w Londynie najbardziej rozpoznawanymi na pomoście osobami są Marcin Dołęga, Adrian Zieliński i Arsen Kasabijew.
Do niedawna na tej liście znajdowała się również Marzena Karpińska ze Znicza Biłgoraj. Polka została przyłapana na dopingu podczas ostatnich mistrzostw Polski i wykluczona z kadry na igrzyska.
Pozytywny wynik badań komisji antydopingowej to potężny cios dla samej zawodniczki i polskich ciężarów. Trzeba tutaj podkreślić, że z występem Karpińskiej, aktualnej mistrzyni Europy z Antalyi, władze Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów wiązały duże nadzieje na olimpijski medal.
W takiej sytuacji najwięcej szans medalowych daje się mężczyznom. Wśród najpoważniejszych kandydatów wymieniane są dwa nazwiska: Marcina Dołęgi i Adriana Zielińskiego.
Pierwszy jest trzykrotnym mistrzem świata w kat. 105 kg, ostatnio z 2010 roku w Antalyi i mistrzem Europy. W IO w Pekinie łukowianin zajął czwarte miejsce z wynikiem 420 kg w dwuboju.
– Ostatnio Marcin na treningach rwał 200 kg i podrzucał 230 kg, co jest bardzo dobrym wynikiem – tłumaczy Zdzisław Żołopa, prezes Lubelskiego Okręgowego Związku Podnoszenia Ciężarów.
– W porównaniu do jego startu w Pekinie, zawodnik z naszego regionu dojrzał do walki o najwyższe cele. Marcin wie, czego chce, okrzepł w rywalizacji na pomoście. Rozmawiałem z nim, ma jasny cel: medal olimpijski. Uważam, że może nawet zostać mistrzem.
– Pekin Marcina dużo nauczył – przyznaje Robert Dołęga, brat Marcina. – Na razie wszystko w przygotowaniach idzie po myśli mojego brata. 430 kg w dwuboju da medal olimpijski, a przy korzystnych wynikach konkurentów pozwoli wywalczyć złoto olimpijskie, czego z całego serca Marcinowi życzę.
O medal powinien bić się także Adrian Zieliński, w kat. 85 kg. Mistrz świata z 2010 roku i brązowy medalista sprzed roku w Paryżu, ostatnio walczył z nadwagą. Myślę, że bez problemów zbije zbyteczne pięć kilogramów – uważa prezes Żołopa.
– 180 kg w rwaniu i 215 w podrzucie, które ostatnio zrobił Adrian, to są wyniki na miejsce medalowe. – Do optymalnej formy dochodzą także Arsen Kasabijew, Tomasz Zieliński i Bartłomiej Bonk. Mogą osiągnąć ciekawe rezultaty. Nie przekreślałbym też Aleksandry Klejnowskiej-Krzywańskiej. Ta zawodniczka robiła ostatnio 206-208 kg w dwuboju, co też jest wynikiem dającym miejsce na podium.
Komentarze