Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Michał cierpi na rzadką chorobę. By pomóc nie trzeba wiele

Michał Kalinowski z Kolczyna koło Józefowa nad Wisłą cierpi na nocną napadową hemoglobinurię i aplazję szpiku. To bardzo rzadka choroba, polegająca na niekontrolowanym rozpadzie komórek krwi i szpiku. Jedynym ratunkiem dla 20-latka jest przeszczep szpiku.
Michał cierpi na rzadką chorobę. By pomóc nie trzeba wiele
Michał planował studia na Politechnice Lubelskiej. O tym, że jest chory dowiedział się wiosną. Nie p
W połowie lipca w miejscowości Bór, niedaleko miejscowości, z której pochodzi Michał zorganizowano festyn charytatywny na rzecz Michała. Była też akcja honorowego krwiodawstwa. – Krew oddało 16 osób, a 10 zadeklarowało, że chce być dawcą szpiku – mówi Grażyna Zyska, organizatorka imprezy. Dawcą szpiku dla Michała nie mogą być, ani jego rodzice, ani siostra (brak zgodności antygenowej z chorym). Dlatego trzeba szukać kogoś spoza rodziny. Nieważna jest płeć, czy grupa krwi. Ale może mieć znaczenie fakt zamieszkania z bliskiej okolicy (osoby z sąsiedztwa mogą być daleko ze sobą spokrewnione). – Będziemy się starać przebadać krew tych osób w pierwszej kolejności – zapowiada Ewa Szafranek, zastępca kierownika Ośrodka Dawców Szpiku, który działa przy Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie. Ale próbki pobrane w Borze prawdopodobnie zostaną zbadane dopiero we wrześniu. – Musimy przejść dwie procedury przetargowe – tłumaczy Szafranek. – Ministerstwo Zdrowia ogłasza konkurs na przełomie marca i kwietnia. Później podpisujemy umowę i dopiero wtedy możemy ogłosić przetarg na zakup testów. Rozmowa z Tomkiem*, dawcą szpiku kostnego dla kilkuletniej dziewczynki • Dlaczego zdecydował się Pan zostać dawcą szpiku? – Jestem katolikiem i zawsze uważałem, że ludziom trzeba pomagać. Wcześniej oddawałem krew. Ale moim zdaniem, oddanie szpiku to nie jest żadne osiągnięcie. Zanim się zdecydowałem, rozmawiałem o tym z rodziną i lekarzami. Warto to zrobić, żeby mieć świadomość jak to wygląda od początku do końca. • Został Pan zarejestrowany w banku dawców szpiku. Pewnego dnia zadzwonił telefon, że jest biorca. – Padło wtedy pytanie, czy dalej podtrzymuję swoją decyzję. Później były kolejne badania. Jedyne, co musiałem zrobić to zaszczepić się przeciwko żółtaczce (wirusowe zapalenie wątroby typu B – przyp. red.). Szczepienie jest refundowane.Bank szpiku pokrywa też koszty dojazdów na badania. Mogą zapłacić również za utratę pensji w dniu, w którym oddaje się szpik. Jedyną niedogodnością jest tylko to, że przez pięć dni przed pobraniem 2 razy dziennie przyjmuje się zastrzyki w brzuch. Ja robiłem je sobie sam. Ale może to też robić pielęgniarka. • Są dwie metody pozyskania komórek krwiotwórczych: separacja ich z krwi obwodowej lub pobranie szpiku kostnego z kości biodrowej. – Metodę wybrał lekarz prowadzący, nie miałem na to wpływu. W moim przypadku była to ta pierwsza. Krew pobierana jest z żyły poprzez wkłucie. To kompletnie bezbolesne. A w szpitalu dawców szpiku traktują bardzo przyjaźnie. Są mili, pomagają na każdym kroku. • Zrobiłby to Pan jeszcze raz? – Bez mrugnięcia okiem. Ale teraz, po oddaniu szpiku, przez dwa lata jestem \"zarezerwowany” dla tej dziewczynki. * Imię zmienione. Dane osobowe dawców i biorców szpiku są niejawne

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama