Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Łowcy organów w Milejowie: To nie wampir, to detektyw

To nie łowcy organów, ale nieufny ojciec doprowadził do psychozy, jaka ogarnęła Milejów w październiku ub. roku. A wszystko przez nielegalny pobór krwi od ucznia.
Łowcy organów w Milejowie: To nie wampir, to detektyw
To w tym miejscu doszło do zdarzenia. Kamery monitoringu nagrały sprawców (Archiwum)
Teraz detektyw wynajęty przez ojca będzie się tłumaczyć przed sądem za podawanie się za policjanta i bezprawne pobranie materiału genetycznego. Grozi mu do trzech lat więzienia. Ojciec odpowie za podżeganie do przestępstwa. O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w tej sprawie poinformowała wczoraj \"Gazeta Wyborcza”. – W parku do gimnazjalisty podeszło dwóch mężczyzn podających się za policjantów. Pod pretekstem badań antynarkotykowych pobrali od niego krew z palca oraz wymaz z nosa – opowiada Magdalena Krasna z policji w Łęcznej. Mieszkańcy zaczęli się bać. Plotka mówiła o złodziejach organów, znalezieniu zwłok pozbawionych krwi, nerek i wątroby. Tymczasem, zdarzenie miało podłoże rodzinne. Ojciec chłopca nie chciał płacić miesięcznie 750 zł alimentów. Za 4000 zł wynajął agencję detektywistyczną, aby ta pobrała materiał genetyczny do badań pozwalających ustalić ojcostwo. Po kilku miesiącach ojciec zgłosił się do prokuratury, aby ta wszczęła postępowanie w celu zaprzeczenia ojcostwa. Przedstawił badania genetyczne. Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Lublinie skojarzyli fakty i trafili na ślad agencji detektywistycznej Przemysława S. wynajętej przez ojca.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama