Orlęta Radzyń szukają sposobu na wyjście z kryzysu
Piłkarze z Radzynia Podlaskiego mają przed sobą bardzo ważny mecz z Orlętami Łuków
- 17.10.2012 23:18

Patrząc na formę i miejsce w tabeli najbliższego rywala kibice „biało-zielonych” liczą, że drużyna Sławomira Adamusa wreszcie wyjdzie z dołka po trzech porażkach z rzędu.
To nie będzie łatwe, zwłaszcza po kiepskim występie przeciwko Lubliniance-Wieniawie. Ekipa z Radzynia przegrała 2:3, chociaż do 67 minuty... prowadziła 2:0.
– Dużo rozmawiamy z piłkarzami. Indywidualnie i z całym zespołem. Na razie niewiele jednak z tego wynika. We wtorek spotkaliśmy się też z działaczami, żeby znaleźć przyczyny obecnego stanu rzeczy i coś na to poradzić. Największy problem jest taki, że w pojedynkę wielu naszych piłkarzy posiada spore umiejętności. Niestety, nie tworzą drużyny
I nad tym musimy przede wszystkim pracować. Ja analizowałem spotkanie w Lublinie na wideo i muszę przyznać, że gole dla przeciwników wynikały z naszej ogromnej niefrasobliwości. Lublinianka miała lepsze okazje, ale tych akurat nie wykorzystała.
W piłce często potrzeba też trochę szczęścia i gospodarze je mieli. Załatwili nas jednak także cechami wolicjonalnymi, bo im po prostu bardziej zależało na zwycięstwie i pokazali to na boisku, zostawiając na murawie sporo zdrowia – mówi trener Sławomir Adamus.
Szkoleniowiec ekipy z Radzynia cieszył się, że do składu wrócą Rafał Borysiuk i Patryk Szymala. Okazuje się jednak, że teraz na urazy narzekają Piotr Zmorzyński i Konrad Król. Nie wiadomo, czy ci gracze będą mogli wystąpić w sobotę.
A mecz derbowy z drużyną z Łukowa „biało-zieloni” za wszelką cenę muszą wygrać. – Wiemy, jak ważne będzie to spotkanie. Powtarzam jednak piłkarzom, żeby nie lekceważyli rywala.
W końcu patrząc na tabelę i ostatnie wyniki niewiele się od siebie różnimy. Jeżeli dopiszemy sobie punkty przed pierwszym gwizdkiem to będzie po nas – dodaje szkoleniowiec radzyńskich Orląt.
Reklama
















Komentarze