Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Małgorzata Kidawa-Błońska: Nie odpuszczamy ani Lublina, ani województwa lubelskiego

Rozmowa z Małgorzatą Kidawą-Błońską, marszałek Sejmu RP.
Małgorzata Kidawa-Błońska: Nie odpuszczamy ani Lublina, ani województwa lubelskiego
Małgorzata Kidawa-Błońska

• Niespełna dwa tygodnie pozostały do referendum ogłoszonego przez byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Czego można się spodziewać po jego wynikach i czy w ogóle zainteresuje ono Polaków?

– To zależy od Polaków i od tego, czy odpowiedzą na trzy pytania, które zaproponował im Bronisław Komorowski. Trzeba podkreślić, że te tematy nie wyszły ze środowiska byłego prezydenta, ani Platformy Obywatelskiej. To raczej opozycja zadawała te pytania w trakcie kampanii prezydenckiej. Chodzi o jednomandatowe okręgi wyborcze, finansowanie partii politycznych i klauzulę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. To trzecie pytanie jest już nieaktualne, bo Sejm uchwalił już ustawę w tej sprawie, a prezydent ją podpisał. Z kolei te dwa pytania, o których tyle mówiono w kampanii są nierozstrzygnięte, a wynik będzie zależeć od tego, czy Polacy zechcą odpowiedzieć na postawione pytania. Duże znaczenie ma frekwencja, bo referendum będzie ważne, kiedy minimum 50 procent uprawnionych do głosowania wybierze się do urn. W tej chwili jest to otwarta kwestia i trudno jest podjąć się wróżenia w sprawie wyników.

• Teraz pojawił się temat kolejnego referendum w sprawie obniżenia wieku emerytalnego, rezygnacji z wysyłania sześciolatków do szkół i prywatyzacji lasów państwowych.

– Ale to jest zupełnie inne referendum. Nowo wybrany prezydent podsuwa pytania, o których cały czas mówiła i mówi jego partia polityczna. Mam wrażenie, że to nie są tematy o szczególnym znaczeniu dla państwa, o tym stanowi nasza Konstytucja, ale są wyłącznie elementem kampanii wyborczej prowadzonej przez Prawo i Sprawiedliwość. Dlatego trochę mnie to zaskoczyło. Myślałam, że skoro pan prezydent chce zrobić kolejne referendum, otworzy się na propozycje płynące z różnych stron sceny politycznej i gruntownie przeanalizuje istotę poruszanych problemów. Podkreślę jeszcze raz, że referenda powinny dotyczyć najważniejszych spraw dla naszego kraju, których nie może rozstrzygnąć ani Sejm, ani Senat. W tej chwili wygląda to tak, jakby politycy nie będąc pewnymi, czy będą mogli zbudować większość do swoich, nie najlepszych moim zdaniem pomysłów, chcą zbudować sobie alibi.

• Jeśli może dojść do drugiego referendum z pytaniami wysuniętymi przez PiS, to czy warto zrobić i trzecie, dotyczące tematu likwidacji funduszu kościelnego, które proponuje m. in. Janusz Palikot?

– Gdyby Andrzej Duda faktycznie chciał być prezydentem wszystkich Polaków, to powinien uwzględnić pytania różnych środowisk. Mam jednak wrażenie, że tu nie chodzi o referendum i odpowiedź na pytania, tylko o to, żeby zrobić zamęt i zniechęcić Polaków do idei referendalnej, która jest wpisana w demokrację. To trochę inny sposób na kampanię i moim zdaniem, psucie demokracji.

• A jeśli chodzi o fundusz kościelny, to pani zdaniem, Polacy powinni zadecydować w tej sprawie w referendum?

– Mogliby na takie pytanie odpowiedzieć, chociaż nie jest to kwestia istotna z punktu widzenia funkcjonowania państwa. Ale skoro pytamy o wiek emerytalny i Lasy Państwowe, to dlaczego nie zapytać o fundusz kościelny?

• Jak Platforma Obywatelska reaguje na sondaże przed październikowymi wyborami parlamentarnymi?

– Reagujemy na nie bardzo spokojnie, bo jak wiadomo, sondaże to barometr, który pokazuje nastroje wyborców w danej chwili. Poza tym, tych sondaży jest bardzo dużo i czasem znacznie się od siebie różnią. Pozytywnym sygnałem dla nas jest to, że Platforma przestała tracić zaufanie i poparcie, co jest dobrą zachętą do dalszej pracy. Przez te dwa miesiące, jakie zostały do wyborów, sondaże mogą się jeszcze wielokrotnie zmienić. Oczywiście należy przyglądać się wynikom tych badań, tendencjom, ale trzeba robić swoje, bo ktoś, kto przykłada zbyt dużą wagę do słupków sondażowych, na pewno zwycięstwa nie odniesie.

• PiS zapowiada marsz po władzę. Czy Platforma liczy się z tym, że po ośmiu latach rządzenia być może będzie musiała przejść do opozycji?

– PiS zapowiada, że idzie po władzę, a ja bym chciała wiedzieć, po co idzie i co chce dla Polaków zrobić dobrego. Sam marsz po władzę jest bardzo niebezpieczny. Będziemy dążyć do tego, aby przekonać wyborców, że naprawdę jesteśmy gwarantem pozytywnych zmian dla Polski, bezpieczeństwa, normalności i że jesteśmy w stanie zapewnić, aby Polska była krajem spokojnym, a Polacy mogli tu rozwijać swoje pasje i realizować marzenia.

• Jakie Platforma ma pomysły dla województwa lubelskiego, które od dawna nazywa się bastionem PiS-u? W ostatnich kampaniach wyborczych nawet z wewnątrz partii docierały głosy, że władze krajowe odpuszczają sobie walkę o poparcie wyborców z tego regionu.

– To nieprawda, nikt nie odpuszcza ani Lublina, ani województwa lubelskiego. Wszystkich, którzy mówią, że nie warto się interesować tą częścią Polski zapraszam, aby tu przyjechali i zobaczyli, jacy tu żyją ludzie, co robią i jak ten region się zmienił. Oczywiście, tak jak wszędzie, wciąż są miejsca, w które można bardziej zainwestować. Tak jak w wielu częściach kraju, istotne są problemy komunikacyjne, zwłaszcza w przypadku kolei. Nie wszystko uda się zmienić natychmiast, ale to nie jest region zapomniany, ani gorszy. Po wielu rozmowach z mieszkańcami Lubelszczyzny utwierdziłam się w przekonaniu, że rozwija się świetnie i ma ogromny potencjał.

• Może pani wskazać kilka propozycji, które przekonałyby mieszkańców tej części kraju do zagłosowania na Platformę Obywatelską?

– Nasz program będziemy prezentować na konwencji programowej w połowie września i nie chcę wychodzić przed orkiestrę. Pomysły dla regionu będą przedstawiali nasi parlamentarzyści, więc też nie chcę ich zdradzać. Ale te cztery propozycje, które przygotowaliśmy, na pewno przekonają mieszkańców województwa lubelskiego, że warto Platformie zaufać po raz trzeci.

• Nad czym jeszcze, przez ostatnie dwa miesiące tej kadencji, będzie pracował Sejm?

– Tak naprawdę tych spraw jest już bardzo mało, bo w tej chwili posłowie kończą ustawy, nad którymi pracowali czasami przez kilka tygodni, a czasami przez wiele miesięcy. Do uchwalenia pozostały jeszcze m. in. ustawa o zawodzie fizjoterapeuty, trwają prace nad ustawą o książce. Ale to są ustawy, nad którymi prace są już bliskie końca. Raczej nie będzie nowych projektów, może z wyjątkiem ustawy dotyczącej lasów, którą zapowiadała premier Ewa Kopacz. To już jest koniec kadencji, pozostały trzy ostatnie posiedzenia Sejmu, na których będą głównie rozpatrywane poprawki Senatu. Na nowe projekty będzie czas w następnej kadencji, bo jeżeli poważnie się myśli o ustawach, to potrzeba czasu na niezbędne ekspertyzy, konsultacje społeczne i prace w komisjach.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama