– Odprawiając obrzędy rodzice nie narazili zdrowia i życia córki – uznali jednak śledczy i zrezygnowali ze stawiania ich przed sądem.
Podstawą wydania decyzji o umorzeniu postępowania były opinie biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej oraz biegłego psychiatry – wyjaśnia Magdalena Kanadys-Marko, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Lublinie. – Uznali oni, że dowody medyczne nie wskazują, by zagrożone było zdrowie lub życie małoletniej. Ze strony jej rodziców nie było zaniedbań opiekuńczych. Nie doszło więc do przestępstwa.
Śledczy sprawdzali m.in., czy rodzice nastoletniej Karoliny nie wywołali u niej choroby psychicznej. – Z ustaleń biegłych wynika, że zachowanie rodziców nie wpłynęło na jej psychikę – dodaje Kanadys-Marko.
Okazało się za to, że to 14-latka mogła wpłynąć na swoich rodziców. Według śledczych, to ona była inspiratorką dramatycznych wydarzeń, do których doszło w mieszkaniu na lubelskich Bronowicach.
– Wprowadziła ojca i matkę w pewien trans. Zainicjowała te wydarzenia – przyznaje Kanadys-Marko. – Prosiła rodziców m.in. o wspólną modlitwę i obcięcie włosów. Czuła, że wchodzą jej do ust.
Wszystko działo się w styczniu tego roku, w mieszkaniu rodziny. Mieszkańcy bloku słyszeli krzyki i odgłosy tłuczonych przedmiotów. Wezwali pogotowie, ale rodzina zablokowała drzwi i ratownicy nie mogli wejść do środka. Nastoletnia córka gospodarzy krzyczała, by nikogo nie wpuszczać, bo „to zły idzie”.
Na miejscu pojawili się policjanci i strażacy, którym udało się dostać do środka przez balkon. Okazało się, że całe mieszkanie jest zalane wodą. Lokatorów wyniesiono na noszach. 20-letni chłopak i 14-letnia dziewczyna byli nieprzytomni. – Ojciec krzyczał i rzucał się – relacjonował świadek interwencji. Cała rodzina trafiła do szpitali.
Okazało się, że rodzina próbowała samodzielnie odprawiać egzorcyzmy. Zabiegi te miały pomóc córce. Wcześniej Karolina skarżyła się na ból nóg. Lekarz nie wykluczył operacji. Od tego czasu nastolatce dokuczały nagłe zmiany nastroju. Z relacji rodziny wynika, że często była agresywna i krzyczała.Według matki „mówiła nie swoim głosem”. Rodzice udali się więc do „egzorcysty” z ul. Zielonej w Lublinie. Bez rezultatów. Wtedy pojechali się do sanktuarium w Wąwolnicy i skorzystali z pomocy duchownego, który odprawił egzorcyzmy.
Według prokuratury, córka namówiła później rodzinę do czterech dni postu. Kiedy wszyscy byli już dość wyczerpani, kazała ojcu oblewać wodą siebie i matkę. Wszystko działo się w łazience. Mężczyzna na prośbę córki pociął również ubrania, a następnie ostrzygł dziewczynkę i swoją małżonkę. Wszystkiemu towarzyszyły głośne modlitwy w otoczeniu płonących świec. Stąd ślady ognia w domu i niewielkie poparzenia u syna. Chłopak przyglądał się wszystkiemu, stojąc w drzwiach łazienki.
Cała rodzina jest bardzo religijna. Są przekonani, że działali dla dobra córki i wypędzili z niej demona. Rodzicom dziewczynki groziło nawet do pięciu lat więzienia. Teraz nie muszą już obawiać się kary. Decyzja o umorzeniu śledztwa jest już prawomocna. Mógł ją zaskarżyć kurator, występujący w imieniu nastolatki, ale nie skorzystał z tego prawa.

Komentarze