• Jakie cele stawia pan sobie w tej nadchodzącej kadencji Sejmu? Które z zadań związanych z Puławami i regionem są dla pana najważniejsze?
Priorytetem jest dla mnie sprawa puławskich Azotów. Z pewnością będę interweniował, gdy interesy tego przedsiębiorstwa będą zagrożone. Na pewno będę utrzymywał kontakty z wieloma środowiskami, w tym ze związkami zawodowymi. Drugim obszarem jest funkcjonowanie instytutów naukowych. To nie jest tak, że wszystko jest z nimi w porządku. Borykamy się z niedoborem finansowania. Kuleje przede wszystkim współpraca z przemysłem. Uważam, że do tej pory za mało było zachęt, które spowodowałyby uruchomienie strumienia środków finansowych z przemysłu do nauki. Potrzeba w tym zakresie stworzenia nowego systemu. Niepokoi mnie także sytuacja w IUNG-u, który nie otrzymał funduszy na kolejny, pięcioletni cykl. To ponad 40 milionów złotych, więc sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Uważam, że należy się temu przyjrzeć.
• Popiera pan stanowisko posłanki Elżbiety Kruk, która skrytykowała plan budowy elektrowni gazowej w Puławach?
W tej sprawie mam inne zdanie od pani poseł. Ja nie krytykuję tej inwestycji. Popieram budowę elektrowni opartej na gazie, ale być może wynika to z tego, że jestem mieszkańcem Puław, więc patrzę na to z innej perspektywy. Oczywiście powinniśmy dbać także o wykorzystanie węgla. Najlepszym rozwiązaniem byłoby postawienie na jego gazyfikację. Otrzymując gaz z węgla uzyskalibyśmy surowiec dla elektrowni zapewniając jednocześnie zbyt naszym kopalniom.
• Które z powstających inwestycji infrastrukturalnych uważa pan za najważniejsze i czy oprócz tych, które już się rozpoczęły, będzie pan chciał doprowadzić do przyspieszenia realizacji innych?
Jeżeli chodzi o infrastrukturę do faktycznie część zadań jest już przesądzona, jak budowa S17, czy obwodnicy Puław. Ze swojej strony na pewno będę starał się dopilnować powstania obwodnicy Nałęczowa. Moje doświadczenie samorządowe każe mi zwrócić uwagę na stan dróg lokalnych. Te środki, które trafiły na ich modernizację były za małe. Sądzę, że samorządom należy pomagać w pozyskiwaniu pieniędzy na ten cel.
• Wracając do słów posłanki Elżbiety Kruk, czy zgadza się pan z tezą, że śmigłowiec dla naszej armii powinien być wykonywany w Świdniku? I czy w związku z tym należy opóźniając jego dostawę ponownie rozpisać przetarg?
Uważam, że jeśli nie naraziło by to nas na żadne dotkliwe kary, powinniśmy ponownie rozpatrzyć tę sprawę. Chyba żaden rozsądny człowiek nie zaakceptuje tego, że nie wybrano krajowej fabryki śmigłowców. Wiem, że jej właścicielem jest zagraniczna firma, ale ta fabryka była gotowa do produkcji tych maszyn i płaci podatki w naszym kraju. Wydaje mi się, że ta sprawa nie jest jeszcze przesądzona.
• Czy zdobycie mandatu poselskiego było dla pana zaskoczeniem?
Startując w różnych wyborach zdarzało się, że robiłem to, by wzmocnić daną listę. Tym razem wystartowałem z pełną odpowiedzialnością i podszedłem do tego zadania bardzo poważnie. Lista Prawa i Sprawiedliwości miała wiele mocnych nazwisk. Przed wyborami oczywiście trudno przewidzieć, jaki wynik pozwoli na otrzymanie mandatu. Zdobyłem 9 tysięcy głosów, nie udałoby się to bez zaangażowania wielu osób, a przede wszystkim wsparciu i rekomendacji udzielonej mi przez minister Małgorzatę Sadurską.
• Rezygnuje pan z pracy w instytucie?
Nie. Postanowiłem, że nie zostanę posłem zawodowym. Nadal będę pracował na zajmowanym stanowisku (kierownika zakładu mikrobiologii PIWET – red).
• Podjął pan decyzję o obsadzie swojego biura poselskiego?
To zadanie jeszcze przede mną. Czeka mnie rozpoznanie tego ile osób będę mógł zatrudnić i na jakich zasadach.
• Byli pracownicy biura Małgorzaty Sadurskiej już dzwonili?
Nie muszą do mnie dzwonić. Jesteśmy w stałym kontakcie.














Komentarze