Alkomat w samochodzie nie powstrzyma pijaka od jazdy
Obowiązkowy alkomat w samochodzie nic nie da. Co innego publikacja wizerunku osoby skazanej za jazdę po alkoholu - twierdzą eksperci.
- 11.01.2014 07:00

Jeżeli pomysł premiera Donalda Tuska o obowiązku wyposażenia samochodów w alkomaty wejdzie w życie, to czekają nas wydatki.
- Jednorazowy alkotest kosztuje kilkanaście złotych. Dobry alkomat, który dość dokładnie wskazuje poziom alkoholu w wydychanym powietrzu, to wydatek rzędu 300-500 złotych. Ale to nie koniec. Co pół roku alkomat musi być skalibrowany, aby jego wskazania były wiarygodne. Kalibracja kosztuje 60 złotych. A to jest kolejne 120 złotych w skali roku - mówi Mirosław Słowiński z lubelskiego sklepu Gascolt.
Pomysł Tuska nie spotkał się z uznaniem specjalistów od bezpieczeństwa ruchu drogowego.
- W Polsce jest 21 milionów samochodów. Kupno nawet jednorazowego alkotestu za 10 złotych daje w sumie ogromną kwotę 210 milionów złotych. To jest niepotrzebne narażanie ludzi na wydatki - mówi Janusz Popiel, prezes stowarzyszenia Alter Ego, pomagającego ofiarom wypadków komunikacyjnych.
- A kto będzie sprawdzać te alkomaty? Policja, diagności? A może trzeba pójść krok dalej i wprowadzić obowiązek montażu w samochodach ograniczników prędkości. Przecież to prędkość jest główną przyczyną wypadków na polskich drogach - dodaje prof. Marek Opielak z Politechniki Lubelskiej, biegły sądowy z dziedziny ruchu drogowego.
- Publikacja wizerunku w lokalnej prasie osób skazanych za jazdę po alkoholu - to jest właściwa droga. Obowiązkowy alkomat nie powstrzyma pijaka od jazdy - uważa Janusz Popiel.
Prokuratorzy przyznają, że upublicznianie wizerunków skazanych za jazdę po pijanemu może pomóc w zapobieganiu takim przestępstwom.
- Jednak mając na uwadze wytyczne Prokuratury Generalnej należy stwierdzić, że podawanie wyroku do publicznej wiadomości to środek karny - wyjaśnia Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Może więc być orzeczony przez sąd. Oczywiście składamy takie wnioski, ale informujemy tylko o własnych działaniach, a nie o decyzjach podejmowanych przez inne organy.
Sąd może pozwolić na publikację wizerunku skazanego, ale nie musi. W przypadku pijanych kierowców takie publikacje pojawiają się sporadycznie i raczej nic się w tej sprawie nie zmieni.
- Liczba skazanych za jazdę po pijanemu spada. To oznacza, że dotychczasowe orzecznictwo idzie w dobrym kierunku - twierdzi sędzia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. - Nie traktowałbym publikacji wizerunku, jako cudownego środka na rozwiązanie sprawy. Problem zaczyna się gdzie indziej. Ponad 90 proc. skazanych kierowców piło w towarzystwie. Ktoś widział, jak wsiadają za kierownicę i nie zareagował. Zacznijmy więc od nas samych.Statystyki policyjne za 11 miesięcy ubiegłego roku pokazują, że pijanych kierowców jest mniej. Policja w tym okresie zatrzymała 9985 kierowców, którzy przekroczyli dozwoloną normę zawartości alkoholu wynoszącą 0,2 promila. Jest to o 1000 osób mniej, niż w takim samym okresie 2012 roku.
Niestety, aż 8151 popełniło przestępstwo, bo mieli ponad 0,5 promila alkoholu. Pijani uczestnicy ruchu drogowego spowodowali w 2103 roku (bez grudnia) 176 wypadków, z czego 135 byli to kierujący.
- W tych wypadkach zginęło 36 osób, a 208 zostało rannych - mówi asp. Mariusz Cieślak z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. (pp)
Reklama













Komentarze