Wreszcie wiadomo, po co i dla kogo jest przygotowany program „restrukturyzacji” szpitala puławskiego. Na spotkaniu ze związkami zawodowymi pan dyrektor oświadczył, że udaje się na spotkanie w starostwie z wrocławską firmą, która jest zainteresowana przejęciem szpitala - alarmuje Sławomir Kamiński, przewodniczący NSZZ Solidarność Ziemi Puławskiej, były starosta powiatu puławskiego.
Jego zdaniem cały program naprawczy przedstawiony radnym przez dyrektora Rybaka ma na celu ułatwienie w pozbyciu się zadłużonego SP ZOZ. Kamiński twierdzi, że władze powiatu również mogą być zainteresowane taką transakcją.
- Skoro radni przepchnęli restrukturyzację, która polega na redukcji załóg karetek oraz zwolnieniu w mojej ocenie około 200 pracowników, to wszystko jest możliwe. To jest ucieczka od odpowiedzialności - mówi, a zwolnienia nazywa najbardziej „prostackim” i „prymitywnym” sposobem ograniczania kosztów.
Przyszłość SP ZOZ według byłego starosty maluje się w czarnych barwach. Według jego oceny, nowi właściciele puławskiego szpitala będą dążyli do jego dalszej restrukturyzacji poprzez zamykanie nierentowanych oddziałów. Zamiast tego, zdaniem szefa puławskiej Solidarności, nowy dyrektor powinien wydawać pieniądze na inwestycje, które rozszerzyłyby zakres oferowanych usług medycznych.
- Sposobem na poprawę sytuacji jest rozwijanie kontraktu z NFZ. Szpital powinien więcej zarabiać, stawiać na usługi nielimitowane, jak np. położnictwo - proponuje.
O spotkaniu z wrocławianami słyszała także Lidia Twardowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w SP ZOZ.
- My traktujemy to jako straszak na pracowników. Nie dość, że wszyscy boją się o swoją przyszłość, bo nikt nie wie, czy będzie pracować, czy nie, to wczoraj dowiedzieliśmy się o tych rozmowach. Jeśli do tego dojdzie, szpital w Puławach podzieli los Ryk i Opola Lubelskiego, a to zła informacja przede wszystkim dla pacjentów. Tak zwani prywaciarze przyjmują tylko tych, których leczenie jest tanie. My mamy dzisiaj obowiązek leczyć wszystkich - tłumaczy Twardowska.
O spotkaniu z przedstawicielami firmy zainteresowaniem puławskim SP ZOZ nic wie Leszek Gorgol z zarządu powiatu puławskiego, który przekonuje, że nie ma planów pozbycia się szpitala.
- Faktycznie przyszło do nas pismo jeden z firm, która reklamuje swoje usług, ale nic więcej. My nawet go nie rozpatrzyliśmy. Polityka względem SP ZOZ jest uzgodniona wśród koalicjantów. Dążymy do tego, żeby był on zachowany w całości i integralności jako samodzielny publiczny podkreślam zakład opieki zdrowotnej - uspokaja.
O komentarz w tej sprawie próbowaliśmy zapytać dyrektora, ale Piotr Rybak tym razem był nieuchwytny.














Komentarze