Historia sięga wiosny 2010 roku, kiedy to Leszek B., ówczesny przewodniczący rady gminy miał wielokrotnie pomawiać kierowniczkę Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Markuszowie, Irenę Opolską. Poszkodowana pozwała go i wygrała sprawę przed Sądem Rejonowym w Puławach. Sąd skazał wtedy krewkiego samorządowca na karę grzywny oraz pokrycie kosztów sądowych. Leszek B. nie okazał jednak skruchy i kontynuował swoje zachowanie nie tylko w stosunku do pani kierownik, ale także innych pracowników urzędu gminy. Osoby, które czuły się najbardziej poszkodowane, zawiadomiły prokuraturę. Oprócz dyrektorki GOPS, znieważone poczuły się także sekretarz Bożena-Tkaczyk-Żurawska, skarbnik Anna Syta oraz Sławomir Łowczak, dyrektor Gminnego Domu Kultury. Ten ostatni przyznał, że on sam, jak również część zastraszanych przez Leszka B. urzędników od lat doświadczał agresywnych zachowań, a nawet gróźb.
– Ten człowiek zwyzywał mnie w miejscu publicznym, przez niego z pracy musiały odejść dwie osoby, nie mogąc znieść kolejnych szykan, a jedna z nich ciągły stres przypłaciła zdrowiem. Gdy pan B. był przewodniczącym rady, często były rewizje, kontrole i szukanie domniemanego spisku – mówi Sławomir Łowczak.
Prokuratura żądała dla Leszka B. 1,5 roku więzienia i 9 tysięcy złotych grzywny. Sędzia oskarżonego potraktował łaskawiej.
– Oskarżony za znieważanie czterech funkcjonariuszy publicznych: kierowniczki GOPS, sekretarza gminy, skarbnika i dyrektora domu kultury został skazany na łączną karę 7 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat oraz grzywnę w wysokości dwustu stawek po dziesięć złotych każda – mówi Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Z zakończenia tej sprawy zadowoleni są poszkodowani, którzy na wyrok czekali ponad cztery lata. W tym czasie trzykrotnie zmieniali się sędziowie, a poprzedni wyrok Leszka B. zdążył ulec zatarciu. Dzięki temu były już samorządowiec gminy Markuszów może cieszyć się wolnością. Wyrok nie jest prawomocny.














Komentarze