Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Poraził go piorun, od lat walczy o rentę specjalną. Wygrał z premierem w sądzie

Rażony w bezchmurny dzień piorunem mężczyzna wygrał w sądzie z premierem, który odmówił mu przyznania renty specjalnej. Dla szefa rządu nie stało się nic nadzwyczajnego, dla sądu jednak tak. Wieloletnia batalia wraca do punktu wyjścia, czyli do prezesa Rady Ministrów. A wracała tam już nie raz
Poraził go piorun, od lat walczy o rentę specjalną. Wygrał z premierem w sądzie

Był sierpień 2002 r., dzień upalny i bezchmurny. Jacek W. wracał z UMCS ze spotkania dotyczącego jego pracy magisterskiej, gdy uderzył w niego piorun. 26-latek nie stracił życia, ale zdrowie niestety tak. Doznał uszkodzenia mózgu i orzeczono, że jest niezdolny do pracy i ma znacznie ograniczoną możliwość samodzielnej egzystencji.

Po kilku latach pan Jacek wystąpił do prezesa Rady Ministrów o rentę specjalną, bo do zwykłej nie miał prawa, jako że nigdy nie pracował. Takie świadczenie szef rządu może dać osobom, których sytuacja przerosła przepisy. Ale w sytuacji mężczyzny z Lublina premier nie doszukał się niczego niezwykłego i pod koniec 2010 r. odmówił renty.

Pokrzywdzony mężczyzna odwołał się i już w maju 2011 r. zapadł wyrok uchylający odmowną decyzję. Sąd zauważył, że rząd uznał za nadzwyczajne zdarzenie losowe wypadek polskiego autokaru pod Grenoble, choć wypadki drogowe zdarzają się częściej niż rażenia piorunem. Premier odwołał się od wyroku i przegrał w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Dla pana Jacka nie oznaczało to jeszcze końca batalii.

Dalszy bieg wydarzeń przypomina błędne koło. Z sądu sprawa wróciła na rządowe biurka, a tam w czerwcu 2012 r. znów odmówiono mężczyźnie renty. Dlaczego? Bo jego rodzina miała się dobrze, on nie miał wybitnych osiągnięć i brakowało „nadzwyczajnego zdarzenia losowego”.

Pan Jacek znów poszedł do sądu i wygrał najpierw w pierwszej, a potem w drugiej instancji. W wyroku z maja 2013 r. NSA stwierdził, że zawarte w złożonej przez premiera skardze kasacyjnej „wywody na temat rodzajów wyładowań elektrycznych pozbawione są jakiejkolwiek przydatności dla rozstrzygnięcia sprawy”. Orzekł również, że prezes Rady Ministrów za bardzo skupił się na sytuacji rodzinnej mężczyzny, a za mało na tym, co mu się przydarzyło i jakie miało skutki.

Dokumenty po raz kolejny trafiły do Rady Ministrów, ale premier w lipcu 2014 r. utrzymał w mocy swoją odmowę. Wypomniał, że mężczyzna przed przejściem na studia dzienne przez trzy lata studiował zaocznie, a mimo to nie pracował. Że wyładowania atmosferyczne to zjawisko powszechne. I że określenie „grom z jasnego nieba” to określenie potoczne, a nie naukowe, przez co niejednoznaczne.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie dał się przekonać i decyzję premiera uchylił. Rządowa strona znów się odwołała, a kilka dni temu Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał ten wyrok. Sprawa znów trafi do szefa rządu.

Jedyne, co się w tej sprawie zmienia, to premier. I to, że rażony 26-letni student zdążył się stać 40-letnim mężczyzną.

Renty specjalne

Prezes Rady Ministrów może w szczególnych wypadkach przyznać rentę na warunkach i w wysokości innej, niż przewiduje to prawo.

• Premier Beata Szydło przyznała specjalną rentę byłemu premierowi Janowi Olszewskiemu. Świadczenie specjalne otrzymała także żona byłego polityka. Jak pisze Fakt, ani Jan Olszewski, ani jego żona nie wnioskowali o pomoc. Decyzja zapadła w kancelarii Beaty Szydło. Były premier dostanie 8 tys. zł miesięcznie, jego żona – 4,5 tysiąca.

• 2015. Premier Ewa Kopacz postanowiła przyznać specjalne świadczenie emerytalne matce piętnaściorga dzieci, która listownie zwróciła się do szefowej rządu z taką prośbą.

• 2009. Premier Donald Tusk przyznał renty specjalne 42. wdowom po tragicznie zmarłych górnikach (1,3 tys. zł brutto).


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama