Pod koniec roku o Komendzie Powiatowej Policji w Puławach było głośno z powodu policjantów, którzy zdobywali uprawnienia na prowadzenie motocykli w czasie, gdy przebywali na kilkumiesięcznych zwolnieniach wystawionych przez lekarza psychiatrę. Ich „choroba” zbiegła się w czasie z decyzją o przesunięciu ich z drogówki do wydziału prewencji.
Gdy ta sprawa nieco przycichła, jeden z jej bohaterów znów ma problemy. Tym razem skargę na Marcina P. złożył jeden z mieszkańców gminy Końskowola. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Puławach.
Do zdarzenia miało dojść 17 stycznia w Chrząchówku. Policjanci na patrolu zwrócili uwagę na głośno zachowujących się młodych ludzi. Postanowili ich wylegitymować.
Dwa dni później jeden z legitymowanych - Paweł B. - złożył oficjalną skargę na zachowanie funkcjonariusza oraz zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Młody mężczyzna utrzymuje, że policjant go uderzył w okolice ucha. Tę wersję wydarzeń ma potwierdzić jego kolega, który czeka na przesłuchanie. Funkcjonariusze jeszcze nie składali wyjaśnień, ani przed prokuratorem, ani przed komendantem.
– Na razie przesłuchany został jedynie pokrzywdzony. Nasze postępowanie prowadzimy w kierunku artykułu 231, czyli przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza policji. Grozi za to do trzech lat pozbawienia wolności – mówi Grzegorz Kwit, szef puławskiej prokuratury.
Śledczy mają trudne zadanie, bo zdarzenia nie zarejestrowały żadne kamery, a materiał dowodowy prawdopodobnie będzie ograniczał się do zeznań legitymowanych mieszkańców gminy i policjantów. Ci pierwsi byli pod wpływem alkoholu, co może świadczyć przeciwko nim. Ponadto poszkodowany nie miał żadnych trwałych śladów uderzenia.
Funkcjonariusze, na których została złożona skarga, nie rozmawiali jeszcze z komendantem.
– Czekamy na zakończenie postępowania prokuratorskiego. Sam jestem zainteresowany wyjaśnieniem tej sprawy – mówi insp. Dariusz Szkoda, komendant KPP w Puławach.
Komendant wciąż też czeka na odpowiedź od psychiatry, który dał jego podwładnym zwolnienia. Jest ciekawy, czy ich choroba nie umożliwiała im przystąpienie do egzaminu na prawo jazdy.














Komentarze