Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Atak na studenta z Turcji w Lublinie. Policjanci jednak poszukają sprawców

Policjanci zajmą się sprawą studentów z Turcji, których zaatakowano w Lublinie. Zdarzenie może być potraktowane jako napaść na tle przynależności narodowej.
Atak na studenta z Turcji w Lublinie. Policjanci jednak poszukają sprawców
Po incydencie Firat miał siniaki i niewielkie rany

Historię Firata* i jego dwóch tureckich kolegów opisaliśmy w czwartek. Młodzi ludzie studiują w Lublinie w ramach programu Erasmus. Przed tygodniem zostali zaatakowani w barze z kebabami przy ul. Nadbystrzyckiej. Wracali wówczas z klubu do akademika. W dniu publikacji naszego artykułu studenci ponownie zgłosili się na komisariat, by opowiedzieć o tym co ich spotkało.

– Przyjęliśmy zawiadomienie. Postępowanie będzie wstępnie prowadzone w kierunku stosowania przemocy i gróźb z powodu przynależności narodowej – wyjaśnia nadkom. Renata Laszczka-Rusek, rzecznik lubelskiej policji. – Wspólnie z prokuraturą będziemy ustalać dokładny przebieg i sprawców zajścia. Poprosiliśmy właściciela lokalu o nagrania z kamer monitoringu. Biegły przyjrzy się również obrażeniom, jakie odniósł jeden z pokrzywdzonych.

Firat jest przekonany, że napaść miała rasistowskie podłoże. Wspomina, że jeden ze sprawców z premedytacją potrącił jego kolegę ramieniem. Ten mu oddał i zaczęła się bójka.

– Przyłączyli się do niej zupełnie postronni ludzie. Byłem w szoku. Nas trzech okładało w sumie 10 osób – wspomina Firat. Chłopak nie mówi po polsku. Pechowej nocy dobrze rozumiał jednak okrzyki „turecka k..wo” jakie padały pod jego adresem.

Po awanturze chłopak przez godzinę próbował wezwać na miejsce patrol policji. Nie doczekał się.

– Pojawiło się tylko dwóch policjantów w cywilu, ale raczej przypadkiem. Spytali co się dzieje. Kiedy zorientowali się, że mówię tylko po angielsku, to odeszli. Pogadali chwilę z ochroną baru i pojechali – wspomina Firat.

W niedzielę chłopak poszedł na komisariat, chcąc złożyć zawiadomienie o pobiciu. Jak twierdzi, wtedy został zlekceważony przez policjantów.

– Usłyszałem, że to ja mogę zostać oskarżonym. Poza tym takie postępowania strasznie długo trwają – mówi Firat. – Jak się zakończą, to ja już mogę być w Turcji i będzie problem. Kolega zostawił więc numer telefonu i wyszliśmy. Pomyślałem, że policja nie chce się tym zająć.

Mundurowi zapewniają, że nie zlekceważyli sprawy. Pouczyli studenta, że przy niewielkich obrażeniach sprawa kwalifikuje się do postępowania cywilnego. Na miejsce zdarzenia pojechał też policyjny wywiadowca. Od pracownicy baru dowiedział się, że doszło tylko do przepychanki.

Dlaczego jednak nie przyjęto oficjalnego zawiadomienia od studenta?

– Za pierwszym razem pokrzywdzeni nie informowali, że znieważono ich na tle narodowościowym – dodaje nadkom. Laszczka-Rusek. – Nie zwrócili też uwagi na obrażenia. Lublin jest spokojnym i bezpiecznym miastem. Do tego rodzaju zdarzeń dochodzi sporadycznie. Nie są one jednak bagatelizowane – zapewnia.

Firat złożył w sprawie oficjalne zawiadomienie, bo jak twierdzi nie po raz pierwszy padł ofiarą napaści. Został zaatakowany m.in. przed akademikiem Politechniki Lubelskiej.

– Jak zwykle poszło o pochodzenie – dodaje student. – Ciągle zdarzają mi się zaczepki z tego powodu. Nawet w akademiku. Mój kolega boi się już wychodzić na miasto. Nie rozumiem tego. Nigdy nikogo nie zaczepiamy, a spotykamy się z agresją.

Jeśli sprawcy ataku usłyszą zarzuty napaści na tle narodowościowym, będzie im groziło do 5 lat pozbawienia wolności.

* imię studenta zostało zmienione


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama