Na Lubelszczyźnie – według szacunków – może być nawet kilka tysięcy osób, które są członkami wspólnoty gruntowej. Tylko do końca tego roku mogą skorzystać z prawa, które daje im możliwość stania się współwłaścicielem takich gruntów. Co to oznacza? Po pierwsze, uregulowanie prawa własności, a po drugie – w dalszej perspektywie – uzyskanie możliwość sprzedaży. A w grę mogą czasami wchodzić niemałe pieniądze. Do lubelskich kancelarii prawnych zgłaszają się już pierwsze osoby zainteresowane uwłaszczeniem.
Co to są wspólnoty gruntowe?
Ich historia sięga jeszcze XIX w., kiedy na Lubelszczyźnie – po tzw. ukazie carskim z 1864 r. – nadawano chłopom ziemie. Stawali się nie tylko właścicielami odrębnych gruntów, ale mieli również udziały we wspólnocie gruntowej - zwanej wówczas wspólnotą osad tabelowych. Te udziały umożliwiały wspólne korzystanie m.in. z pastwisk, łąk, lasów czy użytków. Taka wspólnota dotyczyła najczęściej jednej lub sąsiadujących ze sobą wsi.
Współwłasność ułamkowa
W Polsce istnieje jeszcze ok. 5 tys. takich wspólnot, obejmujących grunty o powierzchni 11 tys. ha. W większości te grunty nie mają do dziś uregulowanego statusu prawnego. Ten problem usiłowano rozwiązać w 1938 r., ale uniemożliwiła to wojna.
Po jej zakończeniu nowe władze nie były zainteresowane zmianami. Co więcej, sama nazwa „wspólnota” odpowiadała ówczesnej ideologii. W 1963 r. weszła w życie ustawa o zagospodarowaniu wspólnot gruntowych. Na podstawie tej ustawy na gruntach starych wspólnot tworzono nowe. Od tego czasu nabrały one większego znaczenia. Jak się jednak szybko okazało, wspólne gospodarowanie i wspólna własność nie zdały egzaminu w socjalistycznej gospodarce rolnej.
– Dopóki istniał PRL, to nikt specjalnie nie przejmował się statusem prawnym tych wspólnot – tłumaczy mecenas Andrzej Góźdź z jednej z lubelskich kancelarii adwokackich. – Zmieniło się to z chwilą powstania gospodarki wolnorynkowej. Szukano sposobu gospodarowania tymi gruntami na zasadzie jakichkolwiek praw rzeczowych, inaczej mówiąc uwłaszczenia na tzw. współwłasność ułamkową.
Masz dokumenty? Pośpiesz się
W lipcu 2015 r. uchwalono poprawkę do ustawy z 1963 r. Określa ona zasady umożliwiające nie tylko odtworzenie wspólnot, ale również sposób uwłaszczenia na gruntach osób, które faktycznie na nich gospodarują od co najmniej 10 lat – od 1 stycznia 2006 r. do 31 grudnia 2015 r.
Dzięki tej poprawce istnieje teraz możliwość uregulowania stanu prawnego wielu gruntów. Ci, którzy posiadają dokumenty dotyczące wspólnot gruntowych, mają na to czas tylko do końca tego roku. Po 31 grudnia 2016 r. grunty o nieuregulowanym statusie prawnym będzie mogła przejąć gmina i stać się ich jedynym właścicielem.
Na Lubelszczyźnie może być obecnie jeszcze kilkaset takich wspólnot – najwięcej na wschodnich, przygranicznych terenach.
Jak nie w Lublinie, to w Radomiu
– Jeśli ktoś gospodaruje na takich gruntach od co najmniej 10 lat i jest w stanie to udokumentować, to może wystąpić o uregulowanie tej kwestii – namawia mecenas Góźdź. – Nie są to proste sprawy, bo w niektórych przypadkach trzeba sięgać do bardzo starych aktów prawnych, jak chociażby ukazu carskiego. Nie wszystkie akty prawne znajdują się też na Lubelszczyźnie. Niektóre są np. w Radomiu, gdzie mieścił się kiedyś carski sąd gubernialny. Przez różne przekształcenia te grunty na przestrzeni lat zmieniały swój charakter, powierzchnię, dlatego trudno jest to teraz odtworzyć.
Cała procedura prowadząca do uwłaszczenia wygląda tak: najpierw trzeba określić teren, którego dotyczy uwłaszczenie, potem podjąć postępowanie administracyjne, które określi członków wspólnoty i udziały w gruntach każdego z nich, a na koniec postępowanie cywilne, które prowadzi do zniesienia współwłasności. I najważniejsze – wyłączenie udziału ze wspólnoty skutkuje jednolitym prawem własności takiego gruntu.


Komentarze