Była sobota przed ósmą rano, gdy Katarzyna Bierzanowska wybierała się pociągiem z Lublina do Warszawy.
– Trochę w odwiedziny, a trochę po to, by załatwić pewne sprawy – mówi kobieta.
Powód podróży jest najmniej istotny, bo osoba na wózku ma takie samo prawo jeździć koleją, jak każdy. Ale inaczej niż wszyscy nie może ot tak przyjść na dworzec i odjechać. Najpierw musi z wyprzedzeniem poprosić, by w pociągu znalazł się wagon dla niepełnosprawnych.
Zamówienia składa się telefonicznie i zgodnie z prawem powinno wystarczyć, że pasażer zadzwoni 48 godzin przed wyjazdem. – Dzwoniłam z dwutygodniowym wyprzedzeniem – mówi pani Katarzyna. Ale to nie wystarczyło.
– Zamawiałam wagon bez przedziałów, bo w takim mogę podróżować ja i mój pies asystujący. Nawet do takiego wagonu nie wejdę sama, potrzebne są dwie osoby, żeby mnie wnieść – opowiada pasażerka. – Dwie osoby, owszem, czekały, ale nie miały mnie do czego wnieść, bo na dworcu nikt nawet nie słyszał, że zamawiałam wagon.
– Sytuacja, na którą została narażona nasza pasażerka, nie powinna mieć miejsca – przyznaje Beata Czemerajda z centrali spółki PKP Intercity. – Wobec osoby, która nie wywiązała się w pełni ze swoich obowiązków, w tym przypadku pracownika przyjmującego zgłoszenie, zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe.
To nie był jednak koniec upokorzeń. – W końcu wniesiono mnie do zwykłego wagonu, ale wózek nie mieścił się w korytarzu prowadzącym do przedziałów, a tylko obok toalety – relacjonuje pani Katarzyna.
– Zaproponowano mi, że wózek zostanie tam, a ja będę wniesiona do przedziału. Nie zgodziłam się. Pomijając, że to uwłaczające godności, to wózek zostałby w miejscu, w którym nikt go nie pilnuje.
Niepełnosprawna pasażerka spędziła podróż obok toalety, choć dla osoby na wózku wcale bezpieczne to nie było, zwłaszcza obok niezamykających się drzwi do przejścia między wagonami. A Finka, pies asystujący, bał się huku z otwartego przejścia.
– Raz jeszcze przepraszamy naszą pasażerkę za zaistniałą sytuację – podkreśla Czemerajda. I zapewnia, że kolej zwróci koszt biletu, a dodatkowo pasażerka dostanie bony na kolejną podróż.
– O zwrot biletów nie ma sensu walczyć, bo jako osoba niepełnosprawna płacę 8 lub 12 zł – mówi pani Katarzyna. – Tu chodzi o to, żeby nie było tak, że kolej odda za bilet, przeprosi, a potem zrobi tak samo.
– Zamawiałam wagon bez przedziałów, bo w takim mogę podróżować ja i mój pies asystujący. Nawet do takiego wagonu nie wejdę sama, potrzebne są dwie osoby, żeby mnie wnieść – opowiada pasażerka. – Dwie osoby, owszem, czekały, ale nie miały mnie do czego wnieść, bo na dworcu nikt nawet nie słyszał, że zamawiałam wagon.
– Zamawiałam wagon bez przedziałów, bo w takim mogę podróżować ja i mój pies asystujący. Nawet do takiego wagonu nie wejdę sama, potrzebne są dwie osoby, żeby mnie wnieść – opowiada pasażerka. – Dwie osoby, owszem, czekały, ale nie miały mnie do czego wnieść, bo na dworcu nikt nawet nie słyszał, że zamawiałam wagon.
– W końcu wniesiono mnie do zwykłego wagonu, ale wózek nie mieścił się w korytarzu prowadzącym do przedziałów, a tylko obok toalety – relacjonuje pani Katarzyna.
– Zamawiałam wagon bez przedziałów, bo w takim mogę podróżować ja i mój pies asystujący. Nawet do takiego wagonu nie wejdę sama, potrzebne są dwie osoby, żeby mnie wnieść – opowiada pasażerka. – Dwie osoby, owszem, czekały, ale nie miały mnie do czego wnieść, bo na dworcu nikt nawet nie słyszał, że zamawiałam wagon.
– W końcu wniesiono mnie do zwykłego wagonu, ale wózek nie mieścił się w korytarzu prowadzącym do przedziałów, a tylko obok toalety – relacjonuje pani Katarzyna.

Komentarze