Poza cłem podróżni z towarem będą musieli wnieść także specjalną opłatę celną, a także oddać białoruskim służbom podatek VAT, który mogą odzyskać po zakupach w Polsce.
– Władze Białorusi zdecydowały się na wprowadzenie analogicznych norm przewozowych, jakie obowiązują w Unii Europejskiej – mówi Marcin Czajka z Izby Celnej w Białej Podlaskiej. – W naszych warunkach wartość bagażu, oczywiście poza rzeczami osobistymi, też nie może przekraczać 300 euro.
Z wprowadzenia nowych przepisów niezadowoleni są kupcy z polskiej strony granicy i klienci ze strony białoruskiej.
– Jeździliśmy do Polski, żeby kupować taniej – powiedziała dziennikarzowi Radia Lublin podróżna z Białorusi. – Teraz, kiedy do ceny przyjdzie dodać cło, to wyjdzie na to, że towar z Polski będzie kosztował nas tyle samo, co na Białorusi.
Handel w Terespolu nastawiony jest na klientów zza wschodniej granicy.
– Zależy nam na jak największej liczbie gości z rejonu brzeskiego i by ci goście jak najwięcej kupowali. Mieszkańcy mają z tego utrzymanie, a miasto ma podatki – przyznaje Jacek Danieluk, burmistrz Terespola. – Na obecną chwilę nie obserwuję, aby nagle przyjeżdżało ich mniej. Dla mnie dobrym prognostykiem jest także niezmiennie duża liczba samochodów z białoruskimi tablicami rejestracyjnymi przed naszymi marketami. Przepisy przepisami, a życie toczy się dalej.
Potwierdzają to polscy celnicy, którzy na drogowym i kolejowym przejściu granicznym w Terespolu wciąż mają pełne ręce roboty.
– Z obserwacji tamtejszych funkcjonariuszy wynika, że ilość towarów przewożonych przez Białorusinów jest obecnie tylko nieznacznie mniejsza niż przed zmianą przepisów – mówi Czajka.
– Potrzeba jednak co najmniej miesiąca, aby móc ocenić wpływ tych zmian na przygraniczny obrót handlowy.














Komentarze