Sprawa zaczęła się od anonimu wysłanego do Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
– Jego wydźwięk był taki, że w komendzie źle się dzieje. Autor użył sformułowania, jakoby wiedział o kilku przypadkach namawiania podwładnych do seksu. Dla przykładu opisał jeden z nich – przyznaje Bartosz Wójcik, szef Prokurator Rejonowy w Zamościu, która prowadzi śledztwo w tej sprawie (śledczy z Biłgoraja wyłączyli się, aby nie być posądzonym o stronniczość, bo z policjantami z komendy regularnie współpracują).
Policjant za odmowę seksu miał być poddany mobbingowi. Nieprawidłowości miało być jednak znacznie więcej. Część z nich dotyczyła np. konkursów na stanowiska kierownicze.
– Zarzuty zawarte w anonimie były sprawdzane przez Wydział Kontroli KWP w Lublinie, który nie stwierdził, by podnoszone kwestie miały jakikolwiek związek z naruszeniem dyscypliny służbowej – podkreśla kom. Tomasz Kasprzyk z KPP w Biłgoraju. – Jesteśmy jedną z nielicznych instytucji, która ma tak rozbudowany system kontroli. Zawsze poddajemy się ocenie, by wyjaśnić wszelkie niejasności. Dlatego też niezależnie od czynności wykonywanych przez KWP, materiały zostały przesłane do prokuratury, by dokonała oceny pod względem prawno-karnym.
– Sprawą zajmujemy się my oraz Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. To ono zweryfikuje m.in. dokumenty, sprawdzając, w jaki sposób były organizowane konkursy – tłumaczy prokurator Wójcik. – Przesłuchani zostaną także pracownicy, w tym kierownicy KPP w Biłgoraju, których udało się zidentyfikować na podstawie informacji zamieszczonych w anonimie. Trwają też czynności zmierzające do ustalenia autora listu.
Nieoficjalnie mówi się, że wszystko wskazuje na to, że list rzeczywiście napisał funkcjonariusz doskonale znający realia policyjnej pracy w biłgorajskiej komendzie. Na tym etapie nie można jednak wykluczyć, że zrobiła to osoba „z zewnątrz”, której udało się np. podsłuchać, co policjanci mówili o swoim dniu pracy.
– Trudno jest mi oceniać postępowanie i intencje autora anonimu – dodaje kom. Kasprzyk. – Jedno jest pewne, funkcjonariusze z naszej jednostki są oburzeni podnoszonymi w anonimie zarzutami, które stawiają w nieuzasadniony sposób pracę biłgorajskich policjantów w złym świetle. Jeśli rzeczywiście ktoś miałby wiarygodne informacje wskazujące na naruszenie prawa, to złożyłby zawiadomienie w prokuraturze.
Sprawa zaczęła się od anonimu wysłanego do Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
– Jego wydźwięk był taki, że w komendzie źle się dzieje. Autor użył sformułowania, jakoby wiedział o kilku przypadkach namawiania podwładnych do seksu. Dla przykładu opisał jeden z nich – przyznaje Bartosz Wójcik, szef Prokurator Rejonowy w Zamościu, która prowadzi śledztwo w tej sprawie (śledczy z Biłgoraja wyłączyli się, aby nie być posądzonym o stronniczość, bo z policjantami z komendy regularnie współpracują).
Policjant za odmowę seksu miał być poddany mobbingowi. Nieprawidłowości miało być jednak znacznie więcej. Część z nich dotyczyła np. konkursów na stanowiska kierownicze.
– Zarzuty zawarte w anonimie były sprawdzane przez Wydział Kontroli KWP w Lublinie, który nie stwierdził, by podnoszone kwestie miały jakikolwiek związek z naruszeniem dyscypliny służbowej – podkreśla kom. Tomasz Kasprzyk z KPP w Biłgoraju.














Komentarze