Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Tylko pięć piekarni z regionu może wypiekać cebularze lubelskie. Inne nie mają certyfikatu

Na półkach sklepów i piekarni królują cebularze, cebulaki i placki z cebulą, ale certyfikowanych cebularzy lubelskich ze świecą szukać. Od trzech lat, od kiedy jest to wyrób chroniony w Unii Europejskiej, o taki certyfikat postarało się zaledwie pięć piekarni z naszego regionu. A niektóre z nich i tak cebularzy lubelskich nie wypiekają.
Tylko pięć piekarni z regionu może wypiekać cebularze lubelskie. Inne nie mają certyfikatu
Cebularz lubelski jest chroniony w UE od 2014 r. Ma go prawo wypiekać zaledwie pięć piekarni w naszym regionie.

– W Lublinie nie ma takiej tradycji jak np. w Poznaniu z rogalem świętomarcińskim – przyznaje Jerzy Miszczak, prezes Lubelskiej Izby Rzemieślniczej w Lublinie.

Rogal świętomarciński został zarejestrowany przez Komisję Europejską jako chronione oznaczenie geograficzne (ChOG) dziewięć lat temu. Dziś w dniu Świętego Marcina producenci z Poznania sprzedają średnio 250 ton rogala, a sprzedaż w skali rocznej to 500 ton. Rogal świętomarciński stał się symbolem Poznania, a certyfikat na jego wyrób ma w sumie 105 firm – cukierni, piekarni i hoteli.

Cebularz lubelski jest chroniony w UE od 2014 r. Ma go prawo wypiekać zaledwie pięć piekarni w naszym regionie.

– Mimo znikomego zainteresowania producentów myślę, że było warto robić to zastrzeżenie – przekonuje Miszczak. – To jest nobilitacja i prestiż, że Lublin taki produkt posiada.

– Sprzedajemy cebularze, ale nigdy nie myśleliśmy o tym, aby się o certyfikat starać. Może jednak warto byłoby się nad tym pomyśleć? – zastanawia się Krzysztof Grodek, prezes Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Ludwinie.

– Na początku było zainteresowanie certyfikatami, ale wypiek cebularza lubelskiego wiąże się z określonymi wymogami i kosztami – mówi prezes Lubelskiej Izby Rzemieślniczej w Lublinie. – Inni robią cebularze np. nie używając maku, bo nie chcą płacić. Stąd też na rynku tak mało certyfikowanych cebularzy lubelskich.

Koszt związany z uzyskaniem certyfikatu to nieco ponad 300 zł. Zdaniem Artura Goławskiego, który wspólnie z żoną prowadzi Piekarnię Kuźmiuk w Lublinie, nie tylko te koszty odstraszają piekarzy.

– Do piekarni musi przyjść urzędnik z Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Przy nim przygotowuje się partię cebularza. Może piekarnie boją, że ta wizyta to pewnego rodzaju kontrola? – podejrzewa Goławski.

Piekarnia Kuźmiuk posiada certyfikat na wypiek cebularza lubelskiego, ale… go nie wypieka. – Robimy swojego cebularza, według naszej rodzinnej tradycji – mówi Goławski. I dodaje, że ostatnio gościł lublinerów, którzy uczestniczyli w zjeździe przedwojennych mieszkańców miasta. – Nasze cebularze bardzo im smakowały – podkreśla Goławski.

– Mamy cebularze w trzech rozmiarach, także te lubelskie – usłyszeliśmy w innej piekarni, która ma certyfikat na wypiek cebularzy lubelskich. – Większym zainteresowaniem cieszą się natomiast małe cebularze, które wypiekamy na miejscu w sklepach firmowych i sieciowych.

Cebularz lubelski

To wyrób piekarniczy w formie okrągłego placka, o średnicy 5-25 cm i grubości ok. 1,5 cm. Ciasto wyrabia się z pszennej mąki z dodatkiem mleka i masła. Na powierzchni placka powinien być farsz z grubo pokrojonej cebuli wymieszanej z makiem, solą i olejem roślinnym.

O wpisanie cebularza lubelskiego go do unijnego Rejestru Chronionych Nazw Pochodzenia i Chronionych Oznaczeń Geograficznych ubiegało się Stowarzyszenie Partnerstwo Producentów Cebularza Lubelskiego. Unijny certyfikat produkt dostał w 2014 r.

Regionalne Muzeum Cebularza

Dziś rozpoczyna działalność przy ul. Szewskiej 4 w Lublinie. – Będziemy pokazywać jak zrobić cebularza i będziemy o nim opowiadać – mówi Robert Drapała, inicjator powstania takiego muzeum. – Natomiast do degustacji kupiliśmy cebularze lubelskie z certyfikowanej piekarni z Mełgwi – tłumaczy.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama