Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dokąd zmierza Joanna Mucha. Będzie walka o przywództwo w lubelskiej PO?

Lubelska posłanka PO spisała swój pomysł na opozycję i odwiedza z nim szefów kolejnych partii. Mimo to zapewnia, że nie zamierza się kreować na nowego lidera opozycji. Może to być jednak wstęp do wyścigu po przywództwo w lubelskich strukturach partii.
Dokąd zmierza Joanna Mucha. Będzie walka o przywództwo w lubelskiej PO?

Autor: Joanna Mucha / Twitter

Polacy mogą wybrać bezpieczeństwo socjalne bez gwałcenia Konstytucji, łamania kręgosłupów, bez podsłuchów, bez patriotycznych strzelnic i Misiewiczów – pisze Joanna Mucha w swym manifeście, który ogłosiła w zeszłym tygodniu. Wspomina o państwie równych szans, stającym po stronie obywatela.

O lepszym systemie emerytalnym, zmianie relacji między pracownikami a pracodawcami, czy też o głębszej integracji z Unią Europejską. I podkreśla, że to tylko wstęp do szczegółowego programu.

Ze swymi pomysłami Mucha odwiedziła już szefa Platformy Obywatelskiej, Grzegorza Schetynę. Była też u prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego, Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wybiera się jeszcze do przewodniczącego .Nowoczesnej, Ryszarda Petru i do liderów partii pozaparlamentarnych.

– Wiele osób uważa, że ja coś kokietuję – mówi nam Joanna Mucha i podkreśla, że nie przymierza się do tworzenia nowej partii. – Byłoby to niebezpiecznym rozdrobnieniem opozycji i przyzwoleniem na to, by PiS wygrywało w nieskończoność – twierdzi posłanka. Dodaje, że nie jest też zainteresowana rolą lidera opozycji. – Dziś jestem liderką projektu, który ogłosiłam. Nic więcej.

– Czyny i wypowiedzi pani poseł świadczą o czymś innym – ocenia tymczasem dr Wojciech Maguś, politolog i medioznawca z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. – W mojej opinii chce ona ugrać coś dla siebie, co z politycznego punktu widzenia jest czymś dobrym – dodaje. Przypuszcza, że może to być „zapatrzenie się” na kampanię Emmanuela Macrona, który na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi we Francji zrezygnował ze stanowiska w rządzie i zaczął gromadzić kapitał polityczny pod własnym nazwiskiem.

Joanna Mucha stanowczo zaprzecza, by miała takie ambicje. Ale nie jest już tak stanowcza, gdy pytamy, czy spróbuje stanąć na czele lubelskich struktur PO, gdzie w listopadzie mają się odbyć wybory. – Nie odpowiem jednoznacznie na to pytanie – mówi posłanka.

– Wielu ludzi jest rozczarowanych przywództwem Włodzimierza Karpińskiego i nie jest wykluczone, że nie wystartuje on w wyborach – mówi nam jeden z lokalnych polityków PO.

Sam Karpiński nie składa jasnych deklaracji. – Zobaczymy po przyszłotygodniowej konwencji programowej partii – mówi przewodniczący. – Wtedy będzie wiadomo więcej.

Jako kandydat na nowego szefa PO w regionie wymieniany jest również poseł Wojciech Wilk. On sam nie potwierdza, ani nie zaprzecza, że sięgnie po stanowisko przewodniczącego. Wielu działaczy widziałoby na tym miejscu prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka. – Byłby fenomenalnym przewodniczącym. Ale nie sądzę, żeby on sam tego chciał – twierdzi Mucha. – Mogłoby to zawęzić jego elektorat w przyszłorocznych wyborach samorządowych – dodaje anonimowo inny działacz PO.

Żuk był już w przeszłości był wiceprzewodniczącym zarządu regionu partii. Z funkcji tej zrezygnował w marcu 2014 r. Tłumaczył, że chce się skoncentrować na sprawach miasta.

Polacy mogą wybrać bezpieczeństwo socjalne bez gwałcenia Konstytucji, łamania kręgosłupów, bez podsłuchów, bez patriotycznych strzelnic i Misiewiczów – pisze Joanna Mucha w swym manifeście, który ogłosiła w zeszłym tygodniu. Wspomina o państwie równych szans, stającym po stronie obywatela.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama