Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kupował stacje paliw, ale płacił mniej niż obiecywał. Mechanizm oszustwa bardzo prosty

Zakończył się proces Jacka T., przedsiębiorcy oskarżonego o milionowe wyłudzenia. Śledczy ustalili, że kupował stacje paliw, po czym płacił za nie mniej, niż obiecywał. Dostał za to wyrok w zawieszeniu. Musi też zapłacić ponad 2,5 mln zł.
Kupował stacje paliw, ale płacił mniej niż obiecywał. Mechanizm oszustwa bardzo prosty

Sprawę 42-latka rozstrzygnął Sąd Okręgowy w Lublinie. Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna od 2005 r. kupował stacje paliw. Kiedy go zatrzymano w ubiegłym roku, miał ich ponad 30. Z akt sprawy wynika, że tylko od lipca do listopada 2014 r. mężczyzna kupił dziewięć stacji, oszukując przy tym sprzedających.

Mechanizm był wyjątkowo prosty. Jacek T. szukał ofert sprzedaży stacji paliw w całym kraju. Ustalał ze sprzedającym cenę. Następnie umawiał się na podpisanie aktu notarialnego w kancelarii w Piaskach. Tuż przed podpisaniem aktu proponował sprzedającym wpisanie do dokumentu zaniżonej sumy. Tłumaczył m.in., że ma nieudokumentowane dochody – ustalili śledczy.

Brakująca suma miała być przekazana sprzedającemu w gotówce, niedługo po podpisaniu aktu notarialnego. By się uwiarygodnić, Jacek T. często woził ze sobą czarną sportową torbę wypełnioną banknotami – wynika z akt sprawy. Śledczy dowiedli, że sprzedający stacje nigdy nie dostali obiecanych pieniędzy. Prokuratura obliczyła ich straty na 12,8 mln zł.

Właściciel stacji paliw w Kutnie zgodził się, by do aktu notarialnego wpisać kwotę 800 tys. zł zamiast wynegocjowanych 1,8 mln zł. Przedsiębiorca z Domaniewic przystał na wpisanie do aktu jedynie 440 tys. zł. Jacek T. miał potem oświadczyć, że „nie jest mu nic winien”. Z kolei finalizując transakcję w Tczewie, 41-latek obiecał Januszowi D. aż 4,5 mln zł. Ale w akcie notarialnym wpisano milion. Pozostałe pieniądze miały być w sportowej torbie przekazanej sprzedającemu. Kiedy Janusz D. przeliczył je w domu okazało się, że zamiast trzech dostał jedynie milion złotych. Kiedy dopominał się o resztę, Jacek T. oświadczył, że „nie wie o co chodzi”. Z akt sprawy wynika, że 41-latek jeszcze przynajmniej dwa razy posłużył się podobną metodą. Podczas zatrzymania Jacka T. policjanci zabezpieczyli w jego mieszkaniu 2 mln zł w gotówce.

Mężczyzna nie odzyska tych pieniędzy. Sąd ukarał go grzywną w wysokości 570 tys. zł. Nakazał mu również częściowe pokrycie szkód. W sumie ma do zapłacenia prawie 2,5 mln zł. Jackowi T. groziło do 10 lat więzienia. Sąd wymierzył mu jednak karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat. Wyrok nie jest prawomocny.

Sprawę 42-latka rozstrzygnął Sąd Okręgowy w Lublinie. Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna od 2005 r. kupował stacje paliw. Kiedy go zatrzymano w ubiegłym roku, miał ich ponad 30. Z akt sprawy wynika, że tylko od lipca do listopada 2014 r. mężczyzna kupił dziewięć stacji, oszukując przy tym sprzedających.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama