Przypomnijmy, że Dynamo już zdążyło się zadomowić w Lublinie. Tu walczyło w poprzednich latach w eliminacjach Ligi Mistrzów, Ligi Europy czy w fazie ligowej UEFA Conference League. W poprzednim sezonie dzięki temu kibice na Arenie mogli zobaczyć słynny angielski zespół Crystal Palace. Lublin przy tej okazji również sporo zyskał, ponieważ kibice z Londynu byli zachwyceni miastem.
Teraz tylu kibiców z Rumunii nie należy się spodziewać, bo jednak Universitatea Cluj to zespół ze znacznie niższej półki. W swojej historii europejskich występów Rumuni najdalej dotarli do 1/8 finału nieistniejącego już od wielu lat Pucharu Zdobywców Pucharów. Miało to miejsce w latach 60-tych poprzedniego stulecia, a ich marsz brutalnie zakończyło Atletico Madryt, które zwyciężyło w dwumeczu aż 6:0.
Universitatea jednak powoli odradza się w rumuńskim futbolu, a poprzedni sezon zakończył się dla niej wicemistrzostwem kraju. Piłkarze z Kluż-Napoki byli też w finale Pucharu Rumunii, ale w nim przegrali po rzutach karnych z Universitateą Craiova. Najbardziej znanym piłkarzem rumuńskiej ekipy jest Jovo Lukić. To reprezentant Bośnii i Hercegowiny, z którą niedawno występował w mistrzostwach świata, a w rywalizacji z Kanadą zdobył nawet gola. Wątpliwe jest, aby pojawił się na lubelskiej Arenie, bo po imprezie w Ameryce Północnej zapewne będzie potrzebował odpoczynku. Warto jednak wspomnieć o Issouf Macalou. Iworyjczyk przez wiele lat tułał się po niższych ligach we Francji, ale to w Kluż-Napoce odnalazł swoje miejsce. Ciekawym graczem jest także środkowy obrońca z Włoch, Andrei Coubiș. On terminował przez wiele lat w słynnym AC Milan, gdzie nawet zahaczył o kadrę pierwszego zespołu, chociaż nie zdołał w nim rozegrać oficjalnego spotkania.
Dla polskich kibiców najważniejsza jednak będzie postawa Dynama Kijów. Czwartkowy mecz będzie bowiem pierwszym oficjalnym występem w ukraińskim potentacie Tomasza Kędziory. Reprezentant Polski grał już w przeszłości w Dynamie, ale odszedł z Kijowa najpierw do Lecha Poznań, a później do PAOK Saloniki. Teraz wrócił na Ukrainę i cieszy się olbrzymim szacunkiem wszystkich w Dynamie. Trener Ihor Kostiuk nazwał nawet Kędziorę swoim asystentem na boisku. - To logiczne, że starsi zawodnicy przekazują swoje doświadczenie i pomagają młodszym. Tego się od nich oczekuje. Cieszę się, że trener widzi mnie w takiej roli i bardzo się z tego cieszę. Chciałbym rozgrywać takie mecze jak ten czwartkowy na Ukrainie, ale jeśli będzie taka możliwość, żeby zagrać mecz w Polsce, to też będzie wspaniale, bo moja rodzina i przyjaciele będą mogli przyjechać na stadion i zobaczyć wszystko na własne oczy – powiedział na konferencji prasowej Tomasz Kędziora. – Ciężko mówić o naszych nastrojach, skoro agresor już trzeci dzień z rzędu ostrzeliwuje nasz kraj, a w szczególności stolicę. Terroryści zabijają cywilów i niszczą nasze domy. Musimy o tym mówić. To jest nasza obecna rzeczywistość. Jesteśmy wdzięczni naszym żołnierzom, którzy bronią Ukrainy, i doceniamy ich bohaterstwo. Universitatea to dobry, zbilansowany zespół, który zasługuje na szacunek. Wiemy, że zajęli drugie miejsce w lidze. Trenuje ich włoski specjalista, pod okiem którego zaczęli robić postępy. Doskonale znamy styl gry i taktykę Universitatea, a także to, jak gra każdy zawodnik. Ale wierzę w swój zespół. Wszystko będzie zależało tylko od nas – dodaje Ihor Kostiuk.


Komentarze