Sprawę Jarosława W. prowadzili śledczy z krakowskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Główny wątek postępowania dotyczy wyłudzenia 370 tys. zł. Chodzi o rzekome zawyżenie kosztów opinii dotyczących śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. Kardiolog z Lublina jest jednym z lekarzy, którzy opiniowali w tej sprawie.
W październiku ubiegłego roku Jarosław W. został zatrzymany, ale nie w związku z rzekomą korupcją. Śledczy z Krakowa przyjechali do domu lekarza pod jego nieobecność. Przez kilka godzin czekali na zewnątrz i zastanawiali się nad wyważeniem drzwi. Wrócili po dwóch dniach. W piwnicy domu na Choinach znaleźli dziesiątki sztuk broni i setki sztuk amunicji.
Lekarz wyjaśniał później, że gromadził broń i amunicję w celach kolekcjonerskich. Robił to od 1986 r. planując stworzenie „prywatnego muzeum”.
– Winą byłoby, gdybym używał tej broni, ale nigdy tego nie robiłem – zapewnił w piątek przed sądem Jarosław W., podkreślał, że zgromadzone militaria nie nadawały się do użytku. Mają tylko wartość historyczną. – Sytuacja w kraju jest patowa i nie wiadomo, co zrobić z takim przedmiotami. Znane są przypadki kolekcjonerów, którzy zgłaszali się do muzeów, a rano była u nich policja.
Kardiolog tłumaczył, że obawiał się aresztowania. Postanowił więc „zalegalizować” swoją kolekcję. Parę miesięcy przed zatrzymaniem wystąpił o zgodę na posiadanie broni kolekcjonerskiej. Nie zdążył jednak go uzyskać.
Większość zabezpieczonych przez śledczych przedmiotów pochodzi z pierwszej połowy XX w. To oprócz broni myśliwskiej, karabiny (np. Mauser czy Sten), rewolwery i pistolety sygnałowe.
– Sprawnej broni jest może 10 procent, a reszta to złom – wyjaśnił w sądzie Jarosław W. – Przedmioty te były odpowiednio zabezpieczone i nie stanowiły zagrożenia.
Lekarz tłumaczył, że prawie cała znaleziona u niego amunicja, to naboje karabinowe, które znalazł kiedyś na Helu. Skrzynki z amunicją wykopał inny poszukiwacz militariów.
– Dzwoniłem do saperów, ale powiedzieli, że nie przyjadą po amunicję poniżej 88 mm, bo nie mają paliwa – wspominał w sądzie Jarosław W. – Zabrałem skrzynki z nabojami do domu, żeby nikomu nic się nie stało. Zapomniałem o nich i zostały w piwnicy.
Jarosław W. kolekcjonował nie tylko broń, ale również elementy umundurowania i odznaczenia wojskowe. Wszystkie te przedmioty miały być eksponowane w prywatnym muzeum.
Podczas piątkowej rozprawy w Sądzie Rejonowym Lublin – Zachód, Jarosław W. postanowił dobrowolnie poddać się karze. Uzgodnił z prokuratorem wyrok roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Do tego należy doliczyć 35 tys. zł grzywny oraz przepadek zabezpieczonych militariów. Z wnioskiem o ich przekazanie zwróciło się już Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Sąd zgodził się na karę, zaproponowaną przez oskarżonego. Formalne ogłoszenie wyroku zapowiedziano na następny piątek.
Sprawę Jarosława W. prowadzili śledczy z krakowskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Główny wątek postępowania dotyczy wyłudzenia 370 tys. zł. Chodzi o rzekome zawyżenie kosztów opinii dotyczących śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. Kardiolog z Lublina jest jednym z lekarzy, którzy opiniowali w tej sprawie.

Komentarze