Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Elektryzujące wieści z Unii

Premier Mateusz Morawiecki obiecał niedawno Polakom, że już niedługo, bo do 2025 roku, na ulicach polskich miast pojawi się całkiem pokaźna, milionowa flota aut elektrycznych. Rzecz jasna, słysząc tą szumną zapowiedź opinia publiczna i eksperci od razu podzielili się niemal równo po połowie na ogromnych entuzjastów pomysłu i, mówiąc delikatnie, sceptyków. Ci drudzy wskazywali, że w zeszłym roku w Polsce sprzedano zaledwie 439 samochodów elektrycznych (oraz niecałe 600 hybryd z wtyczką elektryczną). Dla porównania - aut spalinowych w tym samym czasie zarejestrowano aż 482 tysiące. Czy oznacza to, że pomysł premiera możemy włożyć między bajki?
Elektryzujące wieści z Unii

Na pewno na wstępie szczerze musimy sobie powiedzieć, że okrągły milion raczej nie będzie możliwy w tak krótkim czasie do osiągnięcia, niespodziewanie jednak w sukurs naszemu rządowi przyszła tak nielubiana przez niego Unia Europejska, która w listopadzie wyszła z propozycją dyrektywy na temat czystej ekologicznie mobilności.

Komunikat Komisji, przedstawiony w listopadzie zeszłego roku, jest z jednej strony odpowiedzią na zobowiązanie do przejścia na nowoczesną gospodarkę niskoemisyjną, z drugiej ma wymiar gospodarczy. Europejski przemysł motoryzacyjny znajduje się bowiem mocno w tyle za rynkiem amerykańskim i azjatyckim, jeśli chodzi o produkcję samochodów elektrycznych. Na całym naszym kontynencie produkuje się jedynie 6 takich typów, podczas gdy w Azji jest ich już około 600! W pakiecie Komisji Europejskiej znalazły się wobec tego między innymi zachęty do produkcji samochodów bezemisyjnych, a także zapowiedź ich łatwiejszego wprowadzania na rynek, wspierania spójnej infrastruktury ładowania i produkcji wysokiej jakości baterii. Ważnym postulatem jest także wspieranie elektrycznych pojazdów w komunikacji publicznej.

Czyli, przy wsparciu Unii Europejskiej, już wkrótce przesiądziemy się w Polsce masowo do „elektryków”? Na takie stwierdzenie jest zdecydowanie za wcześnie, a diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Propozycja Komisji dopiero rozpoczyna procedurę ustawodawczą i za chwilę trafi do Parlamentu Europejskiego, a potem do Rady Europejskiej. Kierunek zmian wytyczony przez dyrektywę jest na pewno dobry, ale wiele zależy też od tego, jak poszczególne kwestie zostaną rozwiązane w ustawodawstwach krajowych. Po tylu szumnych zapowiedziach premiera Morawieckiego można żywić uzasadnione nadzieje, że wkrótce znajdziemy się w czołówce UE, jeśli chodzi o innowacyjne regulacje prawne. Bo póki co przed szereg wychodzą jak zwykle tylko nasi rodzimi producenci, tak jak wiodąca firma z Lublina, czyli URSUS, który już wprowadza nowatorskie rozwiązania w zakresie pojazdów bezemisyjnych i ma kolejne ambitne plany. Pozostaje czekać, aż także rząd przejdzie od obietnic i chwalenia się do wsparcia tej nowej elektrycznej rewolucji i naszych przedsiębiorców. Unia w tym chętnie pomoże.

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama