Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ewakuacje przejść granicznych na Lubelszczyźnie. „Nikt już tego nie liczy”

Rosyjskie ataki na Ukrainę kilka razy uruchamiały procedury bezpieczeństwa na granicy w województwie lubelskim. W Dorohusku i Zosinie wstrzymywano odprawy i ewakuowano podróżnych. Po wznowieniu ruchu oba przejścia zostały ewakuowane ponownie. - Trudno zliczyć tego typu sytuacje. Dochodzi do nich praktycznie codziennie - mówi nam Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Ewakuacje przejść granicznych na Lubelszczyźnie. „Nikt już tego nie liczy”

Źródło: Kancelaria Premiera/Nadbużański Oddział Straży Granicznej

Pierwsze utrudnienia rozpoczęły się już około godziny 3. W związku z intensywnymi rosyjskimi atakami na Ukrainę wstrzymano odprawy na przejściach granicznych w Dorohusku i Zosinie. Pozostałe przejścia w województwie lubelskim, w Dołhobyczowie i Hrebennem, działały normalnie.

Odwołanie alarmu

Później odprawy w Dorohusku i Zosinie zostały wznowione. To jednak nie był koniec. Kolejny rosyjski atak w pobliżu granicy z Polską spowodował ponowną ewakuację obu przejść. W Dorohusku autobusy z pasażerami, których kontrola nie została jeszcze zakończona, zostały wyprowadzone pod eskortą Straży Granicznej poza teren przejścia. Podróżni przeczekali zagrożenie w bezpiecznym miejscu. Personel i pozostałe osoby przebywające na terenie placówki skierowano do wyznaczonych miejsc schronienia. Po odwołaniu alarmu autobusy wróciły na przejście, a odprawy wznowiono.

W czwartek rano Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało też ostrzeżenie do mieszkańców województwa lubelskiego. W związku z rosyjskim atakiem na Ukrainę poderwano polskie myśliwce. Czasowo zamknięte zostały lotniska w Lublinie i Rzeszowie. Rosyjskie drony pojawiały się między innymi nad obwodami wołyńskim i rówieńskim. Jedną z maszyn odnotowano w rejonie Łucka, około osiemdziesiąt kilometrów od granicy z Polską. Działała tam ukraińska obrona przeciwlotnicza. Obecność bezzałogowców na Wołyniu odnotowano ponownie przed południem.

Premier mówi o ewakuacjach

Do sytuacji na polsko-ukraińskiej granicy odniósł się premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej z Rumenem Radewem, premierem Bułgarii.

- Kiedy rozmawialiśmy, znów zaatakowano Ukrainę w pobliżu granicy z Polską. Musieliśmy ewakuować przejścia graniczne w Hrubieszowie i Dorohusku. Domyślacie się, jakie to powoduje straty i nerwy. Ta sytuacja każe nam bardzo konsekwentnie działać - powiedział Tusk.

W wypowiedzi premiera Polski pojawił się Hrubieszów. Straż Graniczna w komunikatach dotyczących ewakuacji wskazywała jednak na przejścia w Dorohusku i Zosinie. Po wcześniejszych rosyjskich atakach w pobliżu granicy dodatkowo zabezpieczono przejścia na odcinku lubelskim i podkarpackim. W ich rejonie czuwają żołnierze wojsk obrony przeciwlotniczej wyposażeni w zestawy Piorun. Ochronę zapewniają też systemy Patriot.

Nie ma paraliżu

Dzwonimy do majora straży granicznej Dariusza Sienickiego, rzecznika prasowego Komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. Pytamy, jak często przejścia graniczne w Dorohusku i Zosinie muszą być ewakuowane.

- Trudno zliczyć te ewakuacje, bo praktycznie każdego dnia dochodzi do tego typu sytuacji. Wstrzymywane są odprawy graniczne. Czasem zarządzana jest ewakuacja. Czasem nie. Zdarza się też, że w ciągu jednego dnia odprawy są wstrzymywane kilka razy. Ma to związek z atakami na terytorium Ukrainy i ewentualnym zagrożeniem w rejonie granicy państwowej. Nie podam konkretnej liczby takich przypadków, bo nikt tego nie liczy. W ostatnim czasie zdarzają się one jednak dość często. Dzisiaj odprawy były wstrzymane po godzinie 3.30, a później ponownie od godziny 11.30 do 12. W tym drugim przypadku zarządzono również ewakuację przejść. Po pół godzinie odprawy zostały wznowione. W tej chwili wszystkie przejścia graniczne w województwie lubelskim funkcjonują normalnie. Takie sytuacje bardzo często, choć nie zawsze, pokrywają się z alertami RCB wysyłanymi do mieszkańców województwa lubelskiego.

- Te sytuacje paraliżują ruch graniczny między Polską a Ukrainą?

- Te przerwy nie mają większego wpływu na ruch graniczny. Od czasów pandemii jest on mniejszy niż wcześniej, a same przerwy nie trwają na tyle długo, żeby znacząco wpływały na przepustowość przejść. Wstrzymanie ruchu na pół godziny czy godzinę, przy obecnym natężeniu ruchu granicznego, nie powoduje szczególnych utrudnień - mówi nam major straży granicznej Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama