Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wybory 2018: Kto wygra w Lublinie, a kto w województwie? Najnowszy sondaż

Niezależnie od tego, kogo wystawi PiS, Krzysztof Żuk wygra wybory na prezydenta Lublina w pierwszej turze – wynika z najnowszego przedwyborczego sondażu przeprowadzonego na zlecenie jednej z partii politycznych. Wiele wskazuje też na to, że Prawo i Sprawiedliwość przejmie władzę w sejmiku województwa.
Wybory 2018: Kto wygra w Lublinie, a kto w województwie? Najnowszy sondaż
Wybory samorządowe 2018 mogą się odbyć pomiędzy 17 października a 9 listopada

Autor: Wojciech Nieśpiałowski

Rządzący Lublinem od 2010 roku Krzysztof Żuk o reelekcję będzie ubiegał się jako kandydat komitetu sygnowanego własnym nazwiskiem. Może liczyć na poparcie PO (jest przewodniczącym partii w regionie) oraz Nowoczesnej i SLD.

Swojego kandydata wciąż nie wskazała partia Jarosława Kaczyńskiego. Na giełdzie nazwisk najczęściej wymienia się posłów Sylwestra Tułajewa i Artura Sobonia oraz wojewodę Przemysława Czarnka.

Z ostatnich badań sondażowych, do których dotarliśmy, obecny prezydent Lublina ma bardzo duże szanse na zwycięstwo w pierwszej turze. W rywalizacji z każdym z tych trzech kandydatów PiS Żuk mógłby liczyć na wynik w granicach 60 proc.

Z sondażu wynika również, że w konfrontacji z Żukiem najwięcej głosów zebrałby wojewoda (38 proc.). I rzeczywiście w ostatnim czasie w kuluarach coraz częściej pada jego nazwisko, choć pojawiają się także inne, mniej oczywiste. Propozycje startu w wyborach mieli otrzymać m.in. miejski radny PiS Mieczysław Ryba czy Janusz Szewczak, poseł z Białej Podlaskiej związany ze SKOK.

W grę wchodzi także scenariusz, według którego partyjna centrala zdecyduje się wystawić do walki o Lublin „mocne” nazwisko z Warszawy. Miałoby ono przyciągnąć do urn najtwardszy elektorat PiS.

PiS bierze sejmik

Z tego samego sondażu wynika, że jesienią PiS przejmie władzę w sejmiku województwa. Przed czterema laty ugrupowanie Kaczyńskiego zdobyło 13 mandatów, ale władzą w regionie podzieliły się PSL (12 radnych) i PO (7 radnych).

Teraz proporcje mogą się odwrócić i PiS będzie w stanie rządzić samodzielnie (może zdobyć 18 mandatów na 43). Dlatego w lubelskim PiS największy nacisk kładzie się na batalię o sejmik.

– Jak każda partia polityczna mamy aspiracje, żeby realizować swój program wyborczy. Do tego będziemy potrzebowali większości w sejmiku – mówi Andrzej Pruszkowski, wiceprezes PiS w okręgu lubelskim i szef sejmikowego klubu radnych tego ugrupowania.

Działacze rządzącej w kraju partii liczą na to, że uda im się przekuć na lokalny grunt sukces z ostatnich wyborów parlamentarnych. Bo w ostatnich wyborach samorządowych znacznie lepszy wynik w terenie zanotowało Polskie Stronnictwo Ludowe. PiS tłumaczył wyborczą porażkę tym, że listy ludowców znalazły się na pierwszych stronach książeczek do głosowania.

Bojowe nastroje w PO i PSL

W PSL do jesiennych wyborów podchodzą z optymizmem.

– Już dawno wyciągnęliśmy wnioski z 2015 roku. Ciężko pracujemy w terenie. Jako pierwsi przygotowaliśmy program samorządowy – podkreśla europoseł Krzysztof Hetman, prezes Zarządu Wojewódzkiego PSL w Lublinie. – Jak PiS chce, to niech już się cieszy ze swojej wygranej. Nam to nawet odpowiada – komentuje.

Bojowe nastroje panują również w PO, która w wyborach do sejmików wystawi wspólne listy z Nowoczesną.

– Jestem przekonany, że nie będziemy mieli gorszego wyniku, niż cztery lata temu. Liczę na osiem lub dziewięć mandatów. Wszystkie sondaże zostaną zweryfikowane przez wybory – mówi Krzysztof Grabczuk, wicemarszałek województwa i wiceprzewodniczący lubelskiej PO.

>>>


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama