Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ratusz nie chce już rowerów z kawą i lemoniadą na deptaku i pl. Litewskim. Dlaczego?

Ratusz nie pozwala handlować na deptaku i pl. Litewskim z rowerów towarowych, z których dotąd sprzedawano kawę oraz lemoniadę. Kolejne takie pojazdy szykowała znana piekarnia i popularna lodziarnia. Ale na razie obejdziemy się smakiem
Ratusz nie chce już rowerów z kawą i lemoniadą na deptaku i pl. Litewskim. Dlaczego?
Kacper Domżał uśmiechał się i zagadywał do klientów gdy jego rower z kawą można było spotkać na Krakowskim Przedmieściu w okolicach pomnika Czechowicza. Gdy się ociepli już go tam nie zobaczymy, bo Ratusz uznał, że to część wyremontowanego pl. Litewskiego i handlu tu nie będzie

Autor: Archiwum

– Jestem w kropce. Dla mnie to już koniec – skarży się Kacper Domżał, który jeszcze niedawno prowadził w Lublinie trzy rowerowe kawiarnie. – Najbardziej boli mnie to, że miałem pozwolenia. A teraz ich nie mam.

Rower z kawą można było kiedyś spotkać na Krakowskim Przedmieściu w okolicach pomnika Czechowicza. Już tu go nie zobaczymy, bo Ratusz uznał, że to część wyremontowanego pl. Litewskiego i handlu tu nie będzie. – Plac Litewski, jako teren reprezentacyjny, udostępniany jest bezpłatnie na potrzeby inne niż prowadzenie sprzedaży czy pozostałe cele komercyjne – wyjaśnia Joanna Bobowska z biura prasowego w lubelskim Ratuszu.

Kawy na kołach nie będzie także na starej części deptaka. Nie tylko z powodu trwającej tu przebudowy, bo jej finał wcale nie będzie oznaczać, że wróci tu rowerowa kawiarnia. Ratusz tłumaczy, że przygotowuje standardy korzystania z tego miejsca. To samo dotyczy Rynku, który oficjalnie jest „pasem drogowym”. – Handel z rowerów czeka na standardy ustalone przez managera śródmieścia – wyjaśnia Karol Kieliszek z Urzędu Miasta.

Problem dotyczy nie tyko kawiarni. Rower z pieczywem chciała wysłać w miasto najstarsza lubelska piekarnia Kuźmiuk, a do podobnego handlu przymierzała się też lodziarnia Bosko, która wciąż nie wie, czy znajdzie się dla niej miejsce. – Chodzimy od instytucji do instytucji – mówi Hubert Adaszewski, właściciel lodziarni. – Ciężko znaleźć miejsce.

Urzędnicy wskazali inne miejsca na rowerową kawiarnię, na przykład plac koło Centrum Kultury. – Próbowałem tam stać już wcześniej, ale chodzi tu za mało ludzi – mówi Domżał, który napisał do miejskich radnych dość dramatyczny list z prośbą o pomoc. Podkreśla, że na uruchomienie franszyzowej kafejki, z której utrzymywał rodzinę, wziął unijne pieniądze, przez co nie może zamknąć biznesu, ani prowadzić go w innym mieście.

Za młodym przedsiębiorcą wstawili się aktywiści z lubelskiego Porozumienia Rowerowego, którzy liczą na to, że Ratusz wpuści rowerowy handel na pl. Litewski. – Taki biznes zajmuje 4 mkw. powierzchni i zawsze można go przesunąć – tłumaczy Michał Wolny z Porozumienia Rowerowego. – Dotychczasowa działalność pokazała, że jest to biznes dość pożądany przez mieszkańców.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama