Odmowa wcale nas nie dziwi – stwierdza Krzysztof Kowalik z Porozumienia Rowerowego, które jeszcze w czerwcu oficjalnie zaprosiło Krzysztofa Żuka do wspólnej przejażdżki przez miasto. – Niech pan pokaże, że po Lublinie da się jeździć rowerem wygodnie i bezpiecznie, niekoniecznie chodnikiem – napisali działacze do prezydenta, oburzeni jego zapowiedzią, że Straż Miejska będzie ostrzej reagować na przypadku jazdy rowerem po chodniku. Przekonywali, że w wielu miejscach nie ma innego wyjścia, bo na jezdni nie jest bezpiecznie.
Ostatecznie prezydent odrzucił zaproszenie za pośrednictwem swojej rzeczniczki. – Taki przejazd zakończyłby się kompromitacją – uważa Kowalik. – Nie potrafimy sobie wyobrazić prezydenta jadącego al. Kraśnicką czy ul. Kunickiego. Nawet, gdyby odważył się pojechać tymi ulicami, ciężko byłoby mu z uśmiechem powiedzieć, że lubelskie jezdnie są wygodne i bezpieczne dla rowerzystów. A pamiętajmy, że z jezdni muszą korzystać nie tylko młodzi i wysportowani, ale także 11-letnie uczennice czy 80-letni staruszkowie.
Wczoraj Porozumienie Rowerowe wydało oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Podkreśla w nim, że Lublinowi brakuje połączeń dużych dzielnic z centrum miasta.
– Gotowe koncepcje czekają w szufladzie. Wiele tworzonych przy naszym udziale – wytyka Kowalik. – Prezydent zapowiada, że widzi potrzebę szerszej dyskusji na temat bezpieczeństwa z udziałem przedstawicieli wszystkich uczestników ruchu drogowego. Wspólna przejażdżka mogłaby być jej częścią. Prezydent nie wskazuje jej czasu. Szkoda, bo o podjęcie takich działań apelujemy od ośmiu lat.
– Podtrzymujemy deklarację, że chcemy rozmawiać o bezpieczeństwie wszystkich uczestników ruchu drogowego – odpowiada Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta. – Zamiast odnosić się do złośliwości, zapraszam na otwarte dla wszystkich poniedziałkowe spotkanie dotyczące mobilności aktywnej – dodaje. Spotkanie ma się odbyć w siedzibie Biura Partycypacji Społecznej (Pałac Parysów, ul. Przechodnia 4, godz. 16).

Komentarze