Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dom Żołnierza z carskiego symbolu

Gdyby cegły mogły mówić, usłyszelibyśmy niezwykłą historię niezwykłej budowli. Kiedy w 1873 roku rozpoczęła się budowa soboru Podwyższenia Krzyża Świętego na placu Musztry, obecnie pl. Litewskim, nikt nie przeczuwał, że za kilka dekad cały świat stanie w obliczu tragicznej wojny. Nikt też nie mógł wiedzieć, że za kilkadziesiąt lat cerkiew zostanie rozebrana, ale pozostanie po niej ślad. Tragiczny. Z chichotem historii w tle.
Dom Żołnierza z carskiego symbolu

Autor: FOT. TEATRNN.PL/LUBLIN

Prawosławna świątynia była godna roli, jaką pełniła. Lublin był wówczas tytularną stolicą biskupów prawosławnych. Ale Rosjanie nie dlatego ją tu postawili. Nigdy nie wypełniali jej ciasno wierni, bo tych było wówczas niewielu. Wzniesiono ją w ścisłym centrum, ponieważ miała być symbolem imperium i przypominać mieszkańcom o potędze Rosji. 

Dlatego też mieszkańcy Lublina nigdy jej nie zaakceptowali. Wiedzieli, że nie postawiono jej w celu zaspokojenia potrzeb religijnych, lecz w celach politycznych. I mieli rację. Monumentalna budowla w stylu bizantyjsko-rosyjskim widoczna była już z daleka. Miała 43 m wysokości – tyle, ile ma taras widokowy na Wieży Trynitarskiej. Była to solidna budowla, wzniesiona z cegły i kamienia. Elewację pomalowano na biało, a kopuły miały zielony kolor. Na każdej z nich zamontowano pozłacany prawosławny krzyż. W cerkwi znajdowało się wiele cennych darów, między innymi od patriarchy jerozolimskiego. Wierni mogli tu zobaczyć kopię jerozolimskiej ikony Bogurodzicy, krzyż z cząstką Krzyża Pańskiego, a nawet fragment kamienia z Golgoty.

Największym jej skarbem była jednak Lubelska Ikona Matki Bożej, która po latach trafiła do Monasteru Czudow w Moskwie. Świątynia została zniszczona podczas rządów władzy radzieckiej i ślad po cudownej ikonie zaginął gdzieś w głębi Rosji. Co ciekawe, po I Wojnie Światowej na jej kopię natrafili na lubelskim bazarze dwaj parafianie. Obecnie znajduje się ona w soborze Przemienienia Pańskiego przy ulicy Ruskiej.

CEGŁA PO CEGLE

Początek ubiegłego wieku w kraju, charakteryzował się nastroje antyrosyjskie. Nie inaczej było w Lublinie. Cerkiew postrzegano jako symbol znienawidzonej przez lata carskiej Rosji. Podniosły się głosy, żeby ją rozebrać. Tak się też stało. Taką decyzję podjęli radni miejscy. Większość wyposażenia cerkwi prawosławni zabrali ze sobą w 1915 roku, kiedy opuszczali Lublin.

Świątynię rozbierano przez rok, począwszy od kwietnia 1924 roku. Pracami zajęli się stacjonujący w mieście legioniści. Wprawdzie próbowano zatrudnić przy rozbiórce osoby cywilne, ale żołnierze kosztowali mniej, zwłaszcza że wkrótce zaangażowano do prac także więźniów wojskowych. Najpierw rozebrali kopuły, potem ganki. Cegły transportowali z góry specjalnie skonstruowanymi rynienkami z drewna. O ile sama rozbiórka przebiegała dość sprawnie i szybko - jeden robotnik pozyskiwał dziennie do 2 m sześc. cegły - o tyle opornie przebiegał transport cegieł na plac budowy.

Po rozebraniu murów pozostał problem fundamentów. Użycie materiałów wybuchowych nie wchodziło w rachubę ze względu na koszty i ryzyko zniszczenia cegieł. Postanowiono więc rozebrać fundamenty jedynie do 1 m w głąb ziemi, a resztę pozostawić.

Prawosławni, wróciwszy po latach, po swojej świątyni zastali tylko pusty plac

Blachę z dachu, rynny oraz krokwie sprzedano na licytacji. Chętnych nie brakowało, chociaż — jak się okazało – krokwie i większość drewnianej konstrukcji były w opłakanym stanie. Część cegieł, która nie nadawała się do dalszego użytku, także zlicytowano, a resztę wykorzystano do budowy Domu Żołnierza im. Józefa Piłsudskiego przy dzisiejszej ulicy Żwirki i Wigury.

WOJSKO SZYBSZE NIŻ OŚWIATA

Warto dodać, że pierwotnie planowano, iż materiały ze zburzonej cerkwi użyte zostaną do budowy szkół. Zanim jednak doszło do jakichkolwiek konkretnych rozmów na ten temat, po materiał – jako pierwszy – zgłosił się Komitet Budowy Domu Żołnierza, który zawiązał się w 1924 roku. I to on zagospodarował budulec.

Budowę Domu Żołnierza rozpoczęto w 1924 roku. Od strony ulicy Lipowej zaprojektowano ogród owocowy wraz ze szkółką drzewek i kwiatów oraz aleję parkową, która miała połączyć ulice Lipową i Białą, obecnie ul. Skłodowskiej. To nie wszystko. Na placu obok głównego gmachu miały stanąć boiska sportowe z trybunami, kort tenisowy, a także kręgielnia i strzelnica. Nie do końca udało się to wszystko zrealizować.

Uroczyste otwarcie Domu Żołnierza, 1 października 1933 roku, odbyło się z wielką pompą. I nie była to tylko jedna uroczystość. Tego samego dnia w Lublinie odbyła się także konsekracja kościoła garnizonowego, której dokonał biskup polowy ks. Józef Gawlina. Po ceremonii religijnej uczestnicy przeszli w rejon zbiegu ulic Białej i al. Racławickich, gdzie ustawiono udekorowaną trybunę.

Na uroczystość przybyli przedstawiciele władz wojskowych, duchownych i cywilnych. Na trybunie zasiedli między innymi wojewoda lubelski Józef Bolesław Rożniecki, dowódca Okręgu Korpusu nr II gen. Jerzy Dobrodzicki, biskup polowy ks. Józef Gawlina, gen. Władysław Bortnowski oraz grono wyższych oficerów. 

Do Lublina miał przyjechać nawet sam prezydent Ignacy Mościcki. Ostatecznie jednak nie dotarł. Nic dziwnego, bo kilka dni później – 10 października – czekał go ślub z Marią Dobrzańską. Było to wydarzenie głośne i komentowane, bo prezydent żenił się nieco ponad rok po śmierci pierwszej żony, Michaliny Mościckiej.

Mieszkańcy Lublina ubolewali również, że na otwarcie nie przyjechała Aleksandra Piłsudska z córkami. Jej obecność miałaby ogromne znaczenie symboliczne, bo nowy gmach otrzymywał przecież imię Marszałka Józefa Piłsudskiego.

CEGIEŁKI OD MIESZKAŃCÓW

Prasa pisała o Domu Żołnierza z zachwytem. „Express” miał donosić, że jest to budynek, którego Lublinowi może pozazdrościć każde miasto w Polsce. Uroczystości nie skończyły się zresztą na samym otwarciu. Wieczorem w Teatrze Lubelskim odbył się uroczysty wieczór z przemówieniami, a następnie recital fortepianowy utworów Chopina.

Dom Żołnierza nigdy nie powstałby, gdyby nie hojność mieszkańców Lublina. W mieście sprzedawano cegiełki na jego budowę. Z ciekawym pomysłem wyszły wtedy między innymi księgarnie w Lublinie. Każdy, kto wykupił cegiełkę, mógł wpisać się na pamiątkę do specjalnej księgi. Szkoda, że nie przetrwała do dzisiejszych czasów.

Symboliczne cegiełki wykonane były z piaskowca - o nominale 25 zł - i marmuru: mniejsza za 50 zł, większa za 100 zł. Jeśli ktoś chciał umieścić na cegiełce swoje nazwisko na pamiątkę, musiał dodatkowo zapłacić 50 zł. Władze w Warszawie nie kwapiły się do pomocy w budowie. Na prośbę o pomoc w dostawie drewna Komitet otrzymał propozycję kupna lasu w okolicach Równego, skąd miał pozyskiwać budulec. Drewno z rozebranej cerkwi nie nadawało się do niczego, było zbutwiałe.

Jaką rolę pełnił Dom Żołnierza? Nazwa może nieco mylić. Nie była to instytucja militarna. Wprawdzie budowało ją wojsko, także ci, którzy odbywali wówczas karę aresztu, ale miała charakter typowo kulturalno-oświatowy. W okresie dwudziestolecia międzywojennego był to jeden z najbardziej funkcjonalnych obiektów wojskowych w mieście. Mieściły się tu kasyno, sala gimnastyczna i kino.

W czasie wojny Dom Żołnierza zajęli Niemcy. Budynek zamienili w siedzibę sztabu NSDAP, niemieckiej partii faszystowskiej, i przemianowali na Adolf-Hitler-Haus, czyli Dom Niemiecki im. Adolfa Hitlera. Koniec okupacji przyniósł kolejne zmiany. Dom Żołnierza im. Józefa Piłsudskiego przemianowano na Centralny Dom Żołnierza - już bez nazwiska marszałka, które z wiadomych względów źle kojarzyło się Sowietom.

Co ciekawe, tu powstały pierwsze Polskie Kroniki Filmowe i filmy dokumentalne, z głośnym „Majdanek – cmentarzysko Europy”, zrealizowanym przez majora Aleksandra Forda. Tutaj również powstał pierwszy powojenny teatr w Polsce - Teatr im. 1. Armii Wojska Polskiego. Na scenie Domu Żołnierza występowali między innymi Ryszarda Hanin, Zofia Kossobudzka, Elżbieta Barszczewska, Jan Świderski czy Czesław Wołłejko.

Dom Żołnierza do dziś pozostaje własnością Sił Zbrojnych RP. To ciekawy ciąg dalszy historii budynku: choć zmieniały się ustroje, nazwy, funkcje i gospodarze, wojskowy charakter tego miejsca nigdy całkowicie nie zniknął.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama