Policjant wiózł dziecko po pijanemu. Miał 1,4 promila
Policjant z komendy w Radzyniu Podlaskim wpadł na jeździe po pijanemu. Wiózł dwóch pasażerów. Jednym był… siedmioletni syn.
- 10.02.2014 05:45

Robert S. został zatrzymany 28 stycznia w Łukowie, ale policjanci nie informowali o tym zdarzeniu. Feralnego dnia dyżurny miejscowej komendy odebrał zgłoszenie dotyczące pijanego kierowcy. Policjanci szybko zatrzymali volkswagena golfa, którym kierował Robert S.
- W samochodzie był również jego siedmioletni syn oraz inny mężczyzna - przyznaje Andrzej Dudzik, oficer prasowy łukowskiej policji.
Chłopiec został przekazany pod opiekę rodziny. Kierowca miał w organizmie 1,4 promila alkoholu. Szybko okazało się, że to policjant z komendy w Radzyniu Podlaskim. Zatrzymano go, kiedy był już po służbie.
- W takiej sytuacji decyzja mogła być tylko jedna - mówi Barbara Salczyńska, oficer prasowy radzyńskiej komendy. - Następnego dnia po zatrzymaniu wszczęto postępowanie dotyczące wydalenia policjanta ze służby. 30 stycznia Robert S. stracił mundur.
35-latek służył w policji od 17 lat, praktycznie przez całe swoje dorosłe życie. Teraz, za jazdę na "podwójnym gazie”, grozi mu do dwóch lat więzienia. Robert S. to jeden z kilku policjantów z naszego regionu, którzy w ostatnich miesiącach pożegnali się ze służbą.
Tydzień temu zatrzymano dwóch policjantów z Lublina. Spędzą w celi najbliższe trzy miesiące. Mowa o 31-letnim Michale B., z VI Komisariatu przy ul. Gospodarczej, oraz 36-letnim Albercie W. To wywiadowca z lubelskiej komendy miejskiej. Młodszy z policjantów usłyszał kilkanaście zarzutów. Chodzi o korupcję, niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Michałowi B. zarzuca się również ujawnienie tajemnicy służbowej oraz przestępstwa związane z narkotykami. Albert W. usłyszał pięć zarzutów dotyczących korupcji, przekroczenia uprawnień i przestępstw narkotykowych. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie. W środę policjanci zostali dyscyplinarnie zwolnieni ze służby.
Kolejny były policjant z zarzutami to Witold B., który służył w komendzie w Łęcznej. W grudniu ubiegłego roku potrącił 19-letnią studentkę. Nie pomógł jej i uciekł z miejsca wypadku. Dziewczyna zmarła. Witold B. powiedział krewnym, że potrącił sarnę. Swój samochód odstawił do warsztatu. Po kilku dniach został namierzony przez policjantów.
Reklama













Komentarze