Przed czterema laty polscy sportowcy odnieśli historyczny sukces, zdobywając w Vancouver sześć medali igrzysk olimpijskich. W tym roku może być jeszcze lepiej.
MICHAŁ BECZEK
07.02.2014 11:30
Trzy medale skoczków, trzy biegaczek, dwa biathlonistek, trzy łyżwiarzy szybkich i jeden typowanej do roli czarnego konia Karoliny Riemen, która rywalizuje w ski crossie. To właściwie wszystkie szanse na podium Polaków podczas Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Sporo, jeśli wziąć pod uwagę, że w 80-letniej historii igrzysk zdobyliśmy zaledwie 14 krążków, ale znów nie tak wiele, gdy zgodnie z obowiązującymi regułami, liczbę szans przedzieli się przez trzy.
Gwiazdy
Największe gwiazdy polskiej reprezentacji to oczywiście Justyna Kowalczyk i Kamil Stoch. To na nich liczymy najbardziej. W wariancie optymistycznym oboje zostaną multimedalistami i przywiozą do kraju po trzy medale. Choć na podium olimpijskim do tej pory stawała tylko biegaczka z Kasiny Wielkiej, to mistrz świata z Predazzo sprzed roku oraz aktualny lider Pucharu Świata nie powinien mieć problemów z sięgnięciem po kolejny laur w swojej karierze.
Stoch jest w fenomenalnej, prawdopodobnie życiowej, formie. Przed tygodniem pierwszy raz sięgnął po dublet (wygrał dwa konkursy Pucharu Świata w jeden weekend), nokautując rywali. 26-latek z Zębu jedzie do Soczi jako główny faworyt obu konkursów. Ma olbrzymie szanse na złoto zarówno na normalnej, jak i dużej skoczni, ale nie brakuje rywali, którzy będą chcieli pokrzyżować mu szyki.
Sugerując się wyłącznie dyspozycją ostatnich dni należy wymienić w tym gronie przede wszystkim Niemców Severina Freunda i Andreasa Wellingera, Japończyka Noriaki Kasai oraz cały zespół słoweński z Peterem Prevcem, który dopiero w ostatnią niedzielę zwrócił Stochowi żółty plastron lidera PŚ.
Nie można zapominać także o Austriaku Gregoru Schlierenzauerze i Norwegu Andersie Bardalu. Obaj zrobili sobie trzytygodniową przerwę od zawodów PŚ żeby jak najlepiej przygotować się do igrzysk. Szczególnie ciekawą ścieżkę wybrał sobie "Schlieri”, który na kilka dni wybrał się do Dubaju.
Do walki o medale włączyć może się również Thomas Morgenstern, który wrócił już do skakania po poważnym upadku na mamucie w Kulm. Jego dyspozycja jest jednak dla wszystkich wielką niewiadomą.
Rywale i głowa
Igrzyska rządzą się swoimi prawami, więc nie można wykluczyć, że tak jak przed dwunastu laty w Salt Lake City i przed czterema w Vancouver wszystkich pogodzi ktoś inny. Wówczas był to Simon Amman, ale trudno oczekiwać, żeby Szwajcar powtórzył ten wyczyn, bo tuż przed Soczi niespodziewanie zgubił wielką formę, jaką imponował od początku sezonu.
Niewykluczone, że czarnym koniem okaże się jeden z reprezentantów Polski. W końcu w tym sezonie jako jedyni obok Austriaków mieliśmy trzech zawodników na najwyższym stopniu podium. Taka sztuka oprócz Stocha udała się także Krzysztofowi Biegunowi i Janowi Ziobro.
Skoczków, którzy mają apetyty na medale olimpijskie jest co najmniej kilkunastu, ale wydaje się, że największym przeciwnikiem Stocha nie będzie żaden sportowiec, a jego własna głowa. Polak do tej pory najlepiej radził sobie zawsze, gdy przystępował do rywalizacji nieco z cienia. Tak było choćby przed rokiem w Predazzo, gdy w roli głównego faworyta widziano raczej Schlierenzauera.
Pierwszy raz lider naszej kadry jako numer jeden bukmacherów przystępował do tegorocznego Turnieju Czterech Skoczni. Wówczas zawiódł, zajmując niższe miejsce, ale obiektywnie trzeba przyznać, że był w zdecydowanie słabszej niż obecnie dyspozycji. Zresztą Stoch to dojrzały i doświadczony zawodnik. Od małego otoczony opieką psychologiczną ojca miał wystarczająco dużo czasu, żeby nauczyć się walczyć z presją. Za kilka dni przekonamy się, czy wyjdzie z tej walki zwycięsko.
Bieg z przeszkodami
Justyna Kowalczyk podczas jednego z treningów we włoskiej Santa Caterinie doznała bolesnej kontuzji. Stłuczenie stopy - choć dokuczliwe - nie wykluczyło zawziętej Polki z treningów. Trzeba jednak przyznać, że w tym roku jej przygotowania do igrzysk przypominały prawdziwy bieg z przeszkodami. Na początku sezonu zmagała się z bólem piszczeli, następnie wycofała się z Tour de Ski po tym, jak organizatorzy zmienili program zawodów, a ostatnio doszła ta feralna kontuzja.
Kowalczyk broni w tym roku trzech medali wywalczonych przed czterema laty w Vancouver: złota na dziesięć kilometrów stylem klasycznym, srebra w sprincie oraz brązu na 30 km stylem dowolnym. Choć nie jest ostatnio w wybitnej formie, a przed tygodniem w swojej koronnej "dziesiątce” była dopiero piąta (startowała ze stłuczoną stopą), to eksperci i tak uważają ją za jedną z głównych faworytek do podium. Trudno się dziwić, przemawia za nią olbrzymie doświadczenie i fakt, że jeszcze nigdy w historii nie wróciła z igrzysk bez medalu.
Mocne sztafety
Nasza kadra olimpijska to jednak nie tylko Stoch i Kowalczyk. Do Soczi wysyłamy łącznie 59 sportowców i nie wszyscy jadą tam jako turyści.
Spore nadzieje wiążemy choćby z kadrą skoczków, która w składzie Stoch - Piotr Żyła - Dawid Kubacki - Maciej Kot przed rokiem na mistrzostwach świata wywalczyła pierwszy w historii drużynowy medal wielkiej imprezy w tej dyscyplinie sportu dla Polski. Co prawda obecnie wyższe notowania mają Niemcy, Słoweńcy i Austriacy, ale w tym przypadku zadecyduje najprawdopodobniej dyspozycja dnia.
Podobnie może być wśród łyżwiarzy szybkich, gdzie liczymy głównie na sztafety - żeńską, która w sensacyjnych okolicznościach wywalczyła brąz przed czterema laty w Vancouver i męską, tak dobrze spisującą się w trakcie ostatnich mistrzostw Europy. O niespodziankę może pokusić się Zbigniew Bródka, zdecydowania najszybszy panczenista w naszym kraju.
Biatlonistki i Karolina
Medalowych szans należy upatrywać także w biathlonie. Reprezentantki Polski rozbudziły oczekiwania dobrymi występami na mistrzostwach świata, z których wróciły z indywidualnymi medalami Krystyny Pałki i Moniki Chojnisz. Na igrzyskach o miejsce na podium będzie jeszcze trudniej, ale wierzymy, że Pałka zrobi użytek z doświadczenia i nie tylko osiągnie sukces indywidualnie, ale również poprowadzi do sukcesu sztafetę.
Ostatnią naszą nadzieją na medal, która przynajmniej na razie powinna być rozpatrywana raczej w kontekście wirtualnym, jest Karolina Riemen. Reprezentantka naszego kraju w ski crossie nie jest zaliczana do głównych faworytek w swojej dyscyplinie, ale zdaniem ekspertów może pójść śladem łyżwiarek sprzed czterech lat i zostać czarnym koniem w naszej ekipie.8 LUTEGO
11.00: biegi narciarskie - 15 km bieg łączony kobiet Justyna Kowalczyk
9 LUTEGO
8.30: skoki narciarskie - konkurs na skoczni normalnej Kamil Stoch
11 LUTEGO
16.00: biathlon - 10 km na dochodzenie kobiet Krystyna Pałka
13 LUTEGO
11.00: biegi narciarskie - 10 km stylem klasycznym kobiet Justyna Kowalczyk
15 LUTEGO
14.30: łyżwiarstwo szybkie - 1500 m mężczyzn Zbigniew Bródka
18.30: skoki narciarskie - konkurs na skoczni dużej Kamil Stoch
17 LUTEGO
18.15: skoki narciarskie - konkurs drużynowy
21 LUTEGO
10.30: narciarstwo dowolne - skicross Karolina Riemen
15.30: biathlon - sztafeta kobiet 4x6 km
22 LUTEGO
10.30: biegi narciarskie - 30 km st. dowolnym kobiet Justyna Kowalczyk
14.30: łyżwiarstwo szybkie - drużyna mężczyzn
14.30: łyżwiarstwo szybkie - drużyna kobiet
Komentarze