Początki LPEC były dość skromne, bo cała sieć przesyłowa miała zaledwie 17 km, a ciepło płynące do grzejników i kranów było wytwarzane w elektrociepłowni Fabryki Samochodów Ciężarowych i 22 ciepłowniach lokalnych.
Dziś lubelska sieć pod względem długości jest na dziewiątym miejscu w Polsce, ma ponad 460 km, a produkcją ciepła zajmują się dwie specjalistyczne elektrociepłownie: większa na Wrotkowie i działająca do dziś na Tatarach elektrociepłownia Megatem, dawniej będąca częścią FSC.
Nieporównywalne z dawnymi czasami są nie tylko rozmiary magistral przesyłowych, ale także technologia, o jakiej w 1964 r. inżynierom nawet się nie śniło. Dzisiaj sieć ciepłownicza jest wspomagana elektroniką przyspieszającą zlokalizowanie awarii, zresztą same awarie zdarzają się rzadziej. Tylko w ostatnich dziesięciu latach, jak podaje LPEC, o 51 proc. zmalały ubytki gorącej wody z systemu ciepłowniczego.
Sieci są też sukcesywnie wymieniane na nowe, lepiej zaizolowane, dzięki czemu ciepło w mniejszym stopniu przenika na zewnątrz rur.
Aktualnie LPEC zatrudnia 385 pracowników. Jedynym właścicielem przedsiębiorstwa jest samorząd Lublina.














Komentarze