• Po 123 latach niewoli młode państwo musiało stworzyć własną walutę. Początki nie były jednak łatwe...
– W chwili zakończenia I wojny światowej ziemie polskie znajdowały się pod okupacją wojsk państw centralnych. Po okresie zaborów i czasie ostatniej wojny na ziemiach odradzającego się państwa używano siedmiu różnych walut. Wśród nich znalazły się, wprowadzone w kwietniu 1917 roku przez niemieckie władze okupacyjne, marki polskie. Waluta ta była powiązana pod względem wartości z markami niemieckimi. Spośród krążących w obiegu walut jedynie marka polska nie była używana w innym państwie. Do tego w skarbcu Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej, która była emitentem waluty, znajdował się spory zapas banknotów. W związku z tym zdecydowano, że marka polska przejmie funkcję tymczasowej waluty polskiej. O jej tymczasowości świadczy napis, jaki znajdziemy na wszystkich banknotach markowych – Państwo Polskie przyjmuje odpowiedzialność za wymianę niniejszego biletu ma przyszłą polską walutę według stosunku, który dla marek polskich uchwali Sejm ustawodawczy.
Jeszcze przed odzyskaniem niepodległości na łamach prasy rozgorzała dyskusja na temat nazwy nowej waluty polskiej. Przeważały w niej głosy z krakowskiego i warszawskiego środowiska numizmatycznego. Padały różne propozycje nazwy: lech, orzeł, piast, pol, polon, polonia, sarmat, setnik, złoty. Przywołano również zaproponowaną przez Mickiewicza nazwę kościuszko. Pomimo sporów odnośnie nazwy, każdy z uczestników dyskusji opowiadał się za tym, by przyszła polska waluta dzieliła się na 100 groszy. Ostatecznie wygrał złoty, choć na początku lutego 1919 roku marszałek Józef Piłsudski podpisał dekret powołujący do życia walutę o nazwie lech. Jednak po ożywionej dyskusji parlamentarnej nazwa ta została uchylona. Jednocześnie uchwalono, że Jednostka monetarna polska ma nazwę „złoty”. Było to 28 lutego 1919 roku i właśnie ta data znalazła się na pierwszych banknotach złotowych. Jednak na pojawienie się ich w portfelach Polacy musieli czekać jeszcze pięć lat. Ustalając nazwę waluty, którą posługujemy się do dziś, nawiązano do XVI-wiecznej jednostki obrachunkowej. Jednak wówczas 1 złoty dzielił się na 30 groszy. Pomimo zaborów złotówka przetrwała w mowie potocznej w zaborze rosyjskim i pruskim. Tym mianem określano tam 15 kopiejek lub 50 fenigów.
Pierwsze lata po odzyskaniu niepodległości były niekorzystnym czasem na wprowadzenie narodowej waluty. Kraj był niestabilny ekonomiczne. Czynnikiem destabilizującym była słaba integracja ekonomiczna ziem odrodzonego państwa, które przez ponad 120 lat wchodziły w obszar trzech różnych państwa zaborczych. Do tego dochodziły częste zmiany rządów, nieustabilizowany budżet i stale rosnąca inflacja, która przerodziła się w hiperinflację. W pierwszym pięcioleciu istnienia II RP kolejne rządy próbowały radzić sobie z problemami finansowymi zlecając dodruk marek polskich nie patrząc na pokrycie waluty w zasobach Skarbu Państwa. Do tego zaraz po zakończeniu I wojny światowej, nastąpił kolejny konflikt militarny. Rozpoczęła się wojna z bolszewicką Rosją. W związku z tym trzeba było zostawić markę polska, choć druk banknotów złotowych został już zamówiony, a gotowe pieniądze papierowe trafiły do kraju w 1920 roku.


• Ministerstwo Skarbu zamówiło druk pierwszych polskich banknotów. Kto był projektantem?
– W 1919 roku sytuacja w kraju była niestabilna dlatego do obiegu postanowiono wprowadzić jedynie pieniądze papierowe. W związku z tym, że w kraju nie było odpowiednika dzisiejszej PWPW zamówienie na druk poszło do wytwórni francuskich i brytyjskich.
Z powodu pośpiechu kwestie wyglądu szaty graficznej pozostawiono grafikom pracującym w drukarniach. Do zamówienia dołączono portrety Kościuszki i księcia Józefa Poniatowskiego. Niższe nominały: 1, 5, 10, 20 i 50 złotych były drukowane w drukarni Banku Francuskiego w Paryżu, a wyższe, od 100 do 5000 zł, w Waterlow & Sons Limited w Londynie.
Nie znamy projektantów tych banknotów, poza nominałem 10 złotych. Tylko na nim widnieje sygnatura projektanta – Adolfa Giraldona (1855-1933). Od końca XIX wieku był popularnym we Francji artystą. Giraldon tworzył ilustracje do książek i czasopism. Projektował również ekslibrysy, winiety, wzory czcionek, jak również oprawy i grzbiety książek. Miał opinię pomysłowego, lecz ulegającego klasycyzmowi projektanta różnych wyrobów artystycznych. Wśród licznych dzieł artysty znajdują się również projekty banknotów. Jest wśród nich secesyjna 10-złotówka z 1919 roku. Wyróżnia się ona geometryzacją przestrzeni, która przywodzi na myśl secesyjne okładki książkowe. Nominał ten wyróżnia się również spośród pozostałych banknotów zamówionych na początku 1919 roku. Pozostałe nominały cechuje neobarokowa stylistyka. Cechą charakterystyczną pierwszych banknotów złotowych jest operowanie w układzie graficznym całą płaszczyzną nominału oraz wyraźnie akcentowana symetryczność kompozycji. Począwszy od banknotu 50 złotych szata graficzna kolejnych nominałów została wzbogacona o motywy ornamentalne w postaci: liści akantu, pęku owoców, muszli, palmet oraz giloszy.
Na przednich stronach większości banknotów umieszczono popiersie Tadeusza Kościuszki według XIX-wiecznej grafiki autorstwa Antoniego Oleszczyńskiego. Naczelnika insurekcji wyjątkowo na pięciozłotówce zastąpiono Józefem Poniatowskim. Wspólnym motywem jest umieszczany zazwyczaj na rewersie orzeł. Zabrakło go jedynie na nominale 2 złote, a na zaprojektowanym przez Giraldona nominale 10 złotych został on wkomponowany na awersie. Ciekawostką jest skrót nazwy waluty na pierwszych banknotach.Dzisiaj powszechnie stosujemy skrót „zł”. Na będących obecnie w obiegu banknotach znajdziemy go np na nitce zabezpieczającej. Natomiast na większości pierwszych banknotów złotowych była to litera „z”, jak złoty.
• Kiedy te banknoty pojawiły się w portfelach Polaków?
– Banknoty przyjechały do Polski w 1920 roku i z powodu nieustabilizowanej sytuacji ekonomicznej uniemożliwiającej przeprowadzenie reformy walutowej przeleżały do 1924 roku. Wówczas, w skutek reformy Grabskiego, weszły do obiegu zastępując markę polską. Przy wymianie zastosowano przelicznik 1 złoty = 1 800 000 marek polskich. Warto też dodać, że wprowadzony do obiegu w 1924 roku złoty posiadał taki sam parytet w złocie jak frank szwajcarski, co zrównywało obie waluty pod względem wartości. Do obiegu nie weszły banknoty o nominałach 1000 i 5000 złotych. W 1920 roku, podczas załadunku na statek w Anglii, miejscowi dokerzy byli przekonani, że w skrzyniach znajduje się broń i amunicja dla polskiej armii walczącej z Bolszewikami. Skrzynie zostały rozbite przez dokerów i wrzucone do morza. Zaginęło wówczas cztery tysiące sztuk banknotów o nominale 1000 złotych oraz część banknotów o nominale 5000 złotych. Zresztą większe nominały nie były potrzebne, bo do końca II RP najwyższym nominałem było 500 złotych. Pomimo zmian w wyglądzie banknotów polskich spowodowanych wprowadzaniem do obiegu nowych nominałów jedynie ten nominał przetrwał do końca II RP niezastąpiony przez banknot o innym wyglądzie, jak to miało miejsce w przypadku niższych nominałów. Jako ciekawostkę można dodać, że nominał 1000 złotych został najprawdopodobniej dopuszczony do obiegu we wrześniu 1939 roku jako wypłaty żołdu dla oficerów. Wskazuje na to znalezienie takiego nominału w podwójnej zelówce buta jednego z zamordowanych w Katyniu oficerów.
Ciekawostka
Zaprojektowany przez Adolfa Giraldona nominał 10 złotych z brązową klauzulą w stanie niemal emisyjnym została wystawiona na aukcję w czerwcu 2018 roku z ceną wywoławczą 45 000 złotych. Ostateczna cena była prawie trzykrotnie wyższa i wyniosła 110 000 złotych. Banknot w tak dobrym stanie zachowania pojawił się wówczas po raz pierwszy na rynku kolekcjonerskim.
Nominał został wydrukowany w dwóch wersjach: pierwszej, nie zatwierdzonej do obiegu, z klauzulą na odwrocie wydrukowaną drobną czcionką na fioletowym tle i drugiej, z klauzulą o poprawionej czytelności. Klauzula zapisana na kontrastowym, brązowym tle i większą czcionką, rozciągnięta jest na 10 wierszy. Banknot ten, wraz z całą emisją, wprowadzony został do obiegu w dniu otwarcia Banku Polskiego – 28 kwietnia 1924.
10 złotych z 1919 roku z emisji obiegowej (brązowa klauzula) jednogłośnie uznawany jest przez znawców za najrzadszy polski banknot XX wieku. W jego przypadku rarytas kolekcjonerski stanowi każda zachowana sztuka, niezależnie od stanu zachowania.


















