Mieszkańcy Puław odpowiadają za udział w gangu, trudniącym się handlem ludźmi. Zarówno 36-latka, jak i jej 41-letni kompan nie przyznali się do winy. W sądzie odmówili składania wyjaśnień. Według śledczych, ofiarą pary padło przynajmniej 19 osób.
Z akt sprawy wynika, że puławski gang w całym kraju szukał osób w krytycznej sytuacji materialnej. Były to najczęściej osoby bezrobotne. Przestępcy obiecywali im pomoc w załatwieniu pracy w Niemczech lub Wielkiej Brytanii.
Członkowie grupy przewozili lub organizowali transport „pracowników”. Częściowo pokrywali koszty ich pobytu i wyżywienia. Mieszkali razem z nimi. Nie pozwalali jednak swoim ofiarom samodzielnie wychodzić na zewnątrz. Tylko członkowie gangu mieli klucze do domów “pracowników”. Sami wydzielali im również jedzenie.
Śledczy ustalili, że przestępcy w bardzo prosty sposób wykorzystywali swoje ofiary. W Niemczech lub Wielkiej Brytanii meldowali „pracowników” i zakładali im rachunki bankowe. Jeśli ktoś szedł do pracy, to członkowie gangu zabierali mu całą wypłatę. Pracownicy byli uzależnieni od przestępców, bo nie znali języków obcych. To członkowie gangu załatwiali za nich wszystkie sprawy urzędowe. Odbierali ich karty płatnicze, które później były używane do wyłudzania towarów. Przestępcy zmuszali również swoje ofiary do kradzieży w sklepach.
Kilka osób zamieszanych ten proceder zostało już prawomocnie skazanych. Żaklinie G. i Krzysztofowi G. grozi do 15 lat więzienia. Sprawę rozstrzygnie Sąd Okręgowy w Lublinie. Wyrok zostanie ogłoszony 13 lutego.














Komentarze