Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Roztocze Szczebrzeszyn – Włodawianka Włodawa 6:2

Pod nieobecność trenera gospodarze pokonali sąsiada z dołu tabeli. Tym samym przerwali złą passę czterech z rzędu porażek
Roztocze Szczebrzeszyn – Włodawianka Włodawa 6:2
Zwycięstwem z Włodawianką piłkarze Roztocza poprawili trochę swoją sytuację w lidze (DW)
Zamieszanie z wyborem trenera nie wpłynęło negatywnie na zawodników Roztocza, którzy wręcz rozgromili w sobotnie popołudnie Włodawiankę. Gospodarze już po pierwszej połowie prowadzili 2:0 i kibice w Szczebrzeszynie mogli już zacząć dopisywać do konta swojej drużyny trzy punkty. Strzelanie goli przez Roztocze zaczęło się w 15 min. Stało się to w kontrowersyjnych okolicznościach. Sędzia podyktował dla gospodarzy rzut karny. Strzelający z 11 m Piotr Lipiec trafił w słupek, ale po chwili przyjął piłkę i zagrał do Tomasza Albingiera, który już nie spudłował i było 1:0. – Nie wiem jak sędzia mógł uznać tę bramkę – oburza się Ryszard Nilipiuk z Włodawianki. – Przecież doszło do podwójnego zagrania Lipca. Dla mnie pan Boryca skompromitował się tą decyzją. Kwadrans później arbiter znowu dopatrzył się faulu w polu karnym gości i wskazał na „wapno”. Do piłki, tak jak za pierwszym razem, podszedł Lipiec i już się nie pomylił podwyższając wynik spotkania. Na tym strzelanie goli przez Roztocze się nie skończyło. Przy 4:0 gospodarze chyba za bardzo uwierzyli w to, że jest już po meczu. Tymczasem Włodawianka nie zamierzała odpuszczać i napędziła im jeszcze strachu. – Chwila dekoncentracji i z 4:0 zrobiło się nagle 4:2 – mówi Zenon Wajstuch, prezes Roztocza. – A do tego goście mieli jeszcze bardzo dobrą okazję do kontaktowego gola, ale zmarnowali sytuację sam na sam z naszym bramkarzem. W tym momencie zrobiło się trochę niewesoło, ale skończyło się na szczęście dobrze. W sumie mogliśmy wygrać nawet wynikiem dwucyfrowym, bo mieliśmy mnóstwo okazji do zdobycia kolejnych bramek. Zwycięstwo poprawiło nastroje w zespole ze Szczebrzeszyna. Coraz smutniej jest natomiast w ekipie z Włodawy, która staje się pierwszym kandydatem do spadku. – Wpadka sędziego przy pierwszej bramce nie usprawiedliwia oczywiście naszej wysokiej porażki. Chodzimy teraz ze spuszczonymi głowami. W najbliższych dwóch meczach o punkty znowu będzie bardzo trudno, bo gramy ze Spartą Rejowiec Fabryczny i Hetmanem Zamość. Już chyba tylko cud może nas uratować przed degradacją – kończy Nilipiuk. Roztocze Szczebrzeszyn – Włodawianka Włodawa 6:2 (2:0) Bramki: Albingier (16), Piotr Lipiec (39 z karnego, 87), T. Bielec (55), Hałas (66), Ścibior (90) – Kruk (69), Więcaszek (74 z karnego). Roztocze: A. Zdunek – Ręba, T. Bielec, Paweł Lipiec, Brodalski, Misiarz (61 Hałas), Sawic (80 Mazur), Ścibior, Kornas (71 Wróbel), Albingier, Piotr Lipiec. Włodawianka: Polak – Żakowski, Więcaszek, Pruszkowski, Kruk, Leszczyński, Kociuba (72 Ciechan), Nielipiuk, Bartnik (60 Nilipiuk), Gawroński, Zdolski (72 Kopczewski). Żółte kartki: Brodalski (W) – Bartnik, Leszczyński, Więcaszek (W). Sędziował: Piotr Boryca (Lublin). Widzów: 150

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama