Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

O toksycznej bombie koło Lublina będą rozmawiać w Warszawie

Sprawą niebezpiecznego składowiska w gminie Niemce lubelscy politycy chcą zainteresować Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Liczą na to, że warszawscy urzędnicy pomogą finansowo w usunięciu toksycznej bomby.
O toksycznej bombie koło Lublina będą rozmawiać w Warszawie

Autor: Piotr Michalski

Leżą pod gołym niebem w Osówce w gminie Niemce koło Lublina. 23 tysiąclitrowe beczki z chemikaliami zalega w polu od 11 miesięcy.

Gmina Niemce zawiadomiła o sprawie policję i prokuraturę i prowizorycznie zabezpieczyła mauzery. Mimo wyznaczenia wysokiej nagrody (25 tys. zł – na nagrodę zrzucili się właściciele działek, którym odpady podrzucono i gmina), sprawcy nie udało się namierzyć.

Tymczasem ekologiczna bomba nadal tyka.

Kilka dni temu odbyło się szerokie spotkanie władz gminy, urzędników i lubelskich polityków. Wzięli w nim udział posłowie Joanna Mucha, Michał Krawczyk (PO) oraz przedstawiciele Jacka Czerniaka (Lewica), Artura Sobonia (PiS) i Jakuba Kuleszy (Konfederacja).

– To były owocne rozmowy – przyznaje Mucha, która zainicjowała spotkanie polityków w tej sprawie. I dodaje: - Udało nam się ustalić kilka rzeczy. Najważniejszą jest to, że w sprawę trzeba zaangażować urzędników w Warszawie.

Sprawa usunięcia odpadów jest niby prosta.

– Organem właściwym, który powinien wydać decyzję o usunięciu tych odpadów, jest gmina. To wójt powinien wydać decyzję osobie odpowiedzialnej za porzucenie opadów lub właścicielowi tego terenu – wyjaśniał nam niedawno Grzegorz Uliński, kierownik Wydziału Inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie.

 

 

– Teoretycznie wójt gminy Niemce może wydać decyzję nakazującą właścicielowi działki usunięcie odpadów. Ten, co jest oczywiste, odwoła się od tej decyzji, a wówczas gmina może zająć się problemem na własny koszt – tłumaczy Mucha.

I tu zaczynają się problemy, czyli kwestie finansowe. Jak wstępnie szacuje specjalista z firmy zajmującej się utylizacją odpadów chemicznych, koszt likwidacji bomby ekologicznej w Osówce może wynieść od 100 do 250 tysięcy złotych. Cena zależy od masy chemikaliów i ich składu. Takich pieniędzy gmina nie ma, a poproszony o pomoc wojewoda odmówił.

Dlatego lubelscy politycy zamierzają się spotkać z decyzyjnymi urzędnikami Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Posłowie zamierzają przekonać urzędników do przekazania gminie pieniędzy na usunięcie składowiska.

– Bez takiej promesy wójt nie rozpocznie postępowania administracyjnego – dodaje posłanka PO.

 

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama