Reklama
Być albo nie być Justyny Kowalczyk. Dziś bieg na 10 km
Dzisiaj o godz. 11 zostanie rozegrany bieg na 10 km stylem klasycznym kobiet. Dla Justyny Kowalczyk to największa i być może ostatnia szansa na medal tegorocznych igrzysk olimpijskich.
- 13.02.2014 08:12

Justyna Kowalczyk w jednym z wywiadów zdradziła, że zazdrości trochę złotego medalu Kamilowi Stochowi. Dzisiaj będzie miała okazję, żeby samemu powalczyć o tytuł mistrzyni olimpijskiej. Pamiętając, że startuje ze złamaną stopą, zadanie wydaje się bardzo trudne. Biorąc jednak poprawkę na jej hart ducha i wolę walki, z pewnością nie nierealne.
Bieg na 10 km stylem klasycznym to ulubiona konkurencja polskiej Królowej Śniegu. 31-latka z Kasiny Wielkiej na tym dystansie zdobyła najwięcej medali wielkich imprez, była też przez ponad dwa lata niepokonana w Pucharze Świata. Palmę pierwszeństwa oddała dopiero tydzień przed igrzyskami, w Dobiacco, ale tam nie dość, że startowała ze złamaną nogą, to jeszcze bez tabletek przeciwbólowych.
Dziś będzie inaczej. Wynik jest najważniejszy, więc Kowalczyk poświęci zdrowie, przyjmie kolejną porcję znieczulających leków i znów stanie do morderczego pojedynku z norweską koalicją. Najgroźniejszą rywalką będzie z pewnością Marit Bjoergen, ale moc podczas skiathlonu pokazały również Heidi Weng i Charlotte Kalla. Nie można zapominać także o Therese Johaug, która żal z powodu zajęcia dopiero czwartego miejsca w sobotę szybko przerobiła w dodatkową motywację.
- Jasne, że to jest bieg, na który najbardziej czekam. To przecież bieg, który w ostatnich dwóch latach najmniej mnie zawodził. Myślę, że będę gotowa do walki i moja drużyna też. Chcę pobiec najlepiej jak potrafię. W głowie przewijają się zakręty, zjazdy, podbiegi. Myślę, jak to wszystko poukładać, żeby było dobrze. Sama jestem ciekawa, kibice pewnie też, jak to się wszystko potoczy - mówi Kowalczyk.
Na Krasnej Polanie było wczoraj plus 15 stopni Celsjusza, koło tras biegowych plus 9, i śnieg miejscami jest ciężki, mokry.
- Warunki są zmienne. W nocy był mróz i w tych fragmentach trasy, gdzie nie doszło słońce jest twardo. Tam z kolei, gdzie przyświeciło jest z bardzo mokro. Na jednym zjeździe jest nawet tak, że raz "łapie” nartę, a raz przyspiesza. To nie jest wygodne. Będzie ciężko dobrać smarowanie, ale serwismeni pracują jak tylko potrafią, dniami i nocami. Dlatego jestem pozytywnie nastawiona - dodaje nasza najlepsza biegaczka.
Niewykluczone, że dzisiejszy bieg będzie dla niej już ostatnim w tegorocznych igrzyskach. Według nieoficjalnych informacji, w przypadku zdobycia medalu Polka wycofa się ze sprintu drużynowego i biegu na 30 km "łyżwą”, żeby nie obciążać więcej kontuzjowanej stopy. Sama zawodniczka na razie nie potwierdza tych doniesień
Reklama













Komentarze