Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Pożar i tragedia

Wypadek samolotu, zginął pilot. Dramat podczas akcji gaszenia pożaru lasu na Lubelszczyźnie

W Nadleśnictwie Józefów pali się las. Straż pożarna szacuje, że ogień zajął już około 100 hektarów. Wojewoda Krzysztof Komorski mówi, że sytuacja jest poważna i dynamiczna. Podczas akcji gaśniczej, w której bierze udział ponad 300 strażaków, doszło do tragedii. Wskutek wypadku samolotu Dromader zginął jego pilot.
Wypadek samolotu, zginął pilot. Dramat podczas akcji gaszenia pożaru lasu na Lubelszczyźnie

Źródło: Materiały Nadesłane

- Podczas akcji gaszenia lasu doszło do wypadku, a dokładnie pożaru Dromadera, czyli samolotu gaśniczego. Zginął pilot. Nie wiadomo, jakie były przyczyny. Będzie je ustalać dopiero policja. W tej chwili jest na to za wcześnie - poinformował nas dyżurny Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.

Dromader spadł w pobliżu miejscowości Osuchy.

300 strażaków w akcji

Chwilę wcześniej skończył się briefing prasowy wojewody Krzysztofa Komorskiego i nadbrygadiera Zenona Pisiewicza, komendanta wojewódzkiego PSP w Lublinie dotyczący właśnie pożaru w miejscowości Kozaki w gminie Łukowa w powiecie biłgorajskim. 

- O godzinie 15:00 doszło do pierwszego zgłoszenia w miejscowości Kozaki na terenie gminy Łukowa. W Nadleśnictwie Józefów zaczął palić się las. Pożar bardzo szybko się rozprzestrzeniał: 5, 10, 20, 30 hektarów. Na chwilę obecną straż pożarna szacuje, że to jest między 50 a 100 hektarów. Są to drzewa iglaste, więc bardzo szybko zajmują się ogniem - mówił Krzysztof Komorski.

Poinformował, że w tej chwili w akcję gaśniczą zaangażowanych jest ponad 70 zastępów straży pożarnej i ponad 300 funkcjonariuszy. 

- Sprzęt i zasoby kadrowe z sąsiednich powiatów zostały oddelegowane, również z Podkarpacia. W akcję zostały włączone także statki powietrzne: helikopter i trzy dromadery. Doszło do pięciu zrzutów wody. Ma być zaangażowany również helikopter Black Hawk z Komendy Stołecznej Policji, ale dotrze we wczesnych godzinach porannych - opowiadał wojewoda lubelski.

- Wiemy, że pożar do tej pory nie zagroził żadnemu mieszkańcowi ani cywilom. Jestem w kontakcie z wójtem gminy Łukowa, panem Stanisławem Kozyrą. Stara się on wspierać logistycznie wszystkich funkcjonariuszy. Zaproponował również zorganizowanie sztabu dowodzenia w budynku urzędu gminy. Sytuacja jest bardzo zmienna, bardzo dynamiczna. Cały czas czekamy na kolejne informacje, ponieważ ze względu na warunki atmosferyczne i charakterystykę terenu bardzo ciężko jest zapanować nad tym żywiołem. Z informacji od pana wójta wynika, że zabudowania nie są daleko, ale na razie mieszkańcy ani inwentarz nie są zagrożeni. - dodawał Komorski.

Pożar nieopanowany, tragedia śmigłowca

Po nim głos zabrał komendant Zenon Pisiewicz.

- Trwają działania gaśnicze. Pożar jeszcze nie został opanowany. Trudność polega na tym, że są to drzewa iglaste i pożar ma charakter wierzchołkowy, czyli palą się korony drzew. Jest to bardzo trudne do gaszenia zarówno z ziemi, jak i z powietrza. Pożar rozprzestrzenia się w sposób samoistny. Przy tego typu pożarach powstają bardzo silne prądy ciepłego powietrza, które unoszą palące się elementy drzew. Te zarzewia ognia pojawiają się nawet kilkaset metrów dalej, w miejscach, które wydają się bezpieczne. Dlatego nasi strażacy monitorują teren również z powietrza. Mamy grupę dronową, która przekazuje obraz do sztabu. Na tej podstawie lokalizujemy nowe ogniska i wysyłamy tam siły.

- Zakładamy, że sytuacja potrwa jeszcze co najmniej kilkanaście godzin. W tej chwili mamy około 70 zastępów straży. Siły są ściągnięte z powiatów ościennych: biłgorajskiego, zamojskiego, tomaszowskiego, praktycznie z całego województwa. Problemem jest dostarczanie wody. Czerpiemy ją z lokalnych rzek i zbiorników, ale również dowozimy. Organizujemy przepompowywanie i podawanie wody na duże odległości. Działania cały czas trwają. O kolejnych zmianach będziemy informować. Prosimy mieszkańców o zachowanie spokoju. Pożar jest widoczny z bardzo dużej odległości, nawet z kilkudziesięciu kilometrów. Apelujemy, żeby nie zbliżać się do miejsca działań, nie utrudniać pracy służbom - mówił Komendant Wojewódzkiego PSP w Lublinie.

Wyłączona jest droga 849, która przebiega bezpośrednio przy pożarze. Straż pożarna organizuje objazdy. Zenon Pisiewicz poinformował, że szacuje się, iż około 100 hektarów zostało objętych pożarem. Są to tereny, które się palą lub już się spaliły. Nie da oszacować się, ile spali się w ciągu najbliższych kilkunastu godzin.

- W tej chwili gasimy głównie z ziemi, bo w nocy możliwości użycia lotnictwa są ograniczone. Wykorzystujemy też naturalne przeszkody: drogi gruntowe, lokalne. Strażacy prowadzą wycinkę, poszerzają pasy, tworzą linie obrony i starają się tam zatrzymać ogień. Było kilka prób lokalizacji pożaru, ale dochodzi do przerzutów ognia górą i to bardzo utrudnia działania. Wiatr nie jest bardzo silny, ale przy tak dużym pożarze ciepłe powietrze samo generuje prądy, które unoszą palące się elementy i powodują nowe ogniska - puentował Pisiewicz. 

Po informacji o wypadku samolotu i śmierci pilota wojewoda Krzysztof Komorski natychmiast udał się na miejsce pożaru w powiecie biłgorajskim. Wszyscy podkreślają, że warunki pracy strażaków są ekstremalnie trudne.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama