Soczi 2014: To nie był dobry dzień dla naszych
14 miejsce panczenisty Zbigniewa Bródki najlepszym wynikiem Polaków w środę. Większość "biało-czerwonych" spisała się słabo.
- 12.02.2014 20:48

Bez szans medalowych, ale z nadziejami na dobry występ naszych łyżwiarzy szybkich, obserwowaliśmy zmagania piątego dnia igrzysk olimpijskich w Soczi. Niestety, nasi panczeniści nie dostarczyli wielu emocji, odgrywając drugoplanowe role w wyścigu na 1000 m.
Zbigniew Bródka, który przed rokiem na tym samym torze zajął piąte miejsce podczas mistrzostw świata, tym razem był dopiero 14.
- Przede wszystkim wolałbym startować w połowie stawki, po czyszczeniu. Losowanie nie było dobre, bo nie zaczynałem i nie kończyłem z krótkiego łuku, zaś - jak się okazało - Sung nie był w stanie nawiązać walki, a ja jestem typem zawodnika, który potrafi walczyć w parze. Zabrakło mi przeciwnika, z którym rywalizowałbym na końcówce o "urwanie” jeszcze paru "dziesiątek” - mówi Bródka dla PAP.
- Już ten falstart Tajwańczyka był niekorzystny, bowiem takie wytrącenie na starcie powodu zazwyczaj stratę 0,1 s plus kolejne 0,1 na rundzie. Technicznie kroki mi powchodziły, dołożyłem dodatkowy na ostatnim okrążeniu, zabrakło luzu na pierwszym. Mimo, że są niedociągnięcia i wciąż czekam na idealny bieg, to jestem zadowolony - dodaje 29-latek z Głowna.
Drugi z "biało-czerwonych” Konrad Niedźwiedzki, uplasował się dwie lokaty niżej.
Dla obu naszych reprezentantów ten najważniejszy bieg jeszcze nadejdzie. Obaj najlepiej czują się na dystansie 1500 m, na którym przed rokiem Bródka wywalczył Puchar Świata. Szanse na dobry wynik mają także w rywalizacji sztafetowej.
Dziś w Soczi startowali także inni Polacy, wszyscy spisali się słabo. Adam Cieślar był 39 w kombinacji norweskiej, Karolina Chrapek 33 w narciarstwie alpejskim, Joanna Zając 22 w snowboardowym halfpipe kobiet, a para saneczkarzy Patryk Poręba, Karol Mikrut zakończyła rywalizację na 15 miejscu.
Po raz pierwszy na dużym obiekcie trenowali również skoczkowie narciarscy. Wyniki nie były jednak obiektywne ze względu na wiejący z różnych kierunków wiatr. Groźny upadek zaliczył Rosjanin Michail Maksimoczkin, który na noszach został zniesiony ze skoczni
Reklama













Komentarze