– Od zawsze chciałam spróbować, ale jakoś nigdy nie miałam okazji, ale w tym roku się udało i bardzo się z tego cieszę – mówi Marysia, która do akcji wyruszyła o godz. 9. Godzinę później dołączyła jej koleżanka.
– Ogólnie ludzie dobrze reagują, choć niektórzy po prostu się tym nie interesują, ale większość raczej reaguje. Każdy grosz się liczy, bo to na szczytny cel.
• A jakie kwoty wpadają do puszki?
– Przeróżne, 2 złote, 5 złotych, 50 złotych, 20 złotych. Najwięcej osób jest przy sklepie i jak ludzie idą lub wracają z kościoła. Chcemy stać jak najdłużej, trochę marzniemy, ale nie chowamy się do sklepu, żeby tutaj jak najwięcej zebrać pieniędzy.














Komentarze