Reklama
AMSPN Hetman Zamość ciągle niepokonany. Fatalny początek Omegi
Beniaminkowie z województwa lubelskiego na razie radzą sobie ze zmiennym szczęściem. Zdecydowanie lepszy jest obecnie AMSPN Hetman Zamość
- 28.08.2013 15:58
Drużyna Roberta Wieczerzaka po trzech kolejkach ma na koncie siedem punktów. Zresztą jedyny do tej pory remis zanotowała w bardzo pechowych okolicznościach.
Hetman prowadził na wyjeździe z Sokołem Sieniawa 1:0 i miał kilka innych świetnych szans na podwyższenie swojego prowadzenia. Dodatkowo przy wyniku 1:1 Przemysław Gałka zmarnował rzut karny.
Co ciekawe w dotychczasowych spotkaniach Tomasz Sobczyk i spółka grali tylko z innymi zespołami, które awansowały z IV ligi. Najpierw ograli JKS Jarosław 2:1, a ostatnio okazali się lepsi od Omegi Stary Zamość (3:1).
W niedzielę poprzeczka zostanie zawieszona zdecydowanie wyżej, bo rywalem będą Orlęta Radzyń Podlaski, które wygrały trzy mecze z rzędu.
– Obserwowaliśmy Orlęta podczas pojedynku z Tomasovią. I na pewno można powiedzieć, że bardzo twardo grają w obronie, do tego świetnie czują się w kontrze.
U siebie będą jednak musieli zagrać bardziej do przodu, dlatego zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie. My mamy przed sobą maraton, który odpowie na pytanie, jak mocni będziemy w tej lidze. W ciągu tygodnia zagramy trzy razy. Oprócz wyprawy do Radzynia czekają nas mecze ze Stalą Sanok i Resovią.
Uważam jednak, że my też powoli się rozkręcamy, chociaż na pewno mamy parę rzeczy do poprawienia. Zwłaszcza w defensywie – przekonuje trener Robert Wieczerzak.
Dużo gorzej wiedzie się na początku rozgrywek Omedze. Zespół Dariusza Herbina przegrał wszystkie cztery mecze, a do tego stracił w nich aż 16 goli. Na razie nie pomogła zmiana między słupkami, gdzie Sebastiana Kowińskiego zastąpił Mateusz Tobjasz. Chociaż ten drugi wyszedł obronną ręką z wielu trudnych opresji podczas niedawnego starcia z Hetmanem.
Na domiar złego w drużynie ze Starego Zamościa jest sporo kontuzji. Na urazy narzekają: Szymon Solecki, Kamil Droździel i Łukasz Mikulski. W najbliższą niedzielę Omega podejmuje JKS Jarosław i jeżeli nie przerwie złej passy to znajdzie się w bardzo trudnej sytuacji.
– W Zamościu dobrze radziliśmy sobie w pierwszej połowie, ale po golu do szatni zupełnie się załamaliśmy. Nie potrafimy się jakoś odnaleźć w tej III lidze, problem chyba tkwi w głowach, bo popełniamy mnóstwo szkolnych błędów, które nie powinny się zdarzać na tym poziomie – tłumaczy Paweł Lewandowski, drugi trener beniaminka.
Reklama
















Komentarze