Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ksiądz walczy z radnymi i mieszkańcami o Dom Kultury. „Nie chcą ponosić kosztów”

Od dwóch dekad bezczynszowym dysponentem Domu Kultury w Głusku jest Charytatywne Stowarzyszenie Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia”. Radni dzielnicy i niemała część jej mieszkańców uważają, że ksiądz Tadeusz Pajurek, prezes „Misericordii”, zawłaszczył budynek i czerpie z tego korzyści.
Ksiądz walczy z radnymi i mieszkańcami o Dom Kultury. „Nie chcą ponosić kosztów”

Źródło: Google Street View/Lublin Ekumeniczny/Youtube

- W naszym Domu Kultury dochodzi do napięć. Niedawno podczas wizyty Radia Lublin miała miejsce pewna nieprzyjemna sytuacja. Przedstawiciele rady dzielnicy zostali niemal wyproszeni z budynku przez pracowników „Misericordii”, którzy podkreślali, że jest to ich przestrzeń – opowiada Ewa Trześniewska, przewodnicząca rady dzielnicy Głusk. 

Charytatywne Stowarzyszenie Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia” zarządza budynkiem Domu Kultury przy ulicy Głuskiej 138 od 30 maja 2006 roku. Prawo do użytkowania własności gminy Lublin, wedle umowy, wygasa po dwudziestu latach. A więc 30 maja 2026 roku. Stąd też pojawiają się nerwowość, niepewność, kuluarowe przepychanki i publiczne złośliwości.

Poczucie niesprawiedliwości

Na początku marca radny Marcin Wroński, znany z kryminałów o komisarzu Zydze Maciejewskim, złożył interpelację do prezydenta Krzysztofa Żuka w sprawie dalszego przeznaczenia budynku dawnego Domu Kultury w Głusku w związku ze zbliżającym się terminem wygaśnięcia umowy między Lublinem a „Misericordią”. 

- Od 2006 roku zmieniły się potrzeby społeczne miasta i dzielnicy Głusk. Szczególne potrzeby osób z niepełnosprawnościami obecnie są zaspokajane w stopniu znacznie wyższym niż przed dwudziestu laty. Natomiast miasto wciąż odczuwa braki infrastruktury kulturalnej, co ma wyjątkowe znaczenie w kontekście Europejskiej Stolicy Kultury 2029. Ponadto dzielnica Głusk dynamicznie zmienia się pod względem struktury społecznej, przybywa młodych rodzin z dziećmi, oraz liczby ludności, co generuje wielokrotnie wyższe zapotrzebowanie na usługi kulturalne dla dzieci i dorosłych – pisał radny Wroński. 

Podkreślał, że powierzenie Domu Kultury wyłącznie „Misericordii” budzi „poczucie niesprawiedliwości”, ponieważ wiąże się z odebraniem możliwości użytkowania budynku na cele kulturalne mieszkańcom Głuska, którzy „wybudowali go ze składek własnych i w czynie społecznym”.

Zagracona scena

Taki punkt widzenia potwierdza przewodnicząca rady dzielnicy Ewa Trześniewska.

- Problem polega na tym, że od około dwudziestu lat mieszkańcy Głuska i Abramowic nie mają realnego dostępu do tego obiektu jako przestrzeni kulturalnej. A chcielibyśmy, żeby budynek im służył, na przykład w godzinach popołudniowych, po zakończeniu zajęć prowadzonych przez „Misericordię”, czyli od około godziny 15.00, 15.30 i w weekendy. Zależy nam na możliwości korzystania z sali widowiskowej wraz ze sceną. Obecnie sala jest przedzielona ściankami, a scena po prostu zagracona – mówi nam Trześniewska. 

Przewodnicząca rady dzielnicy relacjonuje, że wszelkie dotychczasowe próby porozumienia z „Misericordią” spełzły na niczym.

- Zdarzały się przypadki, w których koszty wynajmu pomieszczeń, narzucone przez „Misericordię”, były zbyt wysokie, właściwie nie do zaakceptowania, albo pomieszczenia nie były odpowiednio przygotowane. Naprawdę, trzeba pamiętać, że budynek powstał w latach siedemdziesiątych tylko dzięki zaangażowaniu mieszkańców, którzy zarówno swoją pracą, jak i partycypowaniem w kosztach zbudowali potrzebny im Dom Kultury – podkreśla Trześniewska.

Radny Marcin Wroński zaznaczał za to, że „Misericordia” za kwotę ponad osiemnastu tysięcy złotych rocznie wynajmuje lokal bibliotece i pobiera czynsz od prywatnej apteki.

Wsparcie duchowe

Na początku lat dziewięćdziesiątych ksiądz Tadeusz Pajurek został kapelanem Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie. Bał się, że nie podoła. Nigdy wcześniej nie miał do czynienia z chorymi psychicznie. Na miejscu zetknął się z problem długotrwałej izolacji pacjentów. Brakiem systemowego wsparcia po leczeniu. Organizował im dary, wyjścia, spotkania. Zainicjował budowę kaplicy i ośrodka rehabilitacji. Wreszcie założył Charytatywne Stowarzyszenie „Misericordia”, które miało zapewniać chorym wsparcie duchowe, społeczne i medyczne.

Od trzydziestu pięciu lat ksiądz Pajurek działa jak prężny biznesmen. Dwie dekady temu powołał Warsztat Terapii Zajęciowej. I w tym celu gmina Lublin przekazała „Misericordii” budynek Domu Kultury w Głusku, gdzie kilkadziesiąt osób z chorobami natury psychicznej odbywa terapię poprzez pracę i przygotowuje się do podjęcia działalności zawodowej na otwartym rynku.

Ksiądz Pajurek o „Misericordii” przez telefon monologuje przez prawie dwadzieścia minut. Jest jednak na rekolekcjach, więc ostatecznie na pytania o działalność stowarzyszenia odpowiada skarbnik Arkadiusz Sadowski. 

- Zakład Aktywności Zawodowej, do tej pory jedyny tego typu w Lublinie, zatrudnia pięćdziesiąt trzy osoby z niepełnosprawnością w stopniu umiarkowanym i znacznym. Wszyscy oni są zatrudnieni na podstawie umów o pracę. Świadczą usługi gastronomiczne. Odbiorcami naszych posiłków są żłobki, przedszkola, szkoły, domy senioralne, środowiskowe domy samopomocy i inne instytucje – przekazuje Sadowski.

- W Warsztacie Terapii Zajęciowej, działającym przy ulicy Głuskiej 138, prowadzona jest rehabilitacja osób z z niepełnosprawnością. Korzystają z niej niepełnosprawni z całego Lublina, w tym z Głuska i z Abramowic. Warsztat pracuje w godzinach od 7.30 do 15.30. Działalność warsztatu finansowana jest w dziewięćdziesięciu procentach przez PFRON i w co najmniej dziesięciu procentach przez prezydenta Lublina – mówi skarbnik „Misericordii”.

Wielkie miliony

Arkadiusz Sadowski z „Misericordii” informuje, że stowarzyszenie pozyskało i wydało ponad dwa miliony złotych na remont Domu Kultury w Głusku. Jest regularnie nagradzane za wrażliwość społeczną i dbałość o godność człowieka. Kontrole instytucji państwowych nie wykazują żadnych jego działań niezgodnych z przepisami prawa. Przedstawia faktury i potwierdzenia realizacji przelewów. 

Wymienia przedsięwzięcia na rzecz mieszkańców Głuska. Bezpłatne, bo opłaty za gaz, wodę, ścieki, wywóz nieczystości, sprzątanie i wynagrodzenia dyżurujących pracowników podczas tych wydarzeń ponosi bowiem „Misericordia” z własnego budżetu. 

I tak rada dzielnicy Głusk ma do dyspozycji pomieszczenie na zebrania. W budynku funkcjonuje biblioteka, gdzie odbywają się imprezy otwarte dla mieszkańców. Przez trzynaście lat jeden z lokali zajmowała świetlica, ale została zamknięta z powodu braku zainteresowania dzieci i rodziców. Aula udostępniania jest na działania szkoły, przegląd jasełek, występy teatralne, wykłady otwarte na temat Głuska. 

Skarbnik wylicza kilkanaście projektów dla lokalnej społeczności z ostatnich lat. Konkursy plastyczne, poetyckie, na wykonanie exlibrisu. Warsztaty artystyczne i kulturalne. Wykłady dotyczące praw obywatelskich i pogadanki mające na celu kształtowanie postaw patriotycznych dla dzieci. 

- Koszt utrzymania budynku przekracza rocznie sto tysięcy złotych. Przez dwanaście lat nakłady finansowe na jego remonty to dwa miliony dziewięćset tysięcy złotych. Opłaty pobierane zarówno od biblioteki, jak i apteki, stanowią zatem część wszystkich opłat, które stowarzyszenie musi ponosić. Przypominam, że nie pobieramy opłaty za działalność rady dzielnicy Głusk – podsumowuje Arkadiusz Sadowski z „Misericordii”.

Konflikt oczekiwań

W ogniu tego sporu wiceprezydent Tomasz Fulara poinformował, że „Misericordia” złożyła wniosek o wydłużenie okresu użytkowania Domu Kultury w Głusku. 46-letni polityk dodał jednak, że „mieszkańcy dzielnicy chcieliby wykorzystywać budynek na działalność kulturową i działalność na rzecz społeczności lokalnej”, co tworzy ewidentny konflikt interesów i oczekiwań.

- Nikt, kto do tej pory się do nas zgłosił, nie otrzymał decyzji odmownej, a jedynie warunki, które musi spełnić – mówi Arkadiusz Sadowski, skarbnik „Misericordii”. – Działania mogą odbywać się poza godzinami pracy Warsztatu Terapii Zajęciowej, czyli od godziny 15.30 do dowolnej godziny wieczornej i w weekendy. W auli na parterze nie może przebywać w tej samej chwili więcej niż pięćdziesiąt osób, co wynika z dokumentacji projektowej budynku. Koszty utrzymania powinny być ponoszone przez podmiot, który organizowałby zajęcia w Domu Kultury, proporcjonalnie do liczby godzin użytkowania. Nie jest możliwe, aby te ponoszone były ze skromnego budżetu WTZ, ponieważ ten jest przeznaczony na finansowanie rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Niestety, z naszego dotychczasowego doświadczenia wynika, że osoby i podmioty zgłaszające się do nas rezygnują ze współpracy przede wszystkim właśnie dlatego, że nie chcą ponosić kosztów swoich działań i oczekują, że „Misericordia” przyjmie je na siebie. Ale jesteśmy zainteresowani współpracą z mieszkańcami i radą dzielnicy Głusk, żeby rozwijać różne formy działań kulturalnych, społecznych, sąsiedzkich, lokalnych. 

Z tak postawioną sprawą nie zgadza się Ewa Trześniewska.

- Podkreślam, że nie jesteśmy na etapie rozmów o całkowitym wykluczeniu stowarzyszenia „Misericordia” z tego miejsca. Doceniamy ich działalność i to, że robią wiele dobrego dla osób niepełnosprawnych. Ze strony mieszkańców widoczne jest jednak realne zainteresowanie zmianą funkcjonowania budynku przy ulicy Głuskiej 138 na Dom Kultury. Pojawiają się petycje i zbierane są podpisy. Ale przez wiele lat nie było realnych działań ani otwarcia ze strony „Misericordii” w kierunku mieszkańców. Uważamy więc, że miasto powinno pełnić rolę mediatora i strony ustalającej warunki korzystania z obiektu. Ten powinien być własnością Lublina, a mieszkańcy Głuska i stowarzyszenie „Misercordia” zyskaliby wtedy możliwość korzystania z niego na jasnych warunkach. Zależy nam na konkretnym i realnym porozumieniu. Takim, które faktycznie zapewni dostęp mieszkańcom, a nie będzie jedynie deklaracją dobrej woli. I widzimy tę chęć rozwiązania problemu ze strony miasta. Trudno natomiast ocenić, na ile „Misericordia” będzie gotowa do ustępstw. Z ich strony pojawiają się deklaracje otwartości, ale w praktyce tego nie widać – ripostuje przewodnicząca rady dzielnicy Głusk.

- Podjąłem decyzję o wspólnym wypracowaniu rozwiązania, które pozwoli na osiągnięcie kompromisu z poszanowaniem interesów obu stron. W tym celu odbywają się spotkania z zainteresowanymi – spuentował Tomasz Fulara w odpowiedzi na interpelację radnego Wrońskiego. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama