Co dalej ze Stalą Poniatowa?
Trener Sławomir Kozłowski waha się czy zostać w Poniatowej
- 27.08.2013 20:16
Sytuacja Stali Poniatowa staje się powoli nie do pozazdroszczenia.
Po czterech kolejkach zespół pozostaje bez punktów na koncie i ma fatalny bilans bramkowy: trzy strzelone i aż trzydzieści straconych. Z prowadzenia drużyny zrezygnował Tomasz Kamiński.
Jego następcą został Sławomir Kozłowski, który zadebiutował już na ławce w spotkaniu z Hetmanem Żółkiewka (0:5), ale nie jest przesądzone, że tak będzie także w kolejnym spotkaniu. – Cały czas waham się czy zostać w Poniatowej – nie ukrywa Kozłowski. Powód?
– Mam prowadzić seniorów, a tymczasem do gry dano mi juniorów młodszych. Bramkarz ma 17 lat, a średnia wieku całej drużyny wynosi 18 lat. Owszem, jest w tej grupie paru zdolnych chłopaków, ale oni muszą się jeszcze sporo uczyć i w tej sytuacji nie można od nich wymagać wyników – dodaje.
Co w takim razie będzie dalej ze Stalą? – Wszystko wyjaśni się w tym tygodniu. Ten zespół musi zostać cokolwiek wzmocniony żeby dało się go jeszcze uratować. Potrzebny jest bramkarz, środkowy obrońca i napastnik. To zadanie dla działaczy. Ja nie podpisałem jeszcze umowy i póki nie będzie tych zawodników to tego nie zrobię – zastrzega Kozłowski.
Kandydatami do gry w Stali są bramkarz Karol Kurzępa, pomocnik Łukasz Sobiech, obrońca Filip Jeżewski i napastnik Przemysław Puszka. – Kurzępa i Puszka wstępnie zgodzili się nawet na przyjęcie mojej propozycji – mówi trener zespołu z Poniatowej.
W spotkaniu przeciwko Hetmanowi „Stalowcy” powtórzyli scenariusz z poprzedniego meczu ze Spartą Rejowiec Fabryczny. Walczyli dopóki wystarczyło im sił. A wystarczyło tylko na pierwszą połowę.
– Mieliśmy nawet trzy sytuacje bramkowe. Straciliśmy gola po strzale Jakuba Świderskiego, którego trenowałem w Cisach Nałęczów i poleciłem Waldkowi Wiatrowi. Chłopcy pozytywnie mnie zaskoczyli w tej części gry, była to dobra połowa w naszym wykonaniu.
iestety, w drugiej nie mogli już nawet ustać na nogach. Za kontuzjowanego zawodnika musiałem wpuścić w pole bramkarza. Na dłuższą metę tak być nie może. Kolejne takie porażki będą tylko dołować tych młodych zawodników – uważa Kozłowski.
Jego zdaniem zespół z Żółkiewki, jak na lidera, nie pokazał niczego szczególnego. – Hetman mnie trochę zawiódł, bo liczyłem, że pograją piłką, a tego u nich nie było. Wyszli na to spotkanie bardzo zachowawczo. Gdyby nie indywidualne akcje poszczególnych piłkarzy to nie wygraliby tego meczu. Zespołowo nie są tacy dobrzy – komentuje Kozłowski.
Reklama
















Komentarze