Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

Runda zasadnicza PGE Ekstraligi zmierza ku końcowi. Jak wyglądają szanse Platinum Motoru?

PGE Ekstraliga wielkimi krokami zbliża się do ostatecznych rozstrzygnięć sezonu 2023. Jak wyglądają szanse poszczególnych drużyna na zdobycie mistrzostwa Polski?
Runda zasadnicza PGE Ekstraligi zmierza ku końcowi. Jak wyglądają szanse Platinum Motoru?
Maciej Janowski w starciu z Jackiem Holderem i Fredrikiem Lindgrenem w meczu dwóch głównych kandydatów do mistrzostwa.

Autor: Fot. Wojciech Szubartowski

Sezon zasadniczy PGE Ekstraligi dobiega końca. W jego ramach pozostały jedynie dwie kolejki. Niemalże pewny jest już spadek Cellfast Wilków Krosno. Beniaminek odbił się od najlepszej ligi świata, choć z pewnością pozostawi lepsze wrażenie niż poprzednicy z Ostrowa. Nie będzie to miało jednak żadnego znaczenia przy ostatecznych rozstrzygnięciach i, jeśli nie wydarzy się cud, Wilki powrócą do 1 ligi.

Równie "nieciekawa" wydaje się sytuacja w czubie tabeli. Tam pewne udziału w play-off są już Betard Sparta Wrocław, Tauron Włókniarz Częstochowa, e-but.pl Stal Gorzów oraz Platinum Motor Lublin. Ciekawsza wydaje się walka o ostatnie dwa miejsca premiowane awansem. Tercet Fogo Unia Leszno, Zooleszcz GKM Grudziądz i For Nature Solutions KS Apator Toruń wciąż nie może być pewny swego.

Największa presja spoczywa na toruńskich Aniołach. To właśnie żużlowcy z grodu Kopernika byli rozpatrywani w kategorii czarnego konia rozgrywek. Wahania formy Patryka Dudka, Roberta Lamberta czy po prostu jej brak u Pawła Przedpełskiego i Wiktora Lamparta skutecznie wykluczyły ich z rywalizacji o najwyższe lokaty. Nadal mogą znaleźć się w najlepszej szóstce, choć patrząc na obecny sezon, w starciach z czołówką będą bez jakichkolwiek argumentów.

Również ekipy z Grudziądza i Leszna nie będą przeszkodą dla najlepszej czwórki. W przypadku obu zespołów głównym celem stało się utrzymanie w elicie. Szczególnie w przypadku leszczyńskich Byków i trapiących ich kontuzji jest to sztuka godna podziwu. Fani Unii przeżywali ciężkie chwile. Teraz na tor powracają ich liderzy, jednak Chris Holder i Janusz Kołodziej to zbyt mało, by z optymizmem patrzeć na play-offowe dwumecze.

Tegoroczna stawka wydaje się pozbawiona szans na niespodzianki. Patrząc na siłę lubelskich "Koziołków" i Sparty Wrocław, sympatycy czarnego sportu mogą szykować się na jeden z najlepszych i najbardziej wyrównanych dwumeczy finałowych ostatnich lat. Plejady gwiazd zgromadzone w obu miastach dają zapewnienie rywalizacji do samego końca, a każdy skład finału inny niż Sparta-Motor będzie ogromną sensacją.

Tę sprawić będą z pewnością chciały zespoły Włókniarza i Stali. Włodarze pierwszych zgromadzili pod Jasną Górą czwórkę świetnych żużlowców. Duńscy liderzy w postaci Mikkela Michelsena i Leona Madsena mogą być postrachem ligi, jednak z pewnością nie przestraszyli czołowej dwójki. Nawet własny tor nie pozwolił "Lwom" na walkę. Najpierw w trzeciej kolejce Motor wygrał 49:41, by potem Sparta poprawiła wynik mistrzów Polski i pokonała Włókniarza 51:39. Mimo wszystko "Medaliki" definitywnie są trzecią siłą Ekstraligi i zrobią wszystko by znaleźć się w walce o złoty medal. To zadanie na pewno utrudni fatalny Jakub Miśkowiak i przeciętna para juniorska, których zdobycze punktowe, nawet zsumowane, rzadko oscylują w granicach dwucyfrowych.

Do rywalizacji o medal murowanym kandydatem jest także gorzowska Stal. Podopieczni Stanisława Chomskiego udowodnili już, że należy się z nimi liczyć, jednak wciąż łatwo dostrzec deficyty w ich składzie. Tym najbardziej widocznym jest pozycja u-24. Wiktor Jasiński, pomimo otrzymanego zaufania, nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Zagraniczny duet Martin Vaculik-Anders Thomsen jest piekielnie mocny u siebie, jednak na wyjazdach często gubi punkty. Jeśli nie wydarzy się niespodzianka, najprawdopodobniej w meczu o trzecie miejsce Stal spotka się właśnie z Włókniarzem i będzie to pojedynek bez wyraźnego faworyta.

Podobnie będzie także w walce o złoto. Broniący tytułu Motor ma wszystkie potrzebne argumenty, by zagrozić niepokonanej dotychczas Sparcie. Maciej Kuciapa ma ogromny komfort posiadania w swojej układance Bartosza Zmarzlika. Takim rajderem nie może pochwalić się Dariusz Śledź. Oczywiście, Dan Bewley, Maciej Janowski czy Artiom Łaguta są w stanie powalczyć z nim na własnym torze, jednak przy Zygmuntowskich trzykrotny mistrz świata nie pamięta już smaku porażki.

Ważną rolę odegrają z pewnością aktorzy drugiego planu, choć przy iście gwiazdorskiej obsadzie ciężko o takie stwierdzenie. Kluczowy może okazać się pojedynek Mateusz Cierniak-Bartłomiej Kowalski. Dwóch wychowanków tarnowskiego żużla to także czołowa dwójka światowych juniorów. Jeśli jeden z nich będzie w słabszej dyspozycji, jego zespół znajdzie się w poważnych tarapatach.

Kłopotem dla Sparty będzie także kontuzja Piotra Pawlickiego. "Piter" złamał kość skokową prawej nogi, co może go wykluczyć z jazdy nawet na 6 tygodni. Jeśli Wrocław awansuje do finału, powinien być już w pełni sprawności, jednak ciężko określić, w jakiej będzie dyspozycji. Przy tak zbliżonym potencjale obu rywali może to mieć kluczowy wpływ na losy mistrzostwa Polski. Po fantastycznym sezonie zasadniczym wrocławian to właśnie oni są stawiani w środowisku jako faworyt, ale "żółto-niebiescy" zrobią wszystko by zadać kłam tym prognozom.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama