Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Montex, to znaczy duże wyróżnienie!

Przed obecnym sezonem do mistrzowskiej drużyny piłkarek ręcznych MKS Montex Lublin trafiły nowe zawodniczki – Marina Chatkowa, Joanna Wodniak, Kristina Swatko i Dorota Malczewska. Cała czwórka przebywała już z zespołem na zgrupowaniach w Szklarskiej Porębie i nad Jeziorem Białym, a teraz wyjechała na turnieje do Niemiec i Danii. Trener Andrzej Drużkowski twierdzi, że zespół w nowym składzie ma ogromne możliwoœci i tylko trzeba czasu na zgranie.
Wychowanka Sokoła Żory, Joanna Wodniak, odebrała transfer do Monteksu jako wielkie wyróżnienie: – Chcę się dalej rozwijać, a przecież nie ma w Polsce klubu, gdzie miałabym do tego lepsze warunki. Montex to najlepsza siódemka w kraju, mająca także uznaną markę w Europie. Po zakończeniu ostatniego sezonu w Piotrkowii doszłam do wniosku, że pora zawiesić sobie poprzeczkę wyżej.
Więcej wątpliwoœci miała Dorota Malczewska, która pierwsze kroki stawiała w MKS Kęsowo w Borach Tucholskich: – Długo nie mogłam się zdecydować na przeprowadzkę do Lublina. To w końcu bardzo poważna decyzja i to zarówno pod względem sportowym jak i zwykłym, życiowym. Gra w Monteksie to szansa zmierzenia się z najlepszymi szczypiornistkami w Polsce, ale też zmiana otoczenia – nowi ludzie, znajomi, przyjaciele. Dla młodej zawodniczki to duże wyzwanie. Rozmawiałam o tym z Agnieszką Wolską, ale do niczego mnie nie namawiała. Montex złożył także propozycję mojej młodszej siostrze Edycie, która jednak nie zdecydowała się jeszcze na transfer. W tym roku zdała maturę i na razie odłożyła decyzję w tej sprawie.

Nawet celnicy byli łagodni

Nowe zawodniczki zostały ciepło przyjęte przez koleżanki. – Nie miałam żadnych problemów z aklimatyzacją, wszyscy mi pomagają – mówi Kristina Swatko. – Na granicy, kiedy powiedziałam celnikom, że jestem zawodniczką Monteksu, przepuœcili mnie bez żadnej kontroli. Nie mówię jeszcze dobrze po polsku, ale nie mam kłopotów z porozumieniem się np. w sklepie. Zresztą z językiem jest coraz lepiej, a w razie czego mogę poprosić o pomoc Natalię Martynienko czy Swietę Czernecką.
Białoruska rozgrywająca dobrze czuje się w Lublinie: – Mam już nowych znajomych i to wcale nie z klubu. Miasta nie zdążyłam jeszcze poznać, bo nie było na to czasu. Wybrałam się tylko na deptak na Krakowskim Przedmieœciu, to bardzo fajne miejsce. Od rodzinnego Mińska dzieli mnie tylko szeœć godzin jazdy samochodem, a w Polsce byłam już wielokrotnie. Poza tym mój dziadek jest Polakiem i często rozmawiał z babcią po polsku. Mówił do mnie „Krysiu”, co szczerze mówiąc nie bardzo mi się podoba. Moja młodsza siostra nazywa się Marta, a to przecież nie jest białoruskie imię.

„Drużek” goni do roboty!

Nowe zawodniczki nie były zaskoczone intensywnoœcią treningów w lubelskim klubie. – Zawsze ciężko pracowałam na zajęciach, więc to dla mnie nic nowego – wyjaœnia Joanna Wodniak. – To co odróżnia Montex od innych klubów, to różnorodnoœć treningów. Trudno się nudzić, bo ćwiczymy na stadionie, w hali, a nawet w wodzie i na wodzie.
W moim poprzednim klubie, BGPA Mińsk, nie było takich treningów – dodaje Swatko. – Nie było np. zajęć z taekwondo, z kolei mieliœmy dużo gimnastyki. Uważam, że trener Drużkowski to doskonały fachowiec, który po prostu wie czego chce. Imponuje mu skandynawska szkoła piłki ręcznej, której ja dopiero się uczę.

Marzenia o Atenach

Zawodniczki przed nowym sezonem stawiają sobie wysokie wyzwania. – Chcę pojechać z kadrą na olimpiadę – wyznaje Wodniak. – Z Monteksem będzie chyba po drodze. Powalczymy też o Puchar Europy i mistrzostwo Polski, którego nigdy nie zdobyłam. Dotychczas mogę się pochwalić trzykrotnym z rzędu piątym miejscem z Piotrkowią. – Przede wszystkim nie chcę przeszkadzać koleżankom – œmieje się Malczewska. – Po prostu muszę się wiele uczyć i walczyć o miejsce w zespole, bo przecież dopiero zadebiutuję w ekstraklasie. Wczeœniej zdobywałam medale z AKS Gdynia, ale tylko w kategoriach juniorskich. Chcę gonić starszą siostrę Joannę, która występuje w niemieckim Oldenburgu. – Interesuje mnie Puchar Europy – twierdzi etatowa reprezentantka Białorusi.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama